Nowy numer 43/2019 Archiwum

My chcemy być Polakami

– Nie wiedziałem, co będzie dalej, ale byłem pewny jednego: zostaję w Polsce – opowiada Żenia.

Już po raz trzeci Fundacja dla Rodaka zorganizowała w Polsce letni wypoczynek dla Polaków mieszkających w Kazachstanie. W tym roku na Wakacje dla Rodaka do Nowego Kawkowa przyjechało z Kazachstanu 30 osób. Razem z nimi czas spędza jeszcze 15 uczestników z Polski.

Trochę „pół na pół”

Polacy w Kazachstanie pojawili się już na przełomie wieków XIX i XX, ale najwięcej z nich trafiło tam w latach 1934–1936 oraz 1940–1941. Wówczas miały miejsce zarządzone przez Sowietów masowe deportacje, kiedy to całe rodziny, a nawet wioski były siłą przesiedlane w głąb Azji. Wielu naszych rodaków zginęło wówczas z zimna i głodu. Ci, którzy przeżyli, byli wielokrotnie prześladowani – za swoją polskość i katolickie wyznanie. Musieli się więc dostosować – ukrywać swoje pochodzenie i wiarę. Czasy na szczęście się zmieniły i potomkowie polskich przesiedleńców coraz chętniej uczą się języka polskiego, poznają historię, literaturę i poważnie myślą o powrocie do kraju. Żuman na Wakacje dla Rodaka przyjechał drugi raz.

– W Karagandzie uczyłem się polskiego na kursach, czytałem książki, oglądałem filmy, rozmawiałem ze znajomymi. W mojej rodzinie nikt wcześniej nie mówił po polsku. Dziadek był 100-procentowym Polakiem, ale zmarł, zanim się urodziłem. Moja mama dowiedziała się w kościele, że są takie kursy, że jest nauczycielka języka polskiego i tak krok po kroku... i już drugi raz jestem w Polsce – uśmiecha się chłopak. Dodaje, że pierwszy pobyt to było spełnienie marzeń: nie tylko zobaczył Polskę, Europę, ale też po raz pierwszy zwiedzał zamek.

– Uwielbiam historię, czytać książki i oglądać filmy. Bardzo lubię twórczość Henryka Sienkiewicza: „Quo vadis”, „Ogniem i mieczem”, „Krzyżaków”... Kazachstan to piękny kraj, ale Polska to też moja ojczyna. Jestem taki trochę „pół na pół” – mówi Żuman. – Widzę radość tych dzieci, czytam potem komentarze rodziców, dostaję dużo wiadomości i wiem, że to ma sens – mówi Joanna Wilk-Yaridiz, prezes Fundacji dla Rodaka.

– Chłoną wszystko, całą polskość: język, historię, wiadomości, nawet naszą przyrodę. Potem wracają do siebie przepełnione chęcią do nauki, ale też nadzieją i wiarą w to, że wrócą do Polski. To są wnuki i prawnuki zesłańców i mimo że wiedzą o swoich korzeniach, to wielu z nich właśnie tutaj nabiera ochoty np. na studia w Polsce. Zdobywają taką świadomość, odwagę, że można tu przyjechać, mieszkać, uczyć się, żyć – opowiada J. Wilk-Yaridiz.

Mamo, do widzenia

Żenia jest w Polsce od dwóch lat. – Zawsze wiedziałem, że jestem Polakiem. Babcia mówiła, że jesteśmy Polakami, opowiadała nam o tym i wszyscy chcieli wrócić, ja chciałem przyjechać na studia do Polski, ale nie było takich możliwości – pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas było na bilet. Udało się dzięki Fundacji dla Rodaka – dowiedziałem się o Wakacjach dla Rodaka, skończyłem licencjat, obroniłem pracę i byłem zdecydowany.

Powiedziałem: „Mamo, do widzenia, pakuję walizki i lecę” – opowiada Żenia. Zabrał dokumenty na studia, przybył do Polski i jeszcze dwa miesiące czekał na decyzję, czy zostanie przyjęty na studia. – Nie wiedziałem, co będzie dalej, ale byłem pewny: jak się dostanę na studia, to dobrze, a jak się nie dostanę, to nie wiem, co będę robił, ale na pewno stąd nie wyjadę – mówi chłopak. Na studia się dostał, otrzymuje stypendium z fundacji i czeka, aż do Polski będą mogli przyjechać jego bliscy: mama, brat i babcia. Jednak proces repatriacji nie jest taki prosty – już od roku próbują się dostać do kolejki w ambasadzie, papiery czekają gotowe, ale zapisać się jest niezwykle trudno.

– Tych młodych ludzi wyróżnia szczera chęć bycia Polakiem – oni chcą tu przyjechać, studiować, pracować i nie traktują Polski jak przystanku. Sens pracy fundacji jest ogromny, w pewien sposób to nasz obowiązek dbać o naszych rodaków. Niektórzy mówią, że nie mój osobisty, ale ja jestem Polką i czuję się odpowiedzialna za nasza historię. Robię, co mogę, choćby to był taki malusieńki procencik – mówi Joanna Wilk-Yaridiz i dodaje, że sama wiele się uczy od Polaków z Kazachstanu. – Na przykład tego, że trzeba doceniać to, co się ma, a my naprawdę mamy w Polsce bardzo dobrze. Pokazują mi też, jak szanować to, co ktoś zechce nam ofiarować – oni są autentycznie wdzięczni za wszystko, co otrzymują – podkreśla organizatorka Wakacji dla Rodaka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama