Nowy numer 48/2020 Archiwum

Więcej niż zespół

Miał być tylko jeden występ, a mija już 10 lat, odkąd Mocni w Wierze zagrali po raz pierwszy.

W sobotę 26 października zespół Mocni w Wierze zagra jubileuszowy koncert. Wcześniej, 20 października, wystąpi zaś w hali Urania z okazji Dnia Papieskiego. Ogółem tych koncertów było już kilkadziesiąt, a w planach miał być... tylko jeden, 10 lat temu.

Nie musi być nudno

– Nasza grupa posługiwała w kościele św. Franciszka z Asyżu na studenckich dwudziestkach – Mszach św. dla środowiska akademickiego w niedzielę o godz. 20. I jakoś tak wyszło, że praktycznie całym naszym składem postanowiliśmy jechać do Medjugorja. Tam obejrzeliśmy przedstawienie wspólnoty Cenacolo i byliśmy pod wielkim wrażeniem, jak ci ludzie, narkomani, uznawani za margines społeczny, potrafią odnaleźć się w wierze, świadczyć o niej i głosić Chrystusa. Przedstawienie było bardzo dobrze przygotowanie również technicznie, multimedialnie, było dużo świateł, pełen profesjonalizm. Właśnie tam, w Medjugorju, zrodziło się w nas pragnienie, by dać z siebie coś więcej – opowiada Tomek Marek, jeden z założycieli zespołu. Dodaje, że od samego początku bardzo mocno inspirował ich i kibicował im dziś już nieżyjący ks. Piotr Podolak. – On najlepiej dostrzegał nasze talenty i ukryte pragnienia, motywował nas do działania. Ksiądz Podolak umiłował sobie śpiew i tradycję liturgiczną, ale mówił też, że uzasadnione jest stworzenie zespołu, który będzie nie tylko posługiwał podczas nabożeństw, ale będzie też ewangelizował, poruszał serca, dusze, ale też ręce i nogi – opowiada T. Marek. Muzyk podaje jeszcze jeden, według niego – najważniejszy powód założenia zespołu.

– Moja żona Magda. Jej marzeniem zawsze było śpiewać w zespole ewangelizacyjnym – mówi z uśmiechem Tomek. Pierwszy – i w początkowych planach jedyny – koncert odbył się 6 grudnia 2009 roku. – Po powrocie z Medjugorja chcieliśmy się zebrać, zrobić coś, więc postanowiliśmy zorganizować koncert. Postawiliśmy na motto TGD: „Święte nie musi być nudne” i na profesjonalizm – zaangażowaliśmy duże nakłady techniczne. Chcieliśmy pokazać coś, co jest dobrze zrobione, ładnie ubrane, dobrze zagrane, zaśpiewane i jeszcze w dodatku „z mocą” – wspomina T. Marek.

– To było niesamowite przeżycie. Przygotowane światła, wizualizacje – to wszystko robiło wrażenie. Na początku wyobrażałam sobie, że to będzie zwykłe uwielbienie – i rzeczywiście, koncert był przepełniony modlitwą – ale też cała otoczka robiła wielkie wrażenie – wspomina pierwszy występ Marta Wilczewska. – Koncert się udał, a my – niesieni emocjami i przeżyciami – postanowiliśmy zorganizować jeszcze jeden, już ostatni.

To był również czas duchowych przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Madrycie – po archidiecezji peregrynował krzyż ŚDM, my przygotowaliśmy czuwanie, podczas którego śpiewaliśmy hymny ŚDM. Hasłem przewodnim spotkania w Madrycie były słowa: „Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze” (Kol 2,7) i jakoś tak od słowa do słowa złożyliśmy program koncertu, razem z Magdą napisaliśmy tytułową piosenkę i ten drugi koncert zagraliśmy już jako Mocni w Wierze, a potem... już poszło – opowiada Tomek Marek.

Najważniejsze się nie zmienia

Pierwszym dyrygentem zespołu była Magdalena Sternicka, a kiedy już nie mogła pełnić tej funkcji, w 2012 r. zastąpił ją Piotr Serbintowicz.

– 10 lat zespołu to wiele zmian – zarówno w życiu osobistym członków, jak i pod względem duchowym. Teraz inaczej podchodzimy do koncertów, wieczorów uwielbienia... Wydaje mi się, że jesteśmy dojrzalsi. Najważniejsze się nie zmienia – traktujemy to jako służbę, chcemy świadczyć o Chrystusie, przekazywać naszą wiarę, ale jednocześnie pokazać, że można to zrobić w profesjonalny, nowoczesny sposób, że można inaczej podejść do pieśni, w sposób, który nie koliduje z tradycją i nie przeszkadza w liturgii – tłumaczy Piotr Serbintowicz. Wśród najważniejszych momentów w historii zespołu muzycy wymieniają (oprócz pierwszego koncertu) m.in. wydanie płyty czy zdobycie głównej nagrody na festiwalu Chrześcijańskie Granie.

– To sukcesy, które dają kopa, motywują do działania. Nie przełożyły się może na naszą karierę muzyczną, nie zapraszano nas na koncerty w całym kraju, ale w skali mikro – naszego zespołu – dały bardzo dużo, pokazały, że ludzie doceniają to, co robimy – podkreśla T. Marek. – Ważnym momentem była współpraca przy płycie Tomka „Missa Sacratissimi Cordis Jesu”. Wtedy nasz chór bardzo mocno „poszedł do góry”, otworzył się. Zaczęliśmy śpiewać kolędy, organizować wieczory uwielbienia, odświeżyliśmy Drogę Krzyżową „Ślad losu” – jest przepiękna, z bardzo mocnymi tekstami, a często nieznana. Występujemy już nie tylko jako cały zespół, ale też jako chór Mocni w Wierze a cappella – tłumaczy P. Serbintowicz.

Ewangelizacja śpiewem

– Śpiewam od zawsze, uwielbiam to robić i cieszę się, że mogę się rozwijać pod okiem Piotra. Nigdy nie byłam w szkole muzycznej, a tutaj mamy naprawdę bardzo profesjonalne przygotowanie. Mocni w Wierze to dla mnie szansa na realizowanie siebie, rozwijanie pasji i cieszy mnie bardzo, że mogę to robić wśród ludzi, których dobrze znam, lubię, z którymi łączą mnie silne więzi, relacje przyjacielskie. To jedna strona, a druga – nawet ważniejsza – to pokazywanie innym Pana Jezusa. Może to brzmi górnolotnie, ale naszym zadaniem jest, by Dobra Nowina roznosiła się po świecie, a ja to realizuję przez śpiew w Mocnych w Wierze – mówi Marta Wilczewska. Dodaje, że lubi patrzeć, jak w czasie koncertu zmienia się publiczność.

– Na początku niektórzy podchodzą do nas z lekkim dystansem, znudzeniem, w miarę trwania występu coraz bardziej się otwierają, a podczas finałowych pieśni już praktycznie wszyscy stoją, klaszczą, śpiewają, tańczą – opowiada Marta. – Gramy nie dla sławy i kariery, ale dla Jezusa i dla siebie samych. Kiedy człowiek uświadomi sobie, że niewiele od nas zależy i w zasadzie jesteśmy tylko narzędziami, częścią jakiejś większej całości, to może z radością i pokorą służyć. Oczywiście tam, gdzie ma się zadziać coś dobrego, przytrafia się też coś złego. Przed każdym koncertem pojawiały się schody, ale z Bożą pomocą zawsze się udaje i tak już od 10 lat – mówi z uśmiechem Tomek Marek. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama