Nowy numer 50/2019 Archiwum

Jestem częścią świątyni

− Kiedy siada się i gra, i słyszy, jak cały kościół wypełnia się dźwiękami, czuje się ogromną radość − mówi Karol Szutka, finalista WKO.

Brzmią pięknie, majestatycznie, czasem ma się wręcz wrażenie, że pod wpływem wydobywanych dźwięków drżą wszystkie witraże, to znów zadziwiają lekkością brzmienia. Wprawdzie organy znajdują się również w salach koncertowych, nikt jednak nie ma wątpliwości, że ich naturalnym środowiskiem jest kościół. – Organy w dziejach Kościoła mają długą historię. Przecież w większości polskich świątyń są używane codziennie. Swoim brzemieniem towarzyszą nam od chrztu do końca życia. Bez organów kościół jest niemy. Zresztą i organy bez wnętrza kościoła, choćby w sali koncertowej, brzmią inaczej – uważa Krzysztof Urbaniak, przewodniczący jury I Warmińskiego Konkursu Organowego.

Być w utworze

Konkurs składał się z dwóch etapów. Pierwszy odbył się w Pasłęku, drugi − finałowy − w Świętej Lipce. – To wyjątkowy konkurs, bo organizowany wyłącznie na organach historycznych. Dla nas to ekscytujące, że instrument, na którym gramy, pochodzi z odległych czasów. Ile osób zasiadało przy nim przed nami? Kto? Myśli jest wiele, ale wówczas, kiedy konkursowe emocje opadają. Wcześniej wszystko musi być poukładane w głowie, każdy dźwięk – mówi finalista konkursu Karol Szutka, student Akademii Muzycznej w Łodzi. Podczas słuchania gry na organach zwykły słuchacz nie jest w stanie wychwycić różnicy w wykonaniu, ale ludzie bardziej wrażliwi muzycznie inaczej odczuwają dźwięki – niby ten sam utwór, a brzmi, w zależności od wykonawcy, inaczej.

– Na wyjątkowe brzmienie składa się w pierwszej kolejności bardzo dobre przygotowanie. To są godziny ćwiczeń dziennie. Do tego dochodzi dyspozycja dnia. Trzeba się odpowiednio nastroić emocjonalnie. Tego nie widać, ale dla nas to jest również duży wysiłek fizyczny i umysłowy. A później… po prostu zagrać – uśmiecha się Karol. Podkreśla, że o granych utworach myśli się przez wiele dni przed występem. Musi zagrać całe ciało. – Gra się rękoma i nogami. Trzeba mieć świadomość, na jakim etapie gry się jest, jakie głosy uruchomić. Trzeba być skoncentrowanym, być całym w wykonywanym utworze – wyjaśnia. I choć nie zajął czołowego miejsca w konkursie, nie ma wątpliwości, że wybór organów jako instrumentu, któremu chce poświęcić życie, jest najlepszą decyzją, jaką mógł podjąć. – Brzmienie… Jak mówił Mozart: „Organy – król instrumentów”. Kiedy siada się i gra, i słyszy, jak cały kościół wypełnia się dźwiękami, czuje się ogromną radość, staje się częścią świątyni – dodaje K. Szutka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama