Nowy numer 43/2020 Archiwum

Fundacja, przyjaciele, rodzina...

W Dzień Papieski na ulicach miast pojawią się młodzi ludzie w żółtych chustach z emblematami papieskimi. Warto wrzucić choć kilka groszy do puszek, które przyniosą ze sobą. To dzięki pomocy ludzi stają się oni żywym pomnikiem Jana Pawła II.

Rozpoczynający się Tydzień Papieski to czas odkrywania i pogłębiania dziedzictwa św. Jana Pawła II. Warto wspomnieć też działania Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, która od 19 lat prowadzi program stypendialny dla młodzieży. Wsparcie finansowe ma wyrównać szanse edukacyjne młodzieży, która pochodzi z małych miejscowości. – Bez wątpienia jest to szansa dla młodych ludzi. Z biegiem lat program zmienia swój charakter. Spowodowane jest to dostępnością różnych stypendiów, z których młodzież może korzystać. Stypendyści biorą też udział w konkretnej formacji przez obozy i rekolekcje – mówi ks. dr Michał Tunkiewicz, koordynator diecezjalny „Dzieła Nowego Tysiąclecia”.

Nie stracić szansy

Z pomocy stypendialnej w Polsce korzysta ok. 2 tys. młodych ludzi. 30 z nich pochodzi z naszej diecezji. – Kiedy byłam w liceum, uczęszczałam na korepetycje, bo chciałam jak najlepiej zdać maturę. Umożliwiło mi to stypendium – opowiada Daria Jurczenia z Biskupca.

– Matura poszła lepiej niż się spodziewałam. Moich rodziców nie byłoby stać na to, bym mogła poświęcić się studiom. Bez stypendium nie osiągnęłabym tyle. Mam też wewnętrzną motywację: skoro ktoś z dobrego serca daje mi pieniądze, to nie mogę stracić tej szansy – dodaje. Korzysta z programu stypendialnego 7. rok i studiuje towaroznawstwo na wydziale nauk o żywności UWM. Obecnie jest współkoordynatorem Dnia Papieskiego. Swoją przygodę na studiach ekonomicznych w tym roku rozpoczęła Angelika Krzos z Taborca. Od 6 lat jest stypendystką. – Dzięki temu wsparciu mogłam kupić podręczniki i bilety miesięczne, by móc dojeżdżać do szkoły. Poznałam też różnych ludzi, dzięki którym otworzyłam się. Mogę liczyć też na ich pomoc – mówi.

Idę, bo chcę!

Ważnym aspektem bycia stypendystą jest formacja. Młodzi otrzymują ją podczas spotkań formacyjnych i corocznych obozów. – Gdy byłam młodsza, obozy zawsze pozwalały mi poznać ludzi, doświadczyć wspólnoty i modlitwy. Mam tylko jednego brata, więc poznawanie rówieśników było też formą powiększania rodziny. Była to dla mnie szansa na jakikolwiek wyjazd na wakacje. Wspaniała przygoda dla dziecka. Gdy jeżdżę na spotkania studenckie, widzę już konkretną formację. Odnajduję tam odpowiedź na pytania: jak nie zgubić się w dzisiejszym świecie, jak nie odstąpić od wiary i bronić wartości Ewangelii. Słyszę czasem: po co idziesz do kościoła w niedzielę? Ja wiem po co – bo chcę! – mówi Daria.

– Stypendystą jestem od 4 lat. W tym roku byłem jako wolontariusz na obozie w tzw. grupie medycznych. Mogę dzięki temu odwdzięczyć się. Trudno wyobrazić sobie wakacje bez obozu i nie wiem, co na to moja przyszła żona. Fundacja to nie tylko stypendium, ale też relacje z ludźmi z całej Polski. Spotykamy się nie tylko na obozach, ale też poza nimi, jako przyjaciele – mówi Radosław Ćwiek, lider olsztyńskiej wspólnoty stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Studiuje bezpieczeństwo wewnętrzne i jest na trzecim roku. Podkreśla, że fundacja pomogła mu rozwinąć się duchowo. – Kiedyś moja narzeczona ciągnęła mnie do kościoła, a teraz ja przoduję w zachęcaniu do różnych akcji duchowych. Chcę też jej pokazać naszą formację. Moja narzeczona jest zachwycona wspólną modlitwą z moimi znajomymi i z formy spędzania wolnego czasu – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama