Nowy numer 44/2020 Archiwum

Chciałam mu tyle powiedzieć...

– Całe jego życie było wypełnianiem Ewangelii i Bożego miłosierdzia – mówi ks. Artur Klepacki.

W tym roku przypada 100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II. Karol Wojtyła urodził się 18 maja 1920 r. w Wadowicach, a zmarł 2 kwietnia 2005 r. w Watykanie. Mimo że minęło już 15 lat od jego śmierci, to jednak papież Polak jest obecny w naszym życiu, cały czas wracamy do jego nauczania, przypominamy jego słowa. W Olsztynie powstaje również sanktuarium św. Jana Pawła II.

Nauka miłosierdzia

Kiedy w 2011 r. ówczesny metropolita warmiński abp Wojciech Ziemba powołał w Olsztynie nową parafię – pod wezwaniem św. Mateusza, wyraził wolę, by na jej terenie powstało sanktuarium poświęcone papieżowi Polakowi. Miało to być diecezjalne wotum wdzięczności za pobyt świętego na Warmii w 1991 roku. Budowa sanktuarium ruszyła w 2013 r., kamień węgielny został wmurowany w 2014 r., w październiku.

– Obecnie mamy stan surowy zamknięty, kolejnym etapem jest zrobienie elewacji, a potem już możemy wejść do świątyni i wyposażać, upiększać ją od środka. Kiedy koniec? Kiedy Pan Bóg pozwoli, a wierni pomogą – mówi z uśmiechem ks. Artur Klepacki, proboszcz parafii św. Mateusza. – Daj Boże, żebyśmy cieszyli się wnętrzem za dwa lata. To taki termin w sferze marzeń, ale realnych marzeń – dodaje. W każdy czwartek w kaplicy odbywa się nabożeństwo poświęcone św. Janowi Pawłowi II.

– Relikwie papieża Polaka otrzymaliśmy w 2012 r. jako pierwsza parafia w północnej Polsce. To dla nas ogromny zaszczyt i wielka odpowiedzialność. Na każdej Mszy św. staramy się przybliżać nauczanie św. Jana Pawła II, szczególnie jego słowa o miłosierdziu. W zasadzie możemy powiedzieć, że całe jego życie było wypełnianiem Ewangelii i Bożego miłosierdzia. Nadal możemy się od niego wiele nauczyć. Z wieży naszego sanktuarium codziennie słychać trzy dzwony: jeden jest poświęcony św. Mateuszowi i św. Janowi Pawłowi II, drugi ma napis „Totus Tuus”, a trzeci „prosi” Boga o trzy córki dla Olsztyna: wiarę, nadzieję i miłość – wymienia ks. Klepacki.

On mnie prowadzi

Każdego dnia o 10.30 w parafii jest odmawiany Różaniec, kiedy omadlane są intencje wiernych.

– Mamy potwierdzone uzdrowienia z jaskry, nowotworów. Przychodzą rodzice, którzy po wielu latach otrzymali dar rodzicielstwa i wiążą ten cud ze wstawiennictwem św. Jana Pawła II. Dla nas to znak, że Pan Bóg się do nas przyznaje – opowiada ks. Klepacki. Jedną z osób, która swoje wyleczenie z nowotworu przypisuje wstawiennictwu świętego, jest Lucyna Dziedzina. – Zachorowałam ciężko w 2012 roku. Miałam przerzuty. Cały czas jednak ufałam, że Jan Paweł II jest przy mnie, w szpitalu rozdawałam obrazki, miałam ze sobą litanię do – wtedy błogosławionego – papieża. Cały czas byłam blisko niego, a on nade mną czuwał. 5 lat temu wszystko ustało, nie ma przerzutów, chodzę na kontrolę co pół roku, lekarze się dziwią, a ja im mówię, że to święty Jan Paweł II – opowiada pani Lucyna. W styczniu 2005 r. była na audiencji u papieża Polaka.

– Chciałam mu tyle powiedzieć, ale kiedy podeszłam, ujęłam jego dłonie, ścisnęłam, łzy poleciały... mówiłam potem mężowi, Stanisławowi, że to było wyjątkowe, wręcz nienaturalne, jak dłonie świętego. Od tego momentu Jan Paweł II mnie prowadzi – opowiada L. Dziedzina. – Mamy kontakt z różnymi ludźmi, opowiadamy o papieżu na szkole biblijnej, zapraszamy na nasze czwartkowe nabożeństwa: ludzie przyjeżdżają z całego Olsztyna, widać wiele nieznajomych twarzy. I wiele osób, z którymi rozmawiamy, mówi, że u nas jest tak inaczej, taka rodzinna atmosfera. Ja im tłumaczę, że to nie my, że to Jan Paweł II, bo on tak wielką miłością darzył człowieka i dalej to robi – mówi pani Lucyna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama