Nowy numer 50/2019 Archiwum

Chlebek zawsze mamy

− Bez tej pomocy byłoby mi ciężej, dużo ciężej – wyznaje pani Janina.

Nie mają znaczenia pogoda ani pora roku. Kiedy mija siódma rano, przed wejściem na plebanię gromadzi się spora grupa osób. Rozmawiają ze sobą życzliwie, wyraźnie widać, że większość z nich się zna, dopytują o zdrowie. Choć nie wszyscy. Niektórzy stoją z boku, spoglądają niepewnie na innych. – Przychodzę tu od niedawna. Życie się zmieniło, już po pracy, jedynie niewielka emerytura. Ale na co to wystarcza… Opłaty się zrobi i koniec, zostaje tylko liczyć na pomoc. Tu się ją dostaje, taką prawdziwą, że kiedy wraca się do domu, to lżej jakoś, że nie jest się zapomnianym człowiekiem – mówi pani Jadwiga.

– Jesteśmy wdzięczni tym paniom, że tak się starają. Ja, jak tylko się obudzę, to szybko się szykuję, torbę chwytam, żeby zaraz tu przyjść. Jestem bardzo, bardzo zadowolona. Trzy lata, jak tu przychodzę. Bez tej pomocy byłoby mi ciężej, dużo ciężej – wtrąca pani Janina. Uśmiecha się, kiedy opowiada, jej oczy stają się jaśniejsze, wyraźnie rozpromienione. – Chlebek zawsze mamy. Tu o ludzi dbają. Jestem na zasiłku, rachunki popłacę i brakuje… Dobrze, że ludzie nie przechodzą obok naszej biedy obojętnie, to nas ratuje – uśmiecha się pan Andrzej.

Codzienna troska

Nieco inaczej zaczyna się dzień pani Stanisławy. Wstaje przed szóstą. Trzeba przecież objechać wytyczone na dany dzień sklepy, zabrać przygotowaną żywność z kończącą się datą przydatności do spożycia. Później podjechać do parafii. Tu już czekają inni, by pomóc wnieść żywność, później posegregować ją, oddzielnie warzywa i owoce, hermetycznie zamknięte mięso, wędliny i ryby, oddzielnie chleb, który przywożą z piekarni „Dąbkowski” i „Cymes”.

– Pomoc ubogim w naszej parafii zapoczątkowała s. Leoncia w ramach Parafialnego Zespołu Caritas. Rozdawała ludziom chleb. Wydawane były paczki na święta. Osobiście jestem w to zaangażowana dopiero drugi rok. Każda z nas pracuje tu na zasadzie wolontariatu. Jesteśmy emerytkami, a pomoc innym jest dla nas dobrze spożytkowanym czasem – mówi pani Stanisława. Na co dzień widzi ludzi w potrzebie, którzy często mają łzy w oczach, kiedy otrzymują jedzenie. – Byłam wychowana w rodzinie niezbyt zamożnej. Wychowałam czwórkę dzieci. Wiem, co to znaczy codzienna troska o to, aby niczego nie zabrakło. Zawsze pomagałam ludziom, nauczyli mnie tego rodzice. I dalej pomagam – wyznaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama