Nowy numer 2/2021 Archiwum

Lustereczko, powiedz przecie...

– Dla nas, prowadzących, ważne jest, że zabawa jest animacją, czymś wypływającym z duszy – mówi ks. Dariusz.

W salezjańskim oratorium w Gutkowie dzieci i młodzież spędzają ferie zimowe. – Co roku wybieramy na ten czas temat, który wiedzie nas po wielu wydarzeniach. W tym roku jest nim baśń „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”. Z niej staramy się wydobyć różne wartości – mówi ks. Dariusz Jóźwik SDB.

Jedną z nich jest prawda. – „Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?” – uśmiecha się, cytując znane pytanie złej macochy. – Jak widać, prawda nie zawsze jest dla nas czymś, co przyjmujemy łatwo. Dzieci potrafiły z tej baśni wydobyć to, że prawda na co dzień się opłaca – dodaje kapłan. W ramach wypoczynku dzieci uczestniczą nie tylko w różnych warsztatach, zajęciach manualnych, ale mają też zajęcia sportowe, wyjścia do kina czy na basen.

– Dla nas, prowadzących, ważne jest, że zabawa jest animacją. Animacja to coś, co wypływa z duszy, ożywienie. Dlatego wychowanie poprzez zabawę i wartości dają dzieciom możliwość wzrostu w wierze – dodaje ks. Jóźwik. Kapłanów wspiera liczna grupa animatorów. – Nasz salezjański styl, by wychowywać dzieci na dobrych chrześcijan i uczciwych obywateli, opiera się na radości, religii i miłości. Zawsze nasze zajęcia zawierają elementy gry, zabawy, ale też zdrowej rywalizacji, która motywuje dzieci do pracy. Muzyka jest ważna, ale też skupienie potrzebne choćby na warsztatach manualnych, które rozwijają zdolności – mówi Natalia. Zauważa, że spędzanie czasu z rówieśnikami pozwala dzieciom na przełamywanie wstydu.

– Jeszcze na początku ferii niektórzy byli nieśmiali, ale z dnia na dzień otwierają się, są bardziej radośni. Nawiązują się przyjaźnie – podkreśla. – Praca z dziećmi to możliwość głoszenia wiary, żeby i one mogły spotkać Jezusa – dodaje. Ferie w oratorium to naprawdę czas dobrze spędzony przez dzieci. One same mówią, że jest to okazja do zabawy, poznania ludzi, ale też rodzenia się marzeń. – Nudy nie ma. Nie jest tak, że muszę siedzieć sam w domu. Przynajmniej jest jakaś rozrywka – mówi Jędrzej. – Spotykam wielu dobrych przyjaciół i animatorów. W sumie i ja chcę być kiedyś animatorem. Chcę pomagać ludziom. Lubię to – wyznaje Lena.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama