Nowy numer 33/2020 Archiwum

Tu trwa bitwa cały rok

– Kiedy nie walczymy na miecze, walczymy na placu budowy – mówi dr Szymon Drej.

W związku z ograniczeniami wprowadzonymi z powodu pandemii koronawirusa zostało odwołanych wiele wydarzeń czy imprez. Taki sam los spotkał inscenizację bitwy pod Grunwaldem. 15 lipca grunwaldzkie pola nie zapełnią się widzami i rekonstruktorami, będzie jednak uroczysty apel. – W tym roku przypada 610. rocznica bitwy, nie wyobrażam sobie, byśmy jako muzealnicy, historycy, a przede wszystkim patrioci w jakiś sposób tego wydarzenia nie uczcili – mówi dr Szymon Drej, dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem.

Historia łączy się z nowoczesnością

Dyrektor Drej podkreśla, że inscenizacja bitwy to sztandarowa impreza turystyczna nie tylko prowadzonej przez niego placówki, ale całego regionu.

– Robimy to od wielu lat, przyzwyczailiśmy się do tego, przyjaźnimy się z rekonstruktorami i czujemy teraz jakąś pustkę, żal. Grunwald to jednak nie tylko kilka lipcowych dni, on żyje cały czas. Tu bitwa trwa cały rok – to nasze hasło. Kiedy nie walczymy na miecze, walczymy na placu budowy – mówi dr Drej. Nowe muzeum ma rozpocząć działalność na wiosnę 2021 r., będzie miało ponad 1700 m kw. powierzchni wystawienniczej, salę konferencyjną czy dostępną cały rok salę przeznaczoną do walk rycerskich. – To będzie muzeum na miarę XXI w., pokażemy nasz patriotyzm w nowoczesnym stylu – przekonuje dyrektor muzeum. W nowej placówce nie zabraknie nowoczesnych technologii, choć – jak przyznaje dyrektor – nie one mają grać główną rolę.

– Technologia, informatyka rozwijają się w niesamowitym tempie i nie możemy tego nie zauważać, ale nie możemy przesadzać z multimediami; one mają być narzędziem pomocniczym w muzealnictwie, a nie główną atrakcją wystawy. Najważniejszą rzeczą w muzeum zawsze był zabytek i nie będziemy z tego rezygnować. Multimedia mogą pomóc w lepszym poznaniu tego zabytku, ale nigdy go nie zastąpią – przekonuje S. Drej. Obok nowej placówki nadal będzie funkcjonował dotychczasowy obiekt, który został otwarty w 1960 r., wraz z oddaniem do użytku wzgórza pomnikowego. Obecnie w muzeum czynna jest wystawa o tamtych wydarzeniach, a muzealnicy szukają pamiątek z czasów PRL i świadków tamtych wydarzeń.

– Dziś nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkim wydarzeniem były obchody w 1960 roku. Władze komunistyczne robiły wszystko, by pokazać, jak bohatersko wygraliśmy z niemalże „hitlerowskim zakonem krzyżackim”. Wśród zdobycznych przez rycerzy flag pojawiała się nawet flaga ze swastyką – gigantyczne przekłamanie, absurd, ale taka była wtedy narracja i propaganda. To wszystko jest już historią, naszą historią, a my chcemy wszystkie te pamiątki zbierać, archiwizować i potem udostępniać. Takie jest zadanie muzealników – tłumaczy dyrektor Drej.

Realizacja marzenia

W tym roku na polach Grunwaldu odbędą się również międzynarodowe badania archeo- logiczne za pomocą metod nieinwazyjnych. Takie prace prowadzone są od 2014 roku.

– Badania dają nam dwojakie korzyści. Po pierwsze, pozyskujemy nowe artefakty do zbiorów, a po drugie – co jest ważniejsze, choć może nie tak spektakularne – poszerzamy naszą wiedzę na temat wielkiej bitwy. Każde znalezisko, a bywa, że nawet jego brak jest dla nas cenny. W pierwszym roku badań z dużym prawdopodobieństwem zlokalizowaliśmy Dolinę Wielkiego Strumienia, o której Jan Długosz pisał, że wręcz spłynęła krwią. Tymczasem akurat tam zabytków z okresu średniowiecza nie było praktycznie wcale. Na podstawie tych badań możemy pokusić się o zrewidowanie dotychczasowych ustaleń historyków na temat przebiegu bitwy z 1410 r. – tłumaczy dr Drej. Dodaje, że przy takich badaniach zawsze trzeba liczyć na łut szczęścia, nie ma się co też spodziewać takich zabytków jak zbroje czy miecze. – Wyposażenie rycerza z pospolitego ruszenia kosztowało ogromne pieniądze i wszystkie łupy wojenne były pieczołowicie zbierane. To, co my dziś możemy znaleźć, to to, co zostało przeoczone przez giermków, którzy przeczesywali pole bitwy, a potem przez miejscową ludność – mówi dyrektor.

Dotychczas udało się odnaleźć przeszło tysiąc zabytków bezpośrednio pochodzących z bitwy, trafią one na wystawę w nowym muzeum. – Muzeum z prawdziwego zdarzenia to moje marzenie, odkąd przyszedłem tu do pracy, a jestem tu już 11 rok. Otwarcie nowej placówki to nie będzie jednak koniec pracy, a w zasadzie jej początek – dopiero wtedy będziemy mieć odpowiednią bazę do prowadzenia badań: pracownie muzealne, konserwatorskie, bibliotekę, dużą wystawę... To będzie ten moment, kiedy zacznie realizować się marzenie, by z Grunwaldu zrobić najpoważniejszy w Europie ośrodek badań nad późnym średniowieczem. To oczywiście lata pracy, ale jest to możliwe do zrobienia – przekonuje Szymon Drej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama