Nowy numer 42/2020 Archiwum

Wspólny chleb i woda

Parafianie wybierają swój dzień postu, by zjednoczyć się w wielkopostnej modlitwie. – Post zmiękcza nasze serca, a jak serce zmięknie, to zbliżamy się do Boga i jesteśmy gotowi do uczynków miłosierdzia względem braci i sióstr – mówi o. Szczepan Szpyra SVD.

Wielki Post to zawsze okazja do podejmowania postanowień w trzech wymiarach: postu, modlitwy i jałmużny. Wezwała nas do tego Ewangelia ze Środy Popielcowej. Wspólnota parafii św. Arnolda w Olsztynie powyższe wezwanie postanowiła przeżywać wspólnie. Każdy chętny mógł się zapisać na wybrany dzień, by pościć o chlebie i wodzie, odmówić cząstkę Różańca i, jeżeli jest możliwość, to uczestniczyć we Mszy św. oraz wybrać formę jałmużny. Pomysłodawczynią jest Danuta Ciecierska, animatorka pierwszej róży powstałej w parafii.

– Moja córka wspomniała o takiej inicjatywie w swojej parafii. „Przemodliłam” to i stwierdziłam, że zaproponuję to mojemu proboszczowi, który z chęcią się do tego przychylił – mówi Danuta. – Wciąż ktoś do nas dołącza – dodaje.

Pokarmem Pismo Święte

– Świeccy podsuwają ciekawe inicjatywy i warto je wprowadzać – mówi o. Szczepan Szpyra SVD, proboszcz. – Post zmiękcza nasze serca, a jak serce zmięknie, to zbliżamy się do Boga i jesteśmy gotowi do uczynków miłosierdzia względem braci i sióstr. Dlatego inicjatywę przyjąłem jako Boże natchnienie – tłumaczy. – Można było wybrać swój dzień na podjęcie postu. Każdy robi coś sam dobrego, a przez to łączy się z innymi, którzy też w tym uczestniczą – dodaje.

– Mój dzień postu mam już za sobą. Przyjęłam go jako dar od Ducha Świętego i prosiłam Go, by wspomógł mnie tego dnia – mówi Leokadia Żywicka. – Moim pokarmem tego dnia było Pismo Święte – dostawałam strawę duchową, modlitwa mnie umocniła – wspomina. Podkreśla, że ważną sprawą była dla niej intencja, z którą podjęła dzień postu, a szczególnym momentem tego dnia była Eucharystia (było to jeszcze na początku Wielkiego Postu). – Poczułam wtedy „smak Boga”. Od razu przyszły mi do głowy słowa psalmu: „Skosztujcie, jak dobry jest Pan”. Jego dobroci tego dnia nie było miary – dodaje.

Miotła na złe duchy

– Mój dzień wypadł w pier- wszy piątek miesiąca – opowiada Teresa Rogowska. – Było to dla mnie wspomnienie ważnego wydarzenia i dlatego chciałam połączyć się z ofiarą Jezusa – tłumaczy. Wspomina doświadczenie radości, która ogarnęła ją pod koniec dnia. – Mogłam małą cząsteczkę siebie dać na chwałę Bogu. Kiedy się daje ofiarę Panu Bogu, to On wspomoże. Postanowiłam też, by w każdy piątek podjąć taki post – dodaje. – Uważam, że w Wielkim Poście trzeba coś z siebie dać, szczególnie patrząc na miłość do Chrystusa – mówi Danuta Konieczna. – Dzisiaj przypada mój dzień postu i nie ukrywam, że akurat sporo pracy mnie dzisiaj czekało... Zatem czuję wymiar ofiary – dodaje. O swoich obawach w wytrwałości wspomina także Janina Zalewska.

– Nie wiedziałam, czy wytrwam. Zaufałam Bogu i On mi pomógł tego dnia. Czuwa nade mną – mówi. Wszyscy zaznaczają duchową wartość postu, który przybliża do Boga. – W moim życiu od dłuższego czasu borykam się z rodzinnymi problemami. Szukałam sposobu, by pomóc swojej rodzinie duchowo – opowiada Danuta Ciecierska. – Zawsze modlę się za bliskich, by nie umarli bez sakramentów. Zaczęłam pościć i przyjęłam to jako ofiarę – tłumaczy. – Później zbieram już owoce: moi bliscy, którzy umierali, a nie byli zbyt blisko Boga, korzystali z sakramentów, rozmawiali o Bogu i odchodzili pojednani. Post, który podejmuję, jest formą ofiary, a Bóg widzi i przyjmuje tę moją skromną ofiarę. Post wymiata złe duchy, o czym sam Jezus powiedział, tak więc nie ma co zwlekać – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama