Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jak na Warmię, to łosiera

Wyruszyli w kierunku naszych sanktuariów, by prosić o nowego błogosławionego.

Coraz więcej osób pielgrzymuje na rowerach. W ten sposób do Gietrzwałdu i Świętej Lipki przybyli na przykład pątnicy z parafii NMP Matki Kościoła z Sulejówka. Swoje pielgrzymowanie określili warmińską gwarą – „łosiera”. – Pomysł zrodził się z wcześniejszych pielgrzymek rowerowych z moim synem. W Sulejówku poznałem grupę rowerową, już z wieloletnią tradycją, i wspólnie chcieliśmy zorganizować pielgrzymowanie. Rok temu udało się pierwszy raz wyruszyć razem – mówi Marek Rzeszotarski, organizator.

Prymas pojednania

W ubiegłym roku pątnicy wybrali się na Jasną Górę i modlili się w intencji ojczyzny. – Dziękowaliśmy za 100. rocznicę odzyskania niepodległości na Jasnej Górze. W tym roku zmierzamy do Gietrzwałdu. Mamy świadomość, że nie byłoby wolności, gdyby nie objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie. To było wydarzenie, które wzmocniło wysiłek w narodzie polskim, by podjąć walkę. To, z jaką zaciekłością zwalczano objawienia Maryi, było jasnym znakiem, jak wielkie znaczenie miał Kościół w drodze do wolności – uważa pan Marek. Przyjeżdżając na Warmię, pątnicy prosili o rychłą beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego.

– Otrzymałem w życiu tę łaskę, że jako student mogłem uczestniczyć w spotkaniu z kardynałem. Studiowałem germanistykę i w tamtym czasie tłumaczyliśmy list do biskupów niemieckich dotyczący pojednania po wojnie. Podczas spotkania zrozumiałem, jak ważne dla niego, choć krytykowane przez tak wielu, było pojednanie. Tamten list ukształtował mnie na całe życie – tłumaczy Marek.

Młodzi z nami

Pątnicy każdego dnia uczestniczą w Eucharystii i konferencji. Nie jedzie z nimi żaden kapłan, więc opieką duszpasterską otaczają ich księża posługujący w miejscach, które mijają. – Spotykamy się z niesamowitą gościnnością na każdym kroku. Nasz dzień czasem wydłuża się, ponieważ księża z parafianami są bardzo gościnni. Witają nas, spędzają z nami czas, tak więc niełatwo uciec po kilku minutach – mówi Maria Milewska, kwatermistrz.

– Dla mnie ten czas to oderwanie się od codzienności i skierowanie ku Bogu. Mam sporą rodzinę i wielu przyjaciół. Każdy prosił mnie o modlitwę, tak więc intencji mam sporo. Mam nadzieję, że kiedyś zamiast polecać intencję, sami wybiorą się do Maryi w pielgrzymce – dodaje. Na szlak wyruszyło 27 osób, a dokładna nazwa pielgrzymki to: Łosiera Rowerowa Seniorów i Osób Chcących im Towarzyszyć. Okazuje się, że sporą część stanowi druga grupa. – W tym roku jedzie z nami dużo młodych ludzi i to jest dla nas budujące – dodaje pani Maria.

– Jadę, ponieważ chcę pomóc mojemu tacie, ale także chcę przeżyć pielgrzymkę jako czas pokuty. To dobry moment, by zastanowić się nad swoimi grzechami i wyciszyć serce – mówi Jan Rzeszotarki, syn pana Marka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama