Nowy numer 48/2020 Archiwum

Skarb ukryty w smaku

– Nie doceniamy na co dzień tego, co możemy mieć dobrego z pracy rąk człowieka – uważa pani Stanisława.

Na rynku Starego Miasta w Olsztynie odbyła się wielka uczta, a to dzięki Festiwalowi Dziedzictwa Kulinarnego Warmii, Mazur i Powiśla. Była to gratka nie tylko dla turystów, ale także dla mieszkańców regionu. Można było pokazać swoje produkty, spotkać się z klientem czy wymienić doświadczeniami.

– Zdrowa żywność na Warmii i Mazurach to skarb i dzięki niej możemy region promować. Chcemy, żeby nasze dziedzictwo było znane w kraju i w Europie – mówił Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego, podczas imprezy. – Z wdzięcznością patrzymy dziś na UWM, a wcześniej na Akademię Rolniczo-Techniczną, których pracownicy przekazują wiedzę dotyczącą żywności, a także pomagają w rozwoju gospodarczym naszego regionu i kraju – dodał Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna.

Godziny na degustacji

Festiwal związany jest z Europejską Siecią Regionalnego Dziedzictwa Kulinarnego, która obecnie zrzesza 45 regionów z 13 państw. Z Polski nasze województwo przystąpiło do tej inicjatywy jako pierwsze, w 2005 roku. Główną atrakcją były oczywiście stoiska z regionalną żywnością, gdzie odbywały się degustacje. Oprócz tego można było podziwiać Tygiel Warmiński, czyli rękodzieła, a muzyczną oprawą zajęła się Anna Broda z zespołem. Gościem wydarzenia był Karol Okrasa, który zaprezentował swoje danie. Nie zabrakło też nauki tańców warmińskich, śpiewu regionalnego oraz zabaw.

– Można odwiedzić wiele stoisk i zakosztować produktów, które są z naszych ziem. Nie doceniamy na co dzień tego, co możemy mieć dobrego z pracy rąk ludzkich. Lubię jeść, więc spędzę tu z pewnością wiele godzin na degustacji potraw. Mam nadzieję, że nauczę się też gotować warmiński krupnik – mówiła pani Stanisława.

Jak w ulu

– To spotkanie z klientem, jego oceną i cennymi uwagami. Spotykamy się też z zaprzyjaźnionymi osobami, które od lat przyjeżdżają tutaj ze swoimi produktami. To dla nas ważne spotkania – mówi Helena Wróblewska. W ramach wydarzenia odbył się także 26. festyn „Pszczoły i miód”. Można było kosztować miodów w każdej postaci, zapoznać się z pracą pszczelarza i całym asortymentem uli. – Nasza codzienność to pszczoły i dziś startujemy też w konkursie jako pasieka. Wiele osób tutaj kupuje nasz miód. Możemy dzisiaj porozmawiać na nasze zawodowe tematy. Wymieniamy się doświadczeniami w życzliwej atmosferze – mówi Grzegorz Jabłoński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama