Nowy numer 2/2021 Archiwum

Widzę ją w moich snach

„Moją metryką jest srebrna łyżeczka z wygrawerowanym imieniem i datą urodzenia. Ocalały załącznik do ocalałego dziecka” – snuje opowieść Elżbieta Ficowska.

Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Olsztynie wspólnie z Instytutem Północnym im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie oraz Forum Dialogu Społecznego zorganizowało seminarium „Wielokulturowość II RP” oraz wernisaż wystawy „Moi żydowscy, moi polscy rodzice”.

Świadectwo pamięci Z Zagłady ocalało w Polsce ok. pięciu tysięcy z prawie miliona żydowskich dzieci. Wiele z nich znalazło schronienie w polskich rodzinach. Polacy, którzy zaopiekowali się dzieckiem, często później stawali się jego rodzicami. Na ogół fakt ten trzymali w tajemnicy. Bohaterowie wystawy „Moi żydowscy, moi polscy rodzice”, wychowani w obcych domach, które uważali często za własne, musieli zmierzyć się ze swoją historią i stworzyć tożsamość łączącą utraconą i zyskaną rodzinę.

– Wystawa to zebrane wspomnienia z życia dzieci Holokaustu. To są już starsi ludzie, którzy wspominają swoje życie i swoich rodziców, żydowskich, czyli biologicznych, i polskich, czyli tych, którzy w czasie okupacji przygarnęli ich, ratując im życie – wyjaśnia Piotr Janiszewski z Fundacji im. Róży Luksemburg, która wsparła powstanie wystawy. – To świadectwo pamięci bohaterstwa rodzin, które zdecydowały się na trudną rzecz, czyli oddanie swoich dzieci, by ratować im życie, ale także tych, którzy mimo grożącej im kary śmierci przyjęli te dzieci – dodaje. Podkreśla, że zachowanie w pamięci takich historii jest bardzo ważne.

– Obecne stosunki międzynarodowe i międzyludzkie warto budować na pozytywach. Okres wojny i okupacji to czas wielkich tragedii i zła. Warto pokazać, że był to również czas wielkiego miłosierdzia, wielkich aktów odwagi i poświęcenia. I właściwie o tym jest ta wystawa – wyjaśnia Piotr Janiszewski. Nie zapomnę mamy Wystawa składa się z kilkunastu plansz przedstawiających uratowane dzieci. Na jednej z nich opisana jest historia Elżbiety Ficowskiej. „Jestem tu dzięki miłości moich obu matek, żydowskiej i polskiej. Dobroci, która nie znała strachu, w czasach, gdy tryumfowało zło, a bestialstwo było bezkarne” – opowiada bohaterka.

„Urodziłam się w warszawskim getcie. To wiem na pewno. Moją metryką jest srebrna łyżeczka z wygrawerowanym imieniem i datą urodzenia. Ocalały załącznik do ocalałego dziecka. Z getta wydostał mnie Paweł Bussold. Umieścił mnie w skrzynce, którą ukrył między wywożonymi z getta cegłami. Próbuję sobie wyobrazić, co czuła moja młodziutka, 24-letnia mama, kiedy oddawała swoje dziecko obcym ludziom. Musiała mieć nadzieję, że to dziecko przeżyje. Mimo iż byłam zbyt mała, by ją pamiętać, nigdy nie zapomnę mojej żydowskiej mamy. Nie rozpoznałabym jej twarzy na fotografii, ale widzę ją w moich snach” – opisuje Bietka.

Jej mama, Henia Koppel, zginęła 3 listopada 1943 r. w obozie w Poniatowej. Ojciec, Josel Koppel, zginął w 1942 r. na warszawskim Umschlagplatzu, zastrzelony na peronie w chwili, gdy odmówił wejścia do wagonu, krzycząc, że ma małą córeczkę i nie może jej pozostawić. Wiele świadectw Podczas seminarium o relacjach polsko-żydowskich w II Rzeczpospolitej mówił dr Michał Trębacz, adiunkt w Instytucie Historii Uniwersytetu Łódzkiego, szef działu naukowego Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie.

– Trzeba pamiętać, że w tym okresie społeczność żydowska stanowiła 10 proc. ludności międzywojennej Polski i że była to społeczność różnorodna. Problem polegał na tym, że oni chcieli się integrować, ale byli ze społeczności polskiej wypychani. Radykalizm, który przyszedł wraz z latami 30., ostatecznie zamykał drogę integracji części młodzieży żydowskiej, która dorastała w Polsce, która uważała Polskę za swoją ojczyznę. Te dzieci przeszły w większości przez edukację w polskich szkołach – mówi dr Trębacz.

– Wtedy rodziły się radio, teatr, film. Jest wiele świadectw mówiących o tym, że te osoby zakochały się w polskiej kulturze. Piszą o swojej fascynacji polską literaturą romantyczną, poetami...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama