Nowy numer 42/2020 Archiwum

Pomimo drzwi zamkniętych...

Z powodu wybuchu pandemii koronawirusa wielu naszych rodaków wróciło do Polski. Jednak wielu księży, w tym kapłanów archidiecezji warmińskiej, postanowiło zostać tam, gdzie posługują na co dzień, z daleka od ojczystych stron.

Gdy to wszystko się zaczęło, wręcz natarczywie przychodziła mi do głowy Ewangelia o dobrym pasterzu, który trwa przy owcach, i o tym, który zachowuje się jak najemnik i ucieka, gdy wilk nadchodzi – mówi ks. Tomasz Pocałujko, pracujący we Włoszech. – Nie trzeba specjalnie komentować tego fragmentu. Czułbym się jak dezerter, opuszczając Włochy. Nawet chyba w jakiś sposób ta cała sytuacja pokazała mi, że kocham tych ludzi bardziej niż mi się wydawało – tłumaczy.

Wykorzystać media

W stolicy Włoch przebywa trzech duszpasterzy z naszej diecezji. Ksiądz Tomasz pracuje w Kongregacji ds. Duchowieństwa i posługuje duszpastersko w Rzymie. Posługa wśród wiernych przybrała jednak nową formę. – Wielu z moich znajomych Włochów tęskni za Eucharystią. Niektórzy chyba dopiero teraz zdają sobie sprawę z tego, czym ona jest. Gdy coś tracisz, wtedy to doceniasz – mówi ks. Tomasz. Podkreśla, że pomocą w duszpasterstwie są środki społecznego przekazu.

– Wielu z nas kontaktuje się telefonicznie z ludźmi, którym posługiwaliśmy. Próbuję niemal codziennie zadzwonić do niektórych. Robię „przejażdżkę” telefoniczną. Tak odbieram ten czas – że jeśli jestem pasterzem, to mam być jeszcze bliżej nich, być bardziej obecny – opowiada. – Spotykamy się też za pośrednictwem internetu, gdy celebrujemy Eucharystię albo liturgię słowa Bożego. Technika w tym czasie okazuje się niesamowitą pomocą, kiedy np. 40 osób może „spotkać się” na jednym ekranie i pomodlić. Gdy pierwszy raz tak się zobaczyliśmy, niektórzy, będąc od ok. 2 tygodni w izolacji, powtarzali: „O! Jak dobrze jest was widzieć!”. To było bardzo wzruszające – wspomina.

Jak w pierwszych wiekach

W hiszpańskiej Pampelunie prawo kanoniczne na Uniwersytecie Nawarry studiuje ks. Krzysztof Patejuk. Tam liczba chorych jest większa niż we Włoszech. Tradycyjne duszpasterstwo zostało zatrzymane. – Wielu księży pomaga chorym i potrzebującym przez pracę w szpitalach czy domach opieki. Liczne parafie zdecydowały się na transmitowanie odprawianych Eucharystii – mówi ks. Krzysztof. Zaznacza wkład w duszpasterstwo świeckich, którzy od lat zajmują się sprawami kancelaryjnymi, katechetycznymi i prowadzeniem grup.

– Od tych osób dostajemy sygnały, jak wielu ludzi tęskni za uczestnictwem w sakramentach, za przyjściem do kościoła na Mszę św. czy też po to, aby się wyspowiadać – opowiada ks. Patejuk. – W wielu parafiach w Hiszpanii narodziła się praktyka zanoszenia Komunii św. przez osoby świeckie do swoich rodzin czy sąsiadów. Przychodzą oni do świątyni parafialnej ze specjalnym pojemnikiem na Ciało Pańskie – dodaje. Do przeżywania w tym roku okresu wielkanocnego wprowadził go widok Ojca Świętego na pustym placu św. Piotra.

– Zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo nasze tegoroczne święta przypominają te pierwsze, apostolskie: niepewność, strach, zamknięcie, poczucie, że znany świat zmienia się albo nawet niszczeje. Wierzę w to, że podobnie jak dwa tysiące lat temu także i dziś Jezus przychodzi do nas ze swoją łaską pomimo drzwi zamkniętych – wspomina. Księża, którzy nie wrócili do Polski podczas pandemii, widzą w swoich decyzjach po raz kolejny wybór powołania pasterskiego.

– Grzegorz Wielki powiedział kiedyś do misjonarza, który udał się do Irlandii i biadolił, że jest mu ciężko: „Nie kocha się ludzi ze względu na miejsce, ale miejsce ze względu na ludzi” – cytuje ks. Tomasz. – Myślę, że to dotyczy i kraju, i miasta, i wioski, i diecezji, i parafii itd. Chrystus Dobry Pasterz podarował nam, księżom, szczególny czas, w którym możemy być Jego przedłużeniem – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama