Nowy numer 2/2021 Archiwum

To byłaby rewelacja

Wśród rękopisów znajduje się nieznana Msza św., której kompozycję kopista przypisuje Mozartowi.

Większość z nas, kiedy myśli o bibliotece, wyobraża sobie rzędy półek z książkami. Raczej nie zdajemy sobie sprawy z tego, że szczególnie w bibliotekach z wiekową tradycją mogą znajdować się inne, niezwykle ciekawe eksponaty.

– Takim przykładem są muzykalia w naszych zbiorach, a szczególnie zachowane rękopisy nut, które przez wieki były gromadzone w kościołach warmińskich. Po wojnie trafiły do naszej biblioteki. Teraz rozpoczęliśmy projekt „Musica Warmiensis”, który polega m.in. na opracowaniu i skatalogowaniu tych muzykaliów – mówi ks. Tomasz Garwoliński, dyrektor Biblioteki Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum”. Do Olsztyna przyjechał zespół specjalistów, który pod przewodnictwem prof. Danuty Popinigis z Akademii Muzycznej w Gdańsku rozpoczął proces katalogowania rękopisów.

– Trzeba to uporządkować, skompletować kompozycje – dodaje ks. Tomasz.

Pierwsze zadanie

Czytelnia biblioteki wygląda inaczej niż zwykle. Na ławkach rozłożone są zapisy nut. Ktoś musiał nakreślić pięciolinię, później nanosić ręcznie poszczególne nuty. Wykaligrafowane nazwiska kompozytorów, wyszczególnienie, na jakie instrumenty są dane karty rękopisów. Okazuje się, że specjalista może dość szybko określić wiek, w którym zostały one napisane. Najstarsze mogą sięgać nawet XVI w., o czym świadczy kształt nut, jak również sposób zdobienia zapisów. Utwory wpisywane są do ogólnoświatowej bazy – Międzynarodowego Katalogu Źródeł Muzycznych (RISM).

– Różne fragmenty nut należy złożyć w całość, czyli skompletować wszystkie instrumenty do jednego utworu. Niektóre kartki są obłożone w okładkę. Pytanie brzmi, czy wszystkie kartki należą do jednej kompozycji. To jest nasze pierwsze zadanie. Później nadajemy sygnatury poszczególnym rękopisom – wyjaśnia prof. Danuta Popinigis.

Okazuje się, że spora część zapisów utworów pochodzi z kolegiaty w Dobrym Mieście, przy której w 1347 r. założono szkołę, gdzie w ramach nauki śpiewu kościelnego działała kapela kolegiacka założona w XVI wieku. – Kompozytorzy są różni, często światowi, ale zapewne też i ówcześni mieszkańcy Warmii. Tego nie wiemy. Musimy to sprawdzić, wprowadzając zapis nut do RISM, który skupia naukowców z ponad trzydziestu krajów, którzy badają i opisują rękopisy muzyczne. Ale nie jest to tak proste, jakby mogło się wydawać – wyjaśnia profesor.

Zagadka mistrza

Rękopisy z początku XIX w., zbiór z XVIII w., ale i te starsze. W sumie 70 pozycji zawierających od jednego do ponad trzystu kompozycji. Zapisano w nich ok. 800 utworów. Jeden z nich może okazać się dość ciekawym odkryciem. Chodzi o Mszę św. Wolfganga Amadeusza Mozarta. Jednak po wpisaniu nut do międzynarodowego katalogu okazuje się, że... nie ma takiego utworu.

– Jeszcze raz trzeba uważnie prześledzić katalog Köchla dzieł Mozarta. Jeżeli tego faktycznie nie będzie, to byłaby rewelacja. To jest zagadka, ale dla łakomych zagadek muzykologów. Czy to jest rzeczywiście Mozart? – zastanawia się prof. Popinigis. Po sposobie zapisu nut można przypuszczać, że rękopis wykonano w XVIII wieku. Ekipa pod kierownictwem prof. Danuty Popinigis jeszcze kilkakrotnie przyjedzie do seminaryjnej biblioteki.

– Należy dokonać weryfikacji tego, co robimy. To jest bardzo trudne. Może się okazać, że trzeba będzie przeszukać wiele baz i sprawdzić anonimowe kompozycje. I to będzie nie tylko nasza praca. W identyfikacjach pomogą nam naukowcy z RISM-u. Przed nami jeszcze wiele pracy. Za rok możemy spodziewać się wydania drukiem katalogu rękopisów z seminaryjnej biblioteki. A rozwiązanie zagadki Mozarta? Postawimy przy tym utworze znak zapytania – uśmiecha się pani profesor.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama