GN 42/2020 Archiwum

Jeszcze bliżej tajemnicy

W diecezji warmińskiej dobiega kres formacji przygotowującej dwóch żonatych mężczyzn do przyjęcia święceń diakonatu.

Posługa diakona jest znana w Kościele od czasów apostolskich. Na przestrzeni dziejów przybierała jednak różne formy. – Trzeba podkreślić to, że Sobór Watykański II przywrócił praktykę diakonatu. Przez wiele ostatnich stuleci diakonat był traktowany jako stopień do święceń kapłańskich – mówi abp Józef Górzyński, metropolita warmiński.

– Brakowało w Kościele pierwotnej praktyki polegającej na posłudze diakona i tylko diakona. Na nowo odkryliśmy w ostatnich latach, kim on jest i jakie jest jego miejsce we wspólnocie Kościoła – dodaje. W archidiecezji warmińskiej do przyjęcia święceń tzw. diakonatu stałego przygotowuje się dwóch żonatych mężczyzn. – Tradycyjnie przywraca się reguły związane z tą funkcją. Przede wszystkim diakonami stałymi nie muszą być celibatariusze – wyjaśnia metropolita.

– Więc gdy pojawili się kandydaci w naszej diecezji, rozpoczęliśmy formację. Dokonuje się ona w ramach naszej diecezji i metropolii, a w tym przypadku – diecezji elbląskiej, gdyż tam nasi kandydaci uczestniczyli w kursie – tłumaczy abp Górzyński.

Od szafarza do...

Andrzej Wołodźko na co dzień pracuje na Wydziale Nauk Społecznych UWM w Olsztynie. – Od dziecka byłem wyczulony na sprawy Kościoła, głównie za sprawą babki, autentycznej Warmiaczki, oraz mamy, która uczyła pacierza i uczestniczenia w nabożeństwach kościelnych – wspomina pan Andrzej.

– Już jako dorosły z wewnętrznej potrzeby czytałem książki filozoficzne, teologiczne, a w latach 80. studiowałem teologię w Instytucie Kultury Chrześcijańskiej w Olsztynie – dodaje. Od 1992 r. jest nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. – Ważnym wydarzeniem w moim życiu był wieczorny telefon od mojego ówczesnego proboszcza ks. Bronisława Magdziarza, który zakomunikował mi, że jako parafianim mam zostać nadzwyczajnym szafarzem. Ta posługa nie była wówczas jeszcze tak powszechna. Było to mocne doświadczenie dawania świadectwa, a przede wszystkim przeżyć wewnętrznych – tłumaczy. Niespełna 10 lat temu zasugerowano mu podjęcie formacji diakona stałego.

– Przyszedł czas podjęcia decyzji i był to wewnętrzny odruch. Odrzucenie tego głosu być może skutkowałoby poważnym zaniedbaniem? – zastanawia się pan Andrzej. Jacek Kowalski od dziecka był blisko ołtarza. – Jeszcze zanim przyjąłem I Komunię św., próbowałem swoich sił w ministranturze, a później jako lektor – opowiada. Od 15 lat jest nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. – Od tamtego czasu po raz pierwszy przyszła mi do głowy myśl o diakonacie, którą – powiem szczerze – szybko odpędziłem, ale ona co jakiś czas powracała – wspomina pan Jacek.

– Z pomocą przyszedł mi wtedy proboszcz ks. Andrzej Zieliński. Kiedy powiedziałem mu, jaka za mną chodzi myśl, usłyszałem: „Ty zrób najpierw studia teologiczne, później pomyślimy” – opowiada. Ukończył studia teologiczne i jest katechetą. Po ukończeniu studiów złożył na ręce abp. Wojciecha Ziemby prośbę o umożliwienie rozpoczęcia formacji diakona stałego. – Decyzję o tym podjąłem, bo chcę być jeszcze bliżej tej wielkiej tajemnicy, jaka się dzieje podczas każdej Mszy św. A może dlatego – jestem o tym głęboko przekonany – że tego chce sam Bóg, On mnie do tego wzywa, a ja to czuję i idę za Jego głosem. Chcę służyć Panu Bogu i drugiemu człowiekowi – dodaje pan Jacek.

Wspólna posługa

Swoją zgodę musiały wyrazić także żony kandydatów.

– Sporo o tym myślałam. Znam historię życia mojego męża, który w służbę w Kościele był zaangażowany od wczesnego dzieciństwa: był ministrantem, działał w oazie, później w duszpasterstwie akademickim i wreszcie jako nadzwyczajny szafarz Komunii św. – mówi Elżbieta Wołodźko. – Swego czasu poznałam jego przyjaciół z DA z Bydgoszczy i darzę ich dużym uznaniem. Do tej pory spotykamy się z nimi. To mąż mnie przybliżył do Kościoła – przyznaje. Zaznacza, że decyzja męża nie była dla niej zaskoczeniem. – Mało jednak wiedziałam o tej funkcji i bombardowałam go pytaniami. Duże znaczenie miały dla mnie spotkania rekolekcyjne, w których uczestniczyłam – tłumaczy.

– Gdy rozmawiamy o diakonacie stałym, mówię mu, że to wyzwanie i wielki zaszczyt. Chcę, by on temu sprostał, a ja mogła mu w tym towarzyszyć. Jak wszędzie, i u nas nie brakuje problemów i trudności, ale wiem, że razem z Bogiem możemy przetrwać wiele – uważa. – Święty Ireneusz z Antiochii podkreślał, że „Kościół między innymi bez diakonów byłby nie do pomyślenia”. I ja podpisuję się pod tymi słowami – mówi Jolanta Teresa Kowalska. – Święcenia ma otrzymać mój mąż, ale posługa jest wspólna. Jesteśmy już 30 lat małżeństwem, które od początku w różny sposób służy Jezusowi, i myślę, że diakonat Jacka nie zaszkodzi życiu rodzinnemu, a doprowadzi do tego, że jeszcze bardziej będziemy się wzmacniać i angażować w posługę Kościoła – tłumaczy.

Jola również jest katechetką i angażuje się w życie wspólnoty parafialnej. – Kościół to dla mnie życie, więc dlaczego miałabym nie zgodzić się na święcenia męża? Skoro on tego chce i Pan go powołał do tej służby? Niech się rozwija, niech służy Bogu i ludziom, bo przecież diakonat to nic innego jak służba – wyjaśnia Jolanta. – Wcześniej wdzierały mi się do głowy różne myśli, ale od razu je wyrzucałam i oddawałam Jezusowi, mówiąc: „Panie Jezu, Ty się tym zajmij”. A teraz śpiewam: „Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia”. Coś w tym jest – Pan nas prowadzi! – dodaje.

Czekamy na nich

Posługa diakona obejmuje trzy podstawowe kierunki.

– Pierwszy to „caritas”, czyli posługiwanie potrzebującym. Drugi wymiar to posługa słowa – uczestniczą w formie święceń pierwszego stopnia i mogą w imieniu Chrystusa głosić słowo Boże. Trzeci wymiar to posługa w liturgii – wymienia abp Józef Górzyński. – W naszej archidiecezji wszystkie trzy przestrzenie są otwarte dla naszych diakonów. Oni będą już posyłani do posług według rozeznania biskupa – dodaje. Pierwszym miejscem posługi diakonów będą ich wspólnoty parafialne. – To nowa sytuacja w naszej wspólnocie. Parafianie już wiedzą, że do święceń diakonatu przygotowuje się akolita – tłumaczy ks. kan. Stanisław Tkacz, proboszcz parafii św. Katarzyny w Brąswałdzie.

– Będzie służył pomocą nie tylko w naszej parafii, ale też w całej diecezji. Parafianie są zaciekawieni tą sytuacją i przyjmują to pozytywnie. Andrzej od lat jest zaangażowany w życie naszej parafii. Jego postawa jest świadectwem dla wielu osób, że będąc głową rodziny, można być bliżej Pana Jezusa – dodaje. – Jacek od lat jest zaangażowany w służbę w naszej parafii – mówi ks. prał. Andrzej Zieliński, proboszcz parafii św. Wojciecha w Olsztynie. – Od 15 lat pełni posługę nadzwyczajnego szafarza, a od pewnego czasu również akolity. Poza tym jest także katechetą w naszej szkole – tłumaczy.

– Cieszę się, że będzie mógł przyjąć święcenia i jeszcze bardziej zaangażować się w posługę parafialną. Przyda się pomoc w prowadzeniu nabożeństw i posłudze wśród chorych – dodaje. Formacja nie kończy się na tych dwóch kandydatach. – Środowisko, w którym rodzą się takie powołania, to przede wszystkim nadzwyczajni szafarze Komunii św. i akolici. Liczę na to, że to grono się poszerzy – dodaje abp Górzyński. Święcenia diakonatu zaplanowano na 24 maja. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama