Nowy numer 44/2020 Archiwum

Tysiącletni wzór

– Inspiruje nas m.in. jego dążenie do celu, bez zważania na trudne okoliczności – mówi ks. Jan Jarosz.

Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu przypada 12 lipca. Jest on jednym z dwóch – obok św. Andrzeja Boboli – patronów drugorzędnych archidiecezji warmińskiej.

Męczennik za wiarę

Urodził się w 974 r. w rodzinie grafów niemieckich w Kwerfurcie. Kształcił się w szkole katedralnej w Magdeburgu, tam, gdzie parę lat wcześniej uczył się św. Wojciech. Dostał się na dwór cesarza Ottona III i towarzyszył mu w podróży do Rzymu. Tam wstąpił do benedyktynów, przybierając imię Bonifacy. Otrzymał od papieża nominację na biskupa misyjnego, ale sakrę przyjął z kilkuletnim opóźnieniem, w Magdeburgu. Konflikt między cesarzem Henrykiem II a Bolesławem Chrobrym opóźnił jego przyjazd do Polski. Ewangelizował na Węgrzech i na Rusi. Dotarł nawet do plemion Pieczyngów zamieszkujących nad Morzem Czarnym.

W 1009 r. udał się z misją do plemion pruskich i tam zginął z 18 towarzyszami, gdzieś w okolicach Pojezierza Suwalskiego. Bolesław Chrobry wykupił jego ciało. Niestety ślad po relikwiach męczennika zaginął. Tradycja głosi, że został pochowany w klasztorze na Świętym Krzyżu. Święty Brunon patronuje parafii w Bartoszycach. – Był to pierwszy kościół rdzennie katolicki. Został zbudowany w latach 1882–1883 dla niewielkiej społeczności 267 katolików mieszkających w diasporze. Dziś tylko nasza parafia liczy ponad 6,6 tys. osób. Widzimy, jak to było potrzebne – opowiada ks. Jan Jarosz, proboszcz bartoszyckiej parafii.

Życiowy zwrot

– Dziś szukamy odniesień do naszego patrona, zastanawiamy się, co go inspirowało, jakie nauki możemy czerpać z jego żywota dla nas. Wydaje się, że miał wszystko poukładane, jego kariera zapowiadała się bardzo dobrze na dworze cesarskim, a w pewnym momencie wszystko rzucił i wybrał całkowicie inną drogę. Jego inspiracją był św. Wojciech. Kiedy Brunon był w Rzymie razem z Ottonem III (pojechali po odbiór insygniów cesarskich), dowiedział się o męczeńskiej śmierci Wojciecha. To był zwrot w życiu Brunona, zaczął na nowo szukać swojego miejsca, chciał udowodnić, że św. Wojciech miał rację, przybywając na te ziemie. Po ludzku patrząc, poniósł tę samą klęskę, ale my wiemy, że śmierć męczenników jest posiewem nowych wyznawców i jego śmierć nie była daremna – tłumaczy ks. Jarosz.

12 lipca w bartoszyckiej parafii odbędzie się uroczystość ku czci patrona, poprzedzona 40-godzinnym nabożeństwem. Każdego 12. dnia miesiąca w świątyni wierni modlą się Nowenną do św. Brunona, zanosząc prośby i dziękczynienia. – Od ubiegłego roku połączyliśmy modlitwę z Mszą św. w intencji Polski. Święty Brunon w bardzo wyraźny sposób wyróżnił naszą ojczyznę, poświęcił się dla niej, był jej orędownikiem – bronił Bolesława Chrobrego przed cesarzem niemieckim Henrykiem II – podkreśla proboszcz.

– Święty Brunon w pełni zrealizował swoje powołanie chrześcijańskie, powołanie do świętości. Mimo że minęło już ponad 1000 lat od jego śmierci, jest dla nas przykładem, który pasuje również do naszych czasów, a nawet je wyprzedza: bo przecież także my sami potrzebujemy powtórnej ewangelizacji – mówi ks. Jan Jarosz. 7 czerwca 2002 r. abp Edmund Piszcz nadał świątyni w Bartoszycach status archidiecezjalnego sanktuarium św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu Biskupa i Męczennika. W 2009 r., w 1000. rocznicę śmierci misjonarza, w Bartoszycach został odsłonięty pomnik św. Brunona, a on sam ogłoszony oficjalnie patronem miasta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama