Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nikt nikogo nie poucza

W trzy dni można... zburzyć świątynię małżeństwa. Choć nawet trzeba, by można było zacząć jej odbudowę na fundamencie sakramentu małżeństwa.

Uczestnicy kolejnych Spotkań Małżeńskich w Świętej Lipce na trzy dni oderwali się od codziennych obowiązków. Jedni, by po prostu pobyć ze sobą, inni, by ratować swój związek.

– Małżonkowie muszą mieć czas ze sobą porozmawiać, wysłuchać siebie, zrozumieć i przebaczyć, żeby przypomnieć sobie o obecności Boga w ich relacjach. Wszystko delikatnie – mówi Daniel Dramowicz. – Nikt nikogo nie poucza, nie mówi, co należy zrobić, by było dobrze. Małżonkowie muszą znaleźć wspólnie własną drogę do siebie. W każdym małżeństwie jest dość siły, żeby wzrastało i było szczęśliwsze – podkreśla Anna Dramowicz. Na spotkania przyjeżdżają pary niekoniecznie będące blisko Kościoła.

– Wszystkie małżeństwa znajdą tu swoje miejsce. Pan Bóg jest stale obecny, jest krzyż, obok sanktuarium, jest i ksiądz. Bóg jest blisko, ale się nie narzuca, pary mają jednak szansę dostrzec Go w życiu – wyjaśnia Wojciech Wiśniewski. – Bo istotą jest sakrament małżeństwa. W nim są niezwykła siła i łaska, co mogą zobaczyć uczestnicy. Wystarczy po nie sięgnąć, choć nie jest to łatwe – dodaje Mirosława Wiśniewska. Trzy dni zmagania się ze sobą, często po wielu latach narastającego kryzysu, wykrzyczanych emocji, niezrozumienia i braku dialogu. Nagle pierwszy dzień spotkań i... trzeba szczerze rozmawiać.

– Zdarzają się przypadki, choć nie tak często, że ktoś chce uciekać. Ale coś ich zatrzymuje. Bo my nie pytamy małżonków, jak radzą sobie z problemami, tylko zachęcamy ich do tego, aby ze sobą rozmawiali. My ten dialog rozumiemy bardzo konkretnie, to są proste zasady, czyli słuchanie przed mówieniem, dzielenie przed dyskutowaniem, rozumienie przed ocenianiem i przebaczanie – wymienia Daniel. – Nie zawsze uda się rozstrzygnąć wszystkie nieporozumienia w ciągu tych trzech dni. Ale owoce przyjdą w życiu codziennym. Przebaczenie tu jest bardzo ważne – dodaje Wojciech. Podczas tych dni nie trzeba mówić o sobie przed wszystkimi, uzewnętrzniać się.

– Małżonkowie rozmawiają w swoich pokojach, nikt nie pyta, nie sprawdza – wyjaśnia Anna. Choć czasami słychać krzyki na korytarzu, bo rozmowy są często emocjonalne, burzliwe. – W kronikach mamy wiele zapisów, że „tu zdarzył się cud”, że ktoś przyjechał z wyznaczoną datą rozprawy rozwodowej, a wyjeżdżał z radością, bo odkrył, że ze współmałżonkiem pragnie dalej być razem – uśmiecha się Daniel.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL