Nowy numer 33/2020 Archiwum

Kobieca werwa i Boży plan

– Była matką dla wszystkich i to mnie najbardziej w niej pociągnęło. Wrażliwość i dobroć na drugiego człowieka – mówi s. Maria Myrzygłód SDS.

Zgromadzenie Sióstr Boskiego Zbawiciela, potocznie nazywane salwatoriankami, swój początek zawdzięcza bł. Marii od Apostołów, Marii Theresii von Wüllenweber, której liturgiczne wspomnienie przypada na 5 września. Razem ze sługą Bożym Janem Chrzcicielem Jordanem założyła żeńską gałąź zgromadzenia salwatoriańskiego. – Nasza założycielka chciała być głosicielką Zbawiciela, a o. Jordan poszukiwał kogoś do swojego dzieła. Połączyło ich to samo pragnienie. Ona chciała, by nasze siostry były tam, gdzie Jezus nie jest znany i kochany – mówi s. Maria Myrzygłód SDS.

Coś podwójnego

Błogosławiona Maria była kobietą wykształconą i obdarzoną wieloma talentami. Grała na fortepianie, pisała wiersze i malowała. Tymi zdolnościami chciała służyć Bogu i uczyła tego też swoje siostry. Była kobietą energiczną i to, co zamierzyła, to realizowała na chwałę Boga. Podczas jej beatyfikacji papież Paweł VI powiedział: „W jej życiu spotykamy coś podwójnego: apostolstwo i misje”. Tym podwójnym charyzmatem zaraża swoje siostry do dziś.

– Odkryłam u siebie powołanie misyjne. Nie było mi jednak dane do tej pory wyjechać na misje. Ufam, że kiedyś tego doświadczę. Błogosławiona Maria jest moją duchową matką i orędowniczką. Osoby, które mnie proszą o modlitwę, oddaję jej wstawiennictwu. Była matką dla wszystkich i to mnie najbardziej w niej pociągnęło. Wrażliwość i dobroć na drugiego człowieka – opowiada s. Maria. Błogosławioną cechowało nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu. Uczyła się przez to bycia z Jezusem na wzór kobiet, które towarzyszyły Zbawicielowi.

– Eucharystia jest czymś pięknym dla mnie i sama w sobie daje radość. Przeżywanie tajemnicy męki, śmierci i zmartwychwstania to dla mnie zaszczyt. Bardzo ważnym momentem dla mnie jest Przeistoczenie. Gdy rozeznawałam powołanie, to właśnie ta chwila dawała mi siłę do podjęcia decyzji o wstąpieniu do zgromadzenia – mówi s. Miriam Lonc SDS.

Ktoś większy

Siostry salwatorianki w Olsztynie są już 30 lat. Zostały zaproszone do naszej diecezji, by prowadzić przedszkole. – Nasza założycielka z duża troską i miłością odnosiła się do najmłodszych. Nawet najmłodsze siostry w nowicjacie traktowała z czułością. Okazywała to przez drobne gesty, jak np. przyniesienie słodyczy, które w tamtych czasach nie były łatwe do zdobycia. Kontynuacja jej dzieła to troska o tych najmłodszych, najmniejszych. Naszym przedszkolakom staramy się pokazywać miłość Boga. Miło słyszeć od małych dziewczynek, że chcą być siostrą zakonną, choć jak wiadomo, nie zawsze dziecięce marzenia spełniają się w życiu dorosłym – tłumaczy s. Miriam.

– W dzisiejszym świecie jest ważne, byśmy były świadkami Jezusa. Można mówić wiele mądrych słów, ale naszym życiem możemy pokazać, kim On dla nas jest. Chyba bardziej niż kiedyś trzeba zaświadczyć o tym, że jest Ktoś większy od tego, co oferuje świat – dodaje s. Renata Jasnowska SDS. – Naszym mottem są słowa naszej założycielki, które zostawiła w testamencie: „Mam nadzieję w całej pokorze, że moje dobre siostry będą gorliwie wzrastać w świętości osobistej. Oby zawsze usiłowały czynić dobrze bliźniemu…” – wtrąca s. Maria.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama