Nowy numer 42/2019 Archiwum

Święta od gospodyń

– Chwała jej za to, że patrzy na nas i wspomaga nas u Boga. Przez jej wstawiennictwo proszę Go o błogosławieństwo w każdej sprawie. Nawet gdy słoiki z ogórkami robię, wołam: „Boże, zachowaj, by się udało!” – opowiada pani Krystyna.

Marta, siostra Łazarza, zawsze bardzo troszczyła się o dom swojego brata. Ewangeliści wspominają ją jako gorliwą osobę i z pewnością dlatego stała się patronką gospodyń. Na Warmii była jedną z pierwszych patronek Bisztynka. Pierwszy drewniany kościół, pochodzący z przełomu XIII i XIV w., był pod jej wezwaniem. Niestety świątynia spłonęła w pożarze. Nieopodal rozpoczęto budowę drugiej, ale już pod wezwaniem św. Macieja. Legenda głosi, że nie spodobało się to mieszkańcom i potocznie nowy kościół nazywali „domem św. Marty”. W XVII w. wybudowano kaplicę, dedykując ją św. Marcie. Jednak zmieniono jej wezwanie na św. Michała Archanioła. Ostatecznie w XIX w. wybudowano kaplicę na miejscu pierwszego, drewnianego kościoła, w której do dzisiaj oddaje się cześć świętej.

Szczególna intencja

Corocznie w dzień wspomnienia świętej w kaplicy odprawiana jest Eucharystia, na którą chętnie przybywają wierni, szczególnie kobiety. – Tego dnia schodzą się tam wszystkie gospodynie z Bisztynka. Msza św. jest sprawowana właśnie w ich intencji. Powierzamy je dobremu Bogu przez ręce ich patronki, św. Marty. Mimo wielu zawirowań historycznych i zmian nazw kościołów kult istnieje po dziś dzień. Marta wywalczyła swoje miejsce – mówi ks. kan. Janusz Rybczyński, proboszcz parafii w Bisztynku.

– Liturgię rozpoczynamy późnym wieczorem, ponieważ jest to sezon prac rolnych, a chcemy umożliwić uczestnictwo jak największej liczbie naszych parafian. Gospodynie same wcześniej biorą klucze od kaplicy i przygotowują nabożeństwo – dodaje. – Mieszkam niedaleko kaplicy, więc mam do św. Marty blisko. Także w wymiarze duchowym. Chwała jej za to, że patrzy na nas i wspomaga nas u Boga. Przez jej wstawiennictwo proszę Go o błogosławieństwo w każdej sprawie. Nawet gdy słoiki z ogórkami robię, wołam: „Boże, zachowaj, by się udało!” – opowiada pani Krystyna.

Gdzie to, co wspólne?

– Prawdziwa gospodyni to taka, która trzyma dom w garści – mówi Eugenia Łukasiuk, jedna z najstarszych gospodyń w Bisztynku. – Dobra gospodyni potrafi wiele zrobić: ugotować, posprzątać, zadbać o ogród, wyprać. Kiedyś praca ta była mocno połączona z pracą rolnika. Wiele lat pracowałam na roli, tak więc wiem, co mówię. Jak rolnik nie wypracuje na polu, to gospodyni nie będzie miała czym rządzić w domu. Nie było to łatwe, ponieważ wszystko przygotowywaliśmy ręcznie, począwszy od paleniska, by coś ugotować, aż po pranie w rękach – dodaje. Zauważa, że najcenniejszą misją tej swoistej posługi jest troska o więzy rodzinne i wychowanie.

– Dom kiedyś wychowywał i łączył. Dbało się o to, by dzieci wiedziały, kto to Bóg, co to dobro i praca. Gospodarstwo nas wszystkich łączyło, ponieważ jedni kosili, drudzy zbierali, a dzieci układały snopki. Później był powrót do domu i dalej ciężka praca, by wszystko ogarnąć, ale nie narzekałam. Widziałam owoce i radość. Mieliśmy czas, by być razem. Dziś mimo udogodnień gospodynie nie mają czasu, a kiedyś na wszystko był czas. Każdy idzie do swoich spraw, a gdzie to, co wspólne? – pyta pani Eugenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL