Nowy numer 3/2021 Archiwum

Dziś czuję odwagę

– Słowo zmienia. To miejsce uświadamia nam, jaka siła tkwi w słowie – mówi pan Stanisław.

Celów jest kilka, ale można pokusić się o uogólnienie, że chodzi o rozkochanie się w słowie Bożym. Ta miłość ma przemienić życie każdego, nadać mu głębszy sens i pozwolić pokochać drugiego człowieka. A co najważniejsze – stworzyć nierozerwalną relację z samym Bogiem, który przez Pismo Święte mówi o całej historii zbawienia. Tak od 10 lat Warmińska Szkoła Biblijna kształtuje duchowość słowa Bożego, a konkretnie czynią to pracownicy naukowi wydziału teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Stwierdziłam, że nie mam wyjścia

Pan Bóg powołuje każdego do czytania Biblii, ale niewielu potrafi to zaproszenie usłyszeć, jeszcze mniej – zrealizować. – Prozaiczna sytuacja: sprzątanie kościoła. Przyszłam i podczas porządków Wanda opowiadała, że jest taka szkoła biblijna, i zaprosiła mnie do niej. A była to wiosna. Zanim nastał wrzesień, jeszcze kilka razy natchnęło mnie, że to jest coś dla mnie. Stwierdziłam, że nie mam wyjścia, muszę znaleźć się w tej szkole, i jesienią rozpoczęłam naukę – uśmiecha się pani Bożena z parafii św. Mateusza w Olsztynie. Okazało się, że to niezwykła szkoła, prowadzona przez pracowników wydziału teologii. Bo to nie same wykłady, nie suche treści, a słowo, które potrafi zmienić serce każdego człowieka.

– Zapewne dlatego od pierwszego zjazdu sala wykładowa wypełniona jest po brzegi. Spodziewałam się raczej dojrzałych osób; okazało się, że w dużej części to ludzie w moim wieku, około 40-letni – mówi. Podkreśla, że dzięki wykładom zaczyna lepiej rozumieć Stary Testament. – Po raz pierwszy zrozumiałam, jak wygląda świątynia jerozolimska. Myślałam o tym, jak Pan Jezus wypędzał z niej handlarzy. Gdzie stały te zwierzęta? – zastanawiało mnie. Miałam w głowie obraz katolickiej świątyni. Ale na zajęciach zrozumiałam, jak było naprawdę – mówi.

W nim nadzieja

– Jestem przeciętnym katolikiem, ale czułam, że brakuje mi wiedzy o Panu Bogu – mówi pani Magda z parafii św. Franciszka z Asyżu.

– Tata zachorował na nowotwór. Wówczas pomyślałam, że potrzebne jest mu wyjście z domu, a mnie – pogłębienie relacji z Bogiem. Zapisałam nas do Warmińskiej Szkoły Biblijnej. Podczas zajęć zobaczyłam, że to jest coś prawdziwego, że Pismo Święte mówi o prawdziwych ludziach. Dostrzegłam, że te problemy, które były kiedyś, dotyczą i współczesnego człowieka. Czytanie Pisma Świętego dało mi ogromną siłę i łaskę, że poradziłam sobie z odejściem taty, który zmarł, nie ukończywszy edukacji. Dziś czuję odwagę, bo Bóg jest przy mnie, a ja jeśli jestem blisko Niego, to cokolwiek by się nie wydarzyło, dam radę. I to jest chyba największa wartość nauki rozumienia słowa Bożego – podkreśla pani Magda.

Jest psychologiem, pracuje z młodzieżą. – I widzę, że ten świat jest zbudowany na iluzji. Facebook, wirtualni przyjaciele i grupy. Młodzież szybko traci sens życia, napawa się pustką i traci wartości. A sens, pełnię i wartości można znaleźć w Piśmie Świętym. To ogromna nadzieja dająca pocieszenie, która tak potrzebna jest ludziom. Szukamy jej w krótkotrwałych przyjemnościach, a nadzieja jest w słowie Bożym – mówi. – O szkole słyszałem już dawno. Dojrzewałem długo, żeby do niej pójść. Dziś wiem, że to była jedna z lepszych decyzji w życiu – uważa pan Stanisław z parafii Bogurodzicy Dziewicy Matki Kościoła.

– Bo to nie tylko wykłady, a również odniesienie słowa Bożego do naszego życia. Ludzie przychodzą ze swoimi historiami życia i czasem podczas wykładów proszą o wyjaśnienie, co mówi Bóg w Biblii na temat mojego problemu. I okazuje się, że wykładowcy potrafią cytować konkretne fragmenty, wyjaśniać, przybliżać kontekst biblijny, wskazując odpowiedź, jak postąpić, by było to zgodne z mądrością Bożą – mówi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama