Nowy numer 42/2020 Archiwum

Czytam, słucham i... rozumiem

– Żaden człowiek, terapeuta, kierownik duchowy, nikt nie da mi tego, co daje Bóg przez Pismo Święte. Bo nikt nie zna mnie tak dobrze jak On – mówi pani Aleksandra.

Gietrzwałd jako centrum słowa Bożego. – Taka myśl zrodziła się we mnie, jednak zagłuszyła ją codzienność. Po roku pojechałam do salwatorianów do Krakowa na rekolekcje ignacjańskie. Wówczas już mocno usłyszałam prośbę Boga, by w Gietrzwałdzie powstała taka wspólnota – wspomina Aleksandra Krasowska.

Sama uczestniczyła w rekolekcjach lectio divina. – Wiem, ile mi słowo dało, że Pan Bóg do mnie w ten sposób mówi, ile we mnie dokonało się uzdrowień duchowych. A wszystko jako owoc spotkania ze słowem Bożym. Żaden człowiek, terapeuta, kierownik duchowy, nikt nie da mi tego, co daje Bóg przez Pismo Święte. Bo nikt nie zna mnie tak dobrze jak On. Objawia prawdę o mnie we właściwym czasie, kiedy jestem gotowa ją przyjąć – mówi. Wróciła z Krakowa i podzieliła się swoim pragnieniem z proboszczem, ks. Marcinem Chodorowskim CRL.

Chwyć Pismo Święte

– Szukałam dróg, jak miałby wyglądać program formacji, jak często powinniśmy się spotykać. Rozmawiałam z siostrą ze Wspólnot Jerozolimskich, jak ona to robi. Czytałam i dzieliłam się wszystkim z księdzem proboszczem. W końcu ogłoszono w kościele, że w Gietrzwałdzie będzie krąg biblijny – wspomina Aleksandra. Opowiedziała wtedy o tym, jak słowo Boże ją zmienia, jak cudownym duchowym przeżyciem jest słuchanie Boga. – Wiedziałam, że pewne wydarzenia wymagają czasu i naszej cierpliwości – dodaje. Już na pierwszym spotkaniu niektórzy zaczęli zwracać uwagę, że przy wszystkich swoich obowiązkach nie dadzą rady spotykać się co tydzień.

– A przecież krąg ma nas przygotowywać do głębszego przeżywania słowa, które słyszymy na niedzielnej Eucharystii. Żeby nie wchodzić na Mszę św. rozproszonym, nieprzygotowanym, a po niej nie pamiętać nawet, o czym była Ewangelia. Mamy do słuchania słowa się przygotować wcześniej. Dlatego ustaliliśmy z ks. Marcinem, że będziemy przygotowywać rozważania co tydzień i rozdawać je osobom zainteresowanym, by każdy, w swoim rytmie i w czasie wolnym, usiadł i przemodlił to słowo, po prostu chwycił Pismo Święte – mówi Aleksandra. Potem odbyło się spotkanie, by podzielić się tym, jak Bóg dotknął każdego z uczestników, czego nie zrozumieli, jakie mają problemy z metodą lectio divina. – Bo uczymy się modlitwy przez modlitwę – dodaje A. Krasowska.

To nie fajerwerki, ale...

Okazuje się, że Krąg Biblijny to wielki dar.

– I nie chodzi tu o wiedzę intelektualną, choć i ona jest potrzebna. Dzielenie się sobą, cotygodniowe świadectwa, jak Pan Bóg działa w życiu każdego człowieka. To jest wielka tajemnica, święta droga każdej z osób. O takim działaniu Pana Boga trzeba mówić i słuchać. To nie są fajerwerki, ale w szarości życia Bóg się objawia i pokazuje swoją miłość – opowiada pani Aleksandra. Spotkania dla tych, którzy jednak chcą się widzieć co tydzień, odbywają się w piątki po wieczornej Mszy św. Niektórzy przychodzą regularnie, ale są i takie osoby, które zaglądają od czasu do czasu. – Zapraszamy każdego – uśmiecha się A. Krasowska. – Czytałam Biblię i nie mogłam jej zrozumieć. Ale bardzo chciałam. Aż w kościele usłyszałam, że można przyjść na spotkania o Biblii. Ucieszyłam się i powiedziałam: „Boże, dzięki Ci, że mnie wysłuchałeś” – wspomina Krystyna Lizewska.

– Dziś więcej rozumiem. Codziennie lectio divina, czytam, czytam. Później słucham i słucham. I zaczynam rozumieć. Słowo Boże zmienia. Człowiek zaczyna inaczej myśleć, bardziej po Bożemu. Dostrzega się więcej dobra, więcej Boga, że to nie ja, a łaska Boża działa. Bóg do mnie mówi! Warto przychodzić na spotkania, warto czytać Pismo Święte. Dlaczego? Życie staje się inne, życie staje się ciekawsze, bo życie z Bogiem jest prawdziwe – dodaje pani Krystyna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama