Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bóg traktuje marzenia serio

Jako młodzi ludzie szukali odpowiedzi na pytanie o swoje pragnienia, sens życia i jego cel. Odpowiedź odnaleźli w Jezusie i specyficznej formie życia...

Święto Ofiarowania Pańskiego kojarzymy z tradycją błogosławienia tego dnia świecy, którą nazywamy gromnicą. Bogactwo liturgiczne tego święta otwiera nam przede wszystkim oczy i serca na dar ofiarowania Jezusa w świątyni przez Maryję i Józefa. Od 1997 r. w ten dzień szczególnie wspominamy także tych, którzy sami ofiarowali swoje życie Bogu – osoby życia konsekrowanego. Razem z nimi dziękujemy za ich formę życia wyrażającą się w ślubach czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.

– Te śluby to, najprościej mówiąc, sposób życia Jezusa – mówi ks. Paweł Kozicki, referent ds. życia konsekrowanego. – On właśnie tak żył, w czystości, w ubóstwie i w posłuszeństwie Ojcu aż po krzyż. Dlatego ten dzień ma nam przypomnieć, że pośród nas żyją i pracują osoby, które pragną żyć tak jak Jezus, a jednocześnie to dzień, kiedy możemy wraz z nimi dziękować Bogu za ich szczególny dar powołania – tłumaczy.

Plan miał On

W archidiecezji warmińskiej jest ponad 350 osób życia konsekrowanego, z czego ponad 100 stanowią prezbiterzy i bracia zakonni. Do jednych z najbardziej zakorzenionych w diecezji zgromadzeń męskich zaliczamy Zgromadzenie Słowa Bożego, czyli misjonarzy werbistów, którzy w Pieniężnie mają też swoje seminarium. – W moim przekonaniu pragnienie życia poświęconego Bogu wzbudził we mnie Duch Święty w bardzo ważnym okresie mojego życia, w którym przechodziłem nawrócenie. Miałem wówczas 16 lat – mówi o. Antoni Jucewicz SVD. – Towarzyszyły mi wówczas pytania natury egzystencjalnej, o sens mojego życia i życia człowieka w ogóle, o sens cierpienia, pytania dotyczące tego, jakie plany ma Bóg względem mnie. Jezus przemawiał do mnie niezwykle czule, objawił swoją bliskość i przekonywał mnie o swojej miłości – opowiada.

W sercu odkrył pragnienie bycia misjonarzem i ewangelizatorem. Poznał ojców werbistów i postanowił wstąpić do ich zgromadzenia. – Postać świętego ojca założyciela, o. Arnolda Janssena, a także pociągające przykłady ofiarnych misjonarzy werbistów pomogły mi rozeznać, że moje miejsce jest w tej misyjnej wspólnocie – wspomina. Ojciec Antoni po święceniach pracował w parafii pw. Chrystusa Sługi w Ełku (obecnie sanktuarium Bożego Miłosierdzia), gdzie przygotowywał się przez dwa lata do wyjazdu na misje w Kolumbii. Pan Bóg miał jednak inne plany. – Tuż przed wyjazdem na misje przełożeni zaproponowali mi pracę w seminarium w Pieniężnie. Potrzebny był wówczas wykładowca teologii moralnej. Zostałem skierowany na studia do Warszawy (UKSW) – mówi.

Boża satysfakcja

Po obronie doktoratu podjął pracę na Wydziale Teologii UWM oraz w seminarium w Pieniężnie. Najbliższe jego posłudze kapłańskiej stały się dwie grupy. – Od początku związany jestem z Drogą Neokatechumenalną, której bardzo wiele zawdzięczam, jeśli chodzi o dojrzewanie mojej wiary. Od 18 lat posługuję także osobom uzależnionym od alkoholu – wymienia. – Dziękuję Bogu, że na mojej drodze postawił tak wielu trzeźwiejących alkoholików. Zarówno w życiu osób odbywających formację neokatechumenalną, jak i trzeźwiejących alkoholików podziwiam obecność Boga i Jego wskrzeszającą moc. Jezus jest Bogiem żywym i doświadczają tego ci, którzy do Niego należą – dodaje.

Zaznacza, że dużo radości przynoszą mu życie we wspólnocie, praca duszpasterska, posługa wobec osób uzależnionych, praca dydaktyczna i naukowa. – Jednak największą radością jest przebywanie w Bożej obecności, doświadczanie miłości Jezusa, oddanie się Maryi, mojej Matce, która niezawodnie prowadzi mnie do Jezusa. Coraz bardziej przekonuję się, że wszelkie radości i sukcesy są darem i zasługą Boga. Jemu należy oddać chwałę, a dla siebie prosić o postawę nieużytecznego sługi – tłumaczy.

Spotkać świadków

Od 20 lat w Zgromadzeniu Księży Misjonarzy Saletynów jest ks. Karol Tomczak. Urodził się i wychował w Trzciance k. Piły.

– Praktycznie do 2000 r. w 17-tysięcznym mieście była jedna parafia prowadzona przez misjonarzy saletynów. Tam za przyczyną moich starszych braci, którzy po wojnie wraz z ludnością polską przybyli na te piękne tereny odzyskane, otrzymałem chrzest – opowiada ks. Karol. – Zatem wybór miałem prosty, ale to dzięki temu, że spotkałem od najmłodszych lat wspaniałych kapłanów, zakonników. Świadectwo ich życia, a także wiara mojej mamy i dziadków były doskonałym miejscem do rozwoju powołania zakonnego i kapłańskiego... Dopowiem tylko, że mam jednego brata, o rok starszego Krzysztofa, który także jest misjonarzem saletynem. To też ułatwiło wybór – dodaje. Po święceniach kapłańskich został skierowany do Mrągowa.

– Związany jestem z diecezją warmińską od początku mojego kapłaństwa. Spędziłem tu pierwsze cztery lata posługi. Moja „pierwsza miłość” była dla mnie darem, wspaniała wspólnota zakonna, kochani ludzie, trudna, ale jakże ważna posługa katechetyczna w szkole – wspomina ks. Karol. – Od dziecka jestem pielgrzymem i już od początku kapłaństwa mogłem pielgrzymować jako przewodnik Galindii Mrągowo – dodaje. Następnie posługiwał w Rzeszowie, a po dwóch latach został dyrektorem Saletyńskiego Duszpasterstwa Powołań. – Przez 6 lat mogłem towarzyszyć młodym ludziom na drodze rozeznawania powołania – mówi.

Gdzie wiatr poniesie

Wspomina, że jako kleryk marzył, by pracować z młodzieżą i głosić rekolekcje. – Nie wiedziałem, że Bóg aż tak serio potraktuje marzenia młodego zakonnika. Ostatnie lata to był wyjątkowy czas głoszenia słowa Bożego i orędzia Pięknej Pani z La Salette – ponad sto różnego typu rekolekcji w Polsce, od Bałtyku do Tatr, Anglia, Irlandia, Francja i Włochy – opowiada.

Przez sześć lat posługiwał także jako kapelan w Zakładzie Karnym w Załężu. Przez ostatnie trzy lata był organizatorem Międzynarodowych Saletyńskich Spotkań Młodzieży w Dębowcu. – To pięć lipcowych dni gromadzących 1500 młodych ludzi na modlitwie, Eucharystii, koncertach i radości. Niesamowite wyzwanie i doświadczenie trudu przygotowań i radości przeżywanej razem z młodym Kościołem – wspomina. Od września 2019 r. posługuje w parafii Matki Bożej Saletyńskiej w Olsztynie.

– Wiatr Bożej Opatrzności znów mnie zaprosił do archidiecezji warmińskiej. W małej, czteroosobowej wspólnocie zakonnej kontynuuję moją zakonną historię zbawienia. I dalsze spełnione marzenia – katecheza w SP nr 7 i XII LO w Olsztynie. Wiem, że gdy się weźmie pod uwagę, jak trudna bywa praca zwłaszcza w podstawówce, brzmi to jak kawał: „katecheza to spełnione marzenia”, no ale tak jest. Nie to, co łatwe, ale to, co wartościowe nadaje sens życiu – mówi ks. Karol.

Niepodzielne serce

Co diecezjanie mogą zawdzięczać męskim wspólnotom zakonnym? – Przede wszystkim wnoszą w struktury naszej archidiecezji swoją duchowość i charyzmat zakonny – mówi ks. Paweł Kozicki. – Choć pracują często jak zwykli duszpasterze, to już sama ich obecność przypomina, że w życiu człowieka bardzo potrzebne jest wyciszenie i życie we wspólnocie. To bardzo ważne, szczególnie dlatego, że dzięki nim Kościół pokazuje, iż wciąż ma duchową ofertę dla współczesnego człowieka i chce odpowiadać na pytania, które rodzą się w ludzkich sercach – dodaje.

Bracia zakonni są kustoszami trzech największych sanktuariów maryjnych w archidiecezji – w Gietrzwałdzie, Stoczku Warmińskim oraz w Świętej Lipce. – Gdy mówimy o tych miejscach, natychmiast kojarzymy je z pracującymi tam zakonnikami. Wiemy też, że sanktuaria to szczególne miejsca pielgrzymkowe, a zatem i praca tam wymaga szczególnego zaangażowania. Poza tym bracia zakonni prowadzą również wiele parafii w naszej archidiecezji, a ich praca jest nieoceniona – tłumaczy.

– Ważnym elementem życia konsekrowanego, mojego życia jest zgoda na rezygnację i umieranie z Chrystusem. Oznacza to, aby nieraz w wielkim trudzie i zmaganiu, ale zawsze z Jezusem i Maryją podejmować decyzje, by każdego dnia ślubować czystość, czyli oddać niepodzielnie serce Bogu, ślubować ubóstwo, czyli szukać jedynego skarbu – Jezusa oraz poprzez ślub posłuszeństwa pełnić wolę Boga – dodaje o. Antoni. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama