Nowy numer 48/2020 Archiwum

Krople wiary

– To ważne miejsce, gdzie możemy złożyć swoje intencje i zanurzyć je w krwi Zbawiciela. Tam można doświadczyć wielkości daru, który otrzymaliśmy w tajemnicy męki Jezusa – mówi Elżbieta Lawręc.

Kościół w Bisztynku to jeden z największych w naszej diecezji. Słynie jednak nie tylko z wielkości fizycznej, ale nade wszystko z duchowej. To właśnie w tym kościele znajduje się sanktuarium Krwi Pańskiej. Kościół powstał w XIV w., a jego patronem został św. Maciej Apostoł. Pierwszej konsekracji dokonał bp Henryk Sorbom. Spokojne miasteczko zostało wyróżnione szczególną łaską, dzięki której stało się miejscem pielgrzymek.

Zanurzyć cały świat

Według legendy jeden z kapłanów wątpił w rzeczywistą obecność Jezusa w postaciach eucharystycznych. Podczas sprawowania Mszy św. ujrzał krople krwi spadające na korporał. Miało to się wydarzyć w 1400 r., podczas Mszy św., w której uczestniczył bp Henryk Sorbom. Po tym wydarzeniu korporał z krwią Jezusa został przewieziony do Rzymu. Wieść o tym szybko się rozeszła i rozpoczęły się liczne pielgrzymki do Bisztynka. Kościół nie mieścił wiernych, więc podjęto decyzję o jego rozbudowie. Obecny wygląd otrzymał po odbudowie w XVIII w. spowodowanej pożarem.

– Wciąż na początku lipca przybywają do nas pielgrzymi. 1 lipca to dzień Najdroższej Krwi Chrystusa, tak więc w pierwszą niedzielę tego miesiąca obchodzimy odpust – mówi ks. kan. Janusz Rybczyński, proboszcz. – Przybywają do nas wtedy pielgrzymi. Wśród nich szczególnie należy wymienić Wspólnoty Krwi Chrystusa z północno-wschodniej Polski – dodaje. Swoje pielgrzymowanie wspomina Elżbieta Lawręc z katedralnej wspólnoty. – Jechaliśmy wtedy już w sobotę do miejscowości Sątopy-Samulewo i szliśmy pieszo do Bisztynka – mówi. Na miejscu odbywało się spotkanie i nocne czuwanie. – Szliśmy też do domów, gdzie byliśmy goszczeni przez parafian – dodaje.

Na drugi dzień miała miejsce uroczysta Msza św. – Wspólnoty przyjeżdżają ze swoimi sztandarami. Razem zanurzamy wtedy cały świat w krwi Zbawiciela – tłumaczy. – Obecnie pielgrzymujemy już jedynie w niedzielę, bo lata lecą, ale tam nabieramy duchowej siły – dodaje.

Zagadka do rozwikłania

Szczególnym miejscem kultu w kościele jest ołtarz Krwi Chrystusa. Najprawdopodobniej zawiera on elementy pierwotnego ołtarza głównego, przy którym wydarzył się cud. To tam jest umieszczony krucyfiks zwany Cudownym Krzyżem z uwagi na wymodlone przed nim cuda i łaski. – Niestety, nie zachowały się księgi opisujące cudowne uzdrowienia. Zostały zniszczone podczas wojny – opowiada ks. Janusz.

– Na szczęście zachowały się wota umieszczone w gablotach. Widać tam wykonane ze srebra nogi, serca, oczy czy ręce. Przypominają nam o tych cudownych uzdrowieniach – dodaje. Podczas odpustu krucyfiks jest uroczyście niesiony w procesji wokół kościoła i adorowany przez pątników. Obecnie trwają badania Cudownego Krzyża. – Nie wiemy dokładnie, z jakiego okresu pochodzi. Możliwe, że z czasów pierwszego kościoła, ale nie mamy pewności – tłumaczy duszpasterz. W każdy czwartek przy ołtarzu Krwi Chrystusa parafianie trwają na modlitwie

– Odmawiamy wtedy Różaniec do Krwi Chrystusa, ma miejsce wystawienie Najświętszego Sakramentu i litania. W pierwsze czwartki odprawiamy także Mszę św. wotywną do Najdroższej Krwi Chrystusa – wymienia proboszcz. Zaznacza, że ten kult nigdy nie straci swojego znaczenia. – Święty Jan w swoim liście przypomina, że „krew Jezusa oczyszcza nas w każdego grzechu”. Stajemy przed Bogiem zawsze jako grzesznicy i potrzebujemy nieustannie doświadczać miłosierdzia przez dar przelanej krwi Jezusa na krzyżu. To orędzie będzie wybrzmiewać do końca świata – tłumaczy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama