Nowy numer 44/2020 Archiwum

Hej kolęda, kolęda...

Ludzie najpierw zaczynają wspólnie nucić i śpiewać, a później nawet ci, którzy się nie znają, uśmiechają się do siebie. Bożonarodzeniowe pieśni nas zmieniają...

W tradycji Warmiaków kolędowano w każdej miejscowości. Grupa osób chodziła od progu do progu, śpiewano kolędy i wystawiano jasełka. Każdy dom trzeba było obowiązkowo odwiedzić.

Wszystko zaczynało się w Wigilię – wtedy chodzono z Szemlem. Był to biały koń z jeźdźcem. Dzieci były przepytywane z pacierza. W dni świąteczne chodzono z tzw. kozą, a wszystko kończyła procesja z gwiazdą na Trzech Króli. – Niestety, zacierają się różne zwyczaje związane z kolędowaniem. W święta wdziera się świeckość. Kolędy jednak pozostają, choć samo kolędowanie przybiera już różne formy – mówi ks. Łukasz Kowalski, dyrektor Archidiecezjalnej Szkoły Muzyki Kościelnej.

Często prosta forma i treść kolęd otwierają na głębię spotkania z Bogiem. – To one są przekazem treści Bożego słowa, Bożego objawienia, wejścia Boga w historię i życie człowieka. Czy mamy tego większą czy mniejszą świadomość – śpiewając kolędy, słuchając ich, dotykamy głębi wiary, w której najważniejszy jest Bóg, który staje się bliski nam, staje się jednym z nas – dodaje.

– Co roku powstają nowe kompozycje, kolędy, pastorałki czy nowe aranżacje tych już znanych. To pokazuje, że potrzeba przekazywania tego zwyczaju kolejnym pokoleniom jest silna – tłumaczy ks. Kowalski.

Nuty zza klauzury

Jedną ze wspólnot, która w tym roku nagrała płytę z kolędami, są siostry karmelitanki ze Spręcowa. – Pomysł zrodził się w ubiegłym roku. Ojciec Mariusz Wójtowicz OCD poprosił nas, byśmy nagrały kolędę w ramach życzeń na Boże Narodzenie. Było to „Lulajże, Jezuniu”. Nagranie umieściłyśmy na stronie karmel.pl. Odpowiedź była entuzjastyczna. Pojawiało się pytanie: kiedy płyta? Tak zrodził się pomysł, by nagrać cały krążek z kolędami – mówi s. Miriam od Jezusa OCD.

Siostry zaznaczają, że nagranie płyty w klasztornej klauzurze było nie lada wyzwaniem. – Nie ukrywam, że był to stres. Miałyśmy jeden dzień, więc trzeba było się natrudzić, by wszystko wykonać jak najlepiej – mówi s. Teresa Bernadetta od Dzieciątka Jezus i Niepokalanej OCD. Głosy sióstr z nagrania zostały połączone z głosami karmelitów, którzy nagrywali... w Krakowie. W ten sposób powstała płyta, która połączyła dwa krańce Polski.

– Płyta skierowana jest do naszych przyjaciół, dobrodziejów i wszystkich, którzy chcą z nami pokłonić się Dzieciątku Jezus – tłumaczy s. Teresa Bernadetta. – Benedykt XVI mówił, że muzyka wyraża to, czego my nie możemy wyrazić słowami. Stąd obok naszego śpiewu ważną rolę odgrywa akompaniament – dodaje.

– Bóg jest tak cudowny w tajemnicy Bożego Narodzenia, gdy staje się dzieckiem. Pokazuje nam, jak bardzo blisko chce być każdego z nas przez piękno swojej miłości. Rodzi to pragnienie pochylenia się nad tą tajemnicą. Chcemy kontemplować Boga przez kolędy, i to też jest forma naszej modlitwy – tłumaczy s. Miriam.

Wśród 15 nagranych utworów są dwa typowo karmelitańskie: „Nie masz ci, nie masz” oraz „Jam jest dudka”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama