Nowy numer 47/2020 Archiwum

Obudzić uśpionego ducha

– Czy uda nam się w tym czasie odkryć powołanie w sercu do bycia misjonarzem? – zastanawia się o. Szczepan Szpyra SVD.

ks. Dariusz Sonak: Papież Franciszek z okazji 100. rocznicy wydania przez Benedykta XV listu apostolskiego Maximum illud ogłosił październik Nadzwyczajnym Miesiącem Misyjnym. Czemu służy ten czas?

o. dr Szczepan Szpyra SVD: Z pewnością wciąż wraca do nas prawda powtarzana od początku Soboru Watykańskiego II, że Kościół jest ze swojej natury misyjny. My, jako ochrzczeni, jesteśmy zobligowani, by dzielić się wiarą. Mamy zrobić wszystko, by Chrystus był znany i kochany. Współcześnie przybywa nam ludzi niewierzących, tak więc powyższe wezwanie jest wciąż aktualne. Papież wpisuje się w tradycję swoich poprzedników w sprawach troski o misje i wnosi w tym roku nowy element zaangażowania. Miesiąc misyjny w jego zamiarze ma zmobilizować nas jeszcze bardziej do odkrycia w nas powołania misyjnego. Kiedyś była tylko niedziela misyjna, później poszerzono to na tydzień. W tym roku wielkie wyzwanie przed nami i radość, bo mamy aż miesiąc misyjny. Czy uda nam się w tym czasie odkryć powołanie w sercu do bycia misjonarzem?

Mottem tego szczególnego czasu są słowa: „Ochrzczeni i posłani: Kościół Chrystusa z misją w świecie”. Jaki kierunek wyznaczają powyższe słowa?

Sięgają one istoty powołania chrześcijańskiego. Bywa tak, że jesteśmy uśpionymi katolikami. Chrzest przyjęty, ale zadania jakoś nam umykają. A chodzi o to, by wyciągnąć konsekwencje z sakramentu chrztu. On wprowadza nas do Kościoła, a skoro Kościół jest misyjny, to stajemy się misjonarzami. To konkretna droga i zadanie, które musimy w sobie wypracować. W jaki sposób? Często skupiamy się na jakimś jednorazowym wydarzeniu związanym z misjami. Trzeba pójść krok dalej: mamy trafić do serc wiernych, by ten miesiąc zostawił w nich trwały ślad. Z własnego doświadczenia wiem, że trzeba na nowo przeżyć rzeczywistość chrztu. Jednym z aspektów tego procesu jest ewangelizacja. Mamy wciąż piękne przykłady rodzin, chociażby ze wspólnot neokatechumenalnych, które wyjeżdżają na misje, pozostawiając często wygodne życie.

Na terenie naszej diecezji jest Misyjne Seminarium w Pieniężnie. Jaką rolę odgrywa ono w kształtowaniu misyjności naszych diecezjan?

Nie jest przypadkiem, że nasze seminarium jest właśnie tutaj. Patrząc na historię, pamiętamy, że tutaj działał św. Wojciech, patron naszego seminarium, misjonarz. Zatem tu chcemy uczyć się tego ducha misyjnego, który zostawił, a z drugiej strony spłacamy dług wdzięczności za to, że przyniósł Chrystusa. Warmia oddziałuje na nas, a my na nią. W tym roku rozpoczynamy świętowanie 100-lecia naszego domu. Gdy patrzymy na te 100 lat historii i owoce, to widzimy rzesze misjonarzy, chociażby po wojnie ok. 600, którzy wyjechali na misje. Dzisiaj nas jest ok. 300, z czego większość kształtowała się w Pieniężnie. Warto wspomnieć chociażby bp. Józefa Roszyńskiego SVD, pochodzącego z Nidzicy, który dzisiaj pasterzuje Kościołowi w Papui-Nowej Gwinei. Nie bez znaczenia kard. Sergio Pignedoli nazwał Pieniężno „misyjnym sercem Polski”. Przygoda z naszym seminarium nie kończy się z chwilą święceń. Nasi misjonarze najczęściej tutaj powracają na swój urlop.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama