Nowy numer 42/2019 Archiwum

Więcej kilometrów, więcej modlitwy

– Każda pielgrzymka jest wyjątkowa. Czy idziemy po raz pierwszy, siódmy czy dwudziesty – to nie ma znaczenia. Za każdym razem czegoś się uczymy – mówią pątnicy.

Na Warmińską Pieszą Pielgrzymkę do Częstochowy ruszyło 400 pielgrzymów. Krystyna Lis idzie z grupą Święty Józef. – To już mój 16., a może i 17. raz. Lubię tak „pogrzebać” sobie w sercu, poszukać czegoś, może coś na nowo odnaleźć... Czasami trzeba tego szukać dłużej, więc i trasa powinna być odpowiednio długa – mówi pątniczka. Podkreśla, że w drodze wyjątkowe jest doświadczenie życia we wspólnocie z innymi.

– Doświadczamy siebie nawzajem. Przecudowna jest życzliwość, gościnność tych, którzy nas przyjmują – to jest niesamowite. Ale podobnie jest w naszej grupie – niektórych znamy, innych widzimy po raz pierwszy, ale każdy sobie pomaga. To doświadczenie potem zostaje w człowieku… Wracam do domu i dalej chcę służyć innym. Pomaganie jest normalną rzeczą – nawet ktoś nie musi prosić, po prostu samemu widzi się potrzebujących i działa – opowiada pani Krystyna. Przyznaje, że pielgrzymka to również kryzysy, między innymi fizyczne. – Najczęściej kryzys przychodzi do mnie 4. i 8. dnia – mówi. Ale w taki wypadku pomagają albo inni pielgrzymi, albo służby medyczne. – Prowadzę karetkę i moim zadaniem jest być w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie, by służyć pomocą tym, którzy tego potrzebują – tłumaczy Jacek Kowalski. Podaje wodę, pomaga w drobnych urazach.

– Przychodzą kryzysy, niektórym wysiadają nogi, robią się „tradycyjne” bąble, ale zdarzają się i poważniejsze przypadki, kiedy nasza pomoc nie wystarcza i trzeba pojechać do przychodni czy szpitala – opowiada. Wielu pewnie chciałoby być na jego miejscu, jechać sobie samochodem, kiedy inni muszą maszerować. Ale on też zazdrości pielgrzymom. – Lubię mówić: „Żeby mógł iść ktoś, to ktoś musi jechać”. Ale to, że ja jadę, nie oznacza, że nie jestem pielgrzymem. Też mam swoje intencje, które chcę ofiarować Maryi. W tym roku modlę się w intencji córki i jej przyszłego męża. W listopadzie biorą ślub, a ja modlę się dla nich o dobre przygotowanie i błogosławione życie małżeńskie – opowiada J. Kowalski.

Lekcja pokory

Wśród pielgrzymów można spotkać rodziny z małymi dziećmi, osoby starsze, młodzież – niektórzy są po raz pierwszy, inni po raz „nasty”.

– To moja pierwsza pielgrzymka. Chcę pogłębić swoją relację z Bogiem, miło spędzić czas. Będę modlił się o zdrowie dla całej rodziny, ale też o dobre wyniki w nauce. Wierzę, że gdy dochodzimy do Jasnej Góry, do Matki Bożej, Ona wszystkie te nasze intencje, prośby zanosi Panu Bogu – mówi Sebastian z Płoskini. Po raz 11. do Częstochowy pielgrzymuje ks. Rafał Kociński.

– To wielkie przeżycie duchowe za każdym razem. Chodzę na Jasną Górę od czasów szkoły średniej i każda pielgrzymka jest inna, wyjątkowa, na różnych etapach życia przeżywa się ją inaczej. Chodziłem jako młody chłopak, teraz chodzę jako ksiądz. Za każdym razem uczę się przede wszystkim pokory – każdemu jej zawsze brakuje i trzeba czuwać, by nam jej nie brakowało. Droga jest długa, 500 km., ale trzeba iść właśnie tak daleko, z innymi ludźmi wokół, żeby się wzmacniać. Taki wysiłek fizyczny i duchowy daje potem bardzo dobre efekty – mówi ks. Kociński.

– Pielgrzymka to niesamowite spotkanie z Bogiem i drugim człowiekiem. Dlaczego trzeba iść tak daleko? Ponieważ potrzebujemy często więcej – więcej czasu, więcej kilometrów, więcej modlitwy. Droga na Jasną Górę sprzyja temu, by rozwijać swoją wiarę – dodaje ks. Kamil Rokicki. Katarzyna, która do Częstochowy idzie już po raz 9., podkreśla, że przez cały rok zbiera intencje, które zanosi do Maryi. – Zazwyczaj po kilku dniach każdego dopada kryzys, ale szybko przechodzi, a za Czerwińskiem jest już z górki. To taka magiczna połowa drogi, kiedy już jest coraz bliżej i bliżej – mówi Katarzyna.

Z Nazaretu do królestwa

Podczas Mszy św. inaugurującej warmińską pieszą pielgrzymkę abp Józef Górzyński prosił pątników, by zanieśli do Maryi intencje całego Kościoła warmińskiego, szczególnie o powołania do życia kapłańskiego i zakonnego.

Podkreślił, że pielgrzymi są reprezentantami archidiecezji warmińskiej, a na trasie dają świadectwo wiary. W podobnym słowach zwrócił się do uczestników ks. Jarosław Klimczyk CRL, który pielgrzymów powitał na pierwszym noclegu, w Gietrzwałdzie. – Patrzę na was z ogromnym podziwem. Przed wami jeszcze kilkanaście dni pielgrzymowania, a wiem, że wielu z was – również księży – wykorzystuje urlop właśnie po to, by pójść na pielgrzymkę. To dla mnie świadectwo waszej wiary – mówił.

– Wasza pielgrzymka rozpoczyna się w Gietrzwałdzie, w naszym sanktuarium. To taki nasz Nazaret, w którym spotykamy Maryję w swojej codzienności. Potem idziecie na Jasną Górę – można powiedzieć, że to takie przejście całej drogi Maryi aż do królestwa Ojca. Jasna Góra, z całym splendorem, miejscem Jej królowania przypomina właśnie to królestwo, w którym Ona teraz jest. Wychodzimy z Nazaretu, tak jak Ona wyszła, i dochodzimy do domu Ojca – mówił ks. Klimczyk.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL