Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gdy aniołki pieką pierniki

Dawniej siadano przy stole całymi rodzinami i wspólnie przygotowywano ozdoby choinkowe. – Takie zawieszki przywołują później wspomnienia – mówią organizatorzy.

Czy niebo jest czerwone?

– W ramach przygotowania do świąt wykonywano wieniec adwentowy spleciony z gałązek świerku, który najpierw pojawił się na Mazurach, później na Warmii. Podczas Adwentu chodzono na Roraty. Tak jak dzisiaj na święta czekały szczególnie dzieci. O zachodzie słońca w Wigilię wyglądały przez okna, by zobaczyć, czy niebo jest czerwone. Jeśli tak, oznaczało to, że aniołki pieką pierniki – opowiada etnograf Marta Żebrowska.

Nadchodziła Wigilia... – Jednak na katolickiej Warmii nie było zwyczaju dzielenia się opłatkiem czy przygotowywania wieczerzy wigilijnej. Na stole pojawiały się codzienne dania, nie było dwunastu potraw czy sianka pod obrusem. Wigilia to był jeszcze czas przygotowań do świąt Bożego Narodzenia, które trwały aż do Trzech Króli, czyli dwanaście dni. Był to czas szczególny, kiedy mieszały się zwyczaje chrześcijańskie z reliktami myślenia magicznego – mówi pani Marta.

– W okresie dwunastek trzymano się na baczności, wierzono bowiem, że w tym czasie na ziemię przychodzą dusze zmarłych. Wstawiano dla nich jedzenie i posypywano podłogę piaskiem, by następnego dnia zobaczyć, czy pozostawiły ślady. Warto wspomnieć, że w tym czasie chodziły różne grupy kolędników, a w sylwestra robiono sobie różne psoty. Nikogo nie dziwił wóz na dachu. Ale na katolickiej Warmii również wspólnie się modlono – podkreśla Marta Żebrowska.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama