Nowy numer 42/2020 Archiwum

Przychodzimy jak do Matki

– Każde dziecko po narodzinach polecałem Maryi. Szczególnie Jasia, który urodził się ciężko chory. Parę minut po jego przyjściu na świat musiałem go ochrzcić. Oddałem go w ręce Maryi, te chrzciny odbyły się pod Jej płaszczem – mówi Karol Szenfeld.

Maryja jako Królowa Szkaplerza Świętego ma grono czcicieli, którzy przyjmując szkaplerz karmelitański w różnych parafiach naszej diecezji, oddali się pod Jej opiekę. W diecezji mamy dwa szczególne miejsca kultu tego maryjnego wezwania. Pierwsze to Karmel w Spręcowie, a drugie to sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej we Lwowcu.

Odwiedza nasze domy

Niewielka wieś w dekanacie Sępopol znana jest z tego, że upodobały ją sobie bociany. Zamieszkują szczyt kościoła, który poświęcony jest Królowej Szkaplerza Świętego. Od 1974 r. świątynią opiekują się salezjanie. Szczególnym wydarzeniem w ciągu roku jest odpust parafialny. – Nasz odpust słynny jest na całą okolicę i wiele osób wraca do nas tego dnia, nawet tych, które wiele lat temu stąd wyjechały – mówi Karolina Sikora, parafianka. Tego dnia przez całą wieś przechodzi procesja z obrazem Królowej Szkaplerza Świętego.

– Pamiętam procesję z tym obrazem nawet z dzieciństwa. Każdy mieszkaniec przygotowuje się do tego dnia. Każdy sprząta porządnie swoje podwórko, bo chce w ten sposób oddać cześć naszej Królowej – dodaje pani Karolina. Lwowiec został ustanowiony sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej 6 lipca 1989 r. przez abp. Edmunda Piszcza. – Ludzie mają potrzebę kultu i przylgnięcia do Maryi. Przed odpustem widać to szczególnie. Wierni z okolic przyjeżdżają w te dni szukać u Maryi wsparcia – mówi ks. Andrzej Makarewicz SDB, proboszcz. – Utrzymujemy kult maryjny, bo to też charyzmat naszego zgromadzenia. W dzień odpustu święcimy szkaplerze, przybywają pielgrzymki z okolicznych miejscowości: Kętrzyna, Drogosz, Korsz czy też Sępopola. Przybywają strażacy i kolejarze z pocztami sztandarowymi. Błogosławimy tego dnia również pojazdy. Ostatnio aż zabrakło nam breloczków ze św. Krzysztofem, a było ich ok. 250 – wspomina ks. Andrzej.

Podkreśla również znaczenie procesji z obrazem Matki Bożej. – Od tego rozpoczynamy zawsze naszą uroczystość. Obok każdego domu przechodzi Maryja, by spojrzeć na swoje dzieci. Obraz niosą uroczyście służby mundurowe – dodaje salezjanin. – Uczę się od Maryi cierpliwości. Często mi jej brakuje w codzienności, a Ona zawsze potrafiła zachowywać spokój – mówi Marlena Pająk, parafianka. – Przychodzimy do Niej jak do Matki, by nas wspierała. Jak w każdej wspólnocie, tak i u nas nie brakuje trudności, ale wydaje mi się, że największą dla człowieka jest brak chęci. Jak ktoś chce żyć zgodnie z Ewangelią, to Maryja pomoże – dodaje pani Marlena.

Wyciągnęła mnie z bagna

Szkaplerz związany jest z historią zakonu karmelitańskiego. W XIII w. Maryja przyszła z pomocą swoim synom – braciom karmelitom, których zgromadzenie w tym czasie przeżywało wielki kryzys spowodowany przesiedleniem z Ziemi Świętej do Europy. Matka Boża objawiła się św. Szymonowi Stockowi i zapewniła go o swojej szczególnej pomocy. Jako zewnętrzny znak opieki wskazała na szkaplerz zakonnika, który był jego wierzchnią szatą. Maryja wypowiedziała następujące słowa: „Oto przywilej, który daję tobie i wszystkim dzieciom Karmelu.

Ktokolwiek umrze przyobleczony w ten habit, będzie zbawiony”. Z biegiem lat nabożeństwo szkaplerzne rozpowszechniło się na cały Kościół. Zasadniczym elementem tego kultu jest naśladowanie cnót Maryi i przyjęcie szkaplerza karmelitańskiego. Kto przyjmuje szkaplerz, ten przyjmuje duchowo Maryję jako swoją Matkę i niejako chroni się pod płaszczem Jej macierzyńskiej opieki. – Pierwsza myśl, jaka mi przychodzi do głowy, gdy myślę o szkaplerzu, to obietnica uwolnienia z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci – mówi Karol Szenfeld. – Oczywiście najważniejsze jest dla mnie, że będę mógł przebywać w niebie z Bogiem. W tym znaku objawia się Jego miłość do mnie i wiem, że ten znak przygotowuje mnie na spotkanie z Nim – dodaje. Obecność Maryi dostrzega od dzieciństwa.

– Przez całe życie jest dla mnie jak Matka, która okazuje mi bezinteresowną miłość i wstawia się za mną i mnie broni. Pamiętam z dzieciństwa, jak Maryja pomogła mi w czasie choroby mojej mamy, gdy sparaliżowany strachem myślałem, że ją stracę – wspomina pan Karol. – Padłem na kolana i modliłem się do Maryi, odmawiałem litanię. Po krótkim czasie mama wróciła do zdrowia. Miałem w życiu różne okresy i nieraz kroczyłem ciemną doliną. Wiem, że Maryja pomogła mi się wydostać z niejednego bagna – dodaje.

Dziś jest mężem i ojcem pięciorga dzieci, w tym jednego w niebie. Szczególnego wstawiennictwa Maryi doświadczał podczas narodzin swoich dzieci. – Każde dziecko po narodzinach polecałem Maryi. Szczególnie Jasia, który urodził się ciężko chory. Parę minut po przyjściu na świat musiałem go ochrzcić. Oddałem go w ręce Maryi, te chrzciny odbyły się pod Jej płaszczem – tłumaczy.

Zbieg okoliczności?

Szczególnym miejscem, gdzie Maryja jest czczona jako Królowa Szkaplerza, jest klasztor karmelitanek w Spręcowie. Odpust ku Jej czci obchodzony jest tam 16 lipca. – Szkaplerz jest dla mnie przede wszystkim znakiem bliskości Maryi i znakiem wyboru. Tak, czuję się przez Maryję wybrana i kochana już od dnia moich narodzin w święto Matki Miłosierdzia – mówi s. Maria od Chrystusa Oblubieńca Kościoła OCD. – Jednym z takich odkryć było to, że moja śp. babcia nosiła szkaplerz karmelitański. Dla mnie był to mały znak mówiący o tym, że cała moja rodzina, przez to oddanie się Maryi przez moją babcię, była wraz z nią w duchowy sposób włączona do rodziny karmelitańskiej – wspomina s. Maria. Szkaplerz karmelitański przyjęła jeszcze przed wstąpieniem do zgromadzenia.

– Było to 10 lipca 2004 r. podczas rekolekcji oazowych w Nowym Kawkowie, w czasie których pełniłam funkcję animatorki. Bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Wówczas szkaplerz wyrażał dla mnie przede wszystkim przynależność do rodziny Karmelu przez łączność w miłości do Maryi. Jeszcze cały rok musiałam czekać na wstąpienie do zakonu, więc ten mały znak włączenia do niego był dla mnie dużą pociechą i umocnieniem na drodze rozeznawania powołania – opowiada.

Podkreśla, że data przyjęcia szkaplerza okazała się opatrznościowa. – Dzień mojego spotkania z kapitułą klasztoru w Spręcowie, w czasie którego miałam wyrazić swoje pragnienie wstąpienia do zakonu i poddać je pod rozeznanie wspólnoty sióstr, został przez matkę przeoryszę wyznaczony na 10 lipca 2005 roku. Zbieg okoliczności? Można tak to widzieć. Dla mnie to czuła dłoń Matki – mówi karmelitanka. Szkaplerz wyraża też udział w duchowych dobrach całego zakonu karmelitańskiego.

– To dla mnie ogromne bogactwo, z którego często ośmielam się korzystać na mojej drodze modlitwy, zwłaszcza w momentach, gdy doświadczam jakoś mocniej swojej słabości, ograniczoności. Wówczas stając przed Bogiem ze wszystkimi powierzanymi mi intencjami, powołuję się na te dobra wysłużone przez dzieci Maryi, prosząc, by przez wzgląd na ich miłość wysłuchał zanoszonych do Niego próśb – dodaje. – To u sióstr w Spręcowie przyjęłam szkaplerz kilka lat temu. Przyjeżdżam tam co roku, by odnowić swoje przymierze z Maryją i modlić się za nowych członków naszej rodziny szkaplerznej – mówi pani Grażyna. – To dar i wiem, że dzięki Maryi nawrócił się mój syn, bo też z tą intencją przyjmowałam szkaplerz – wspomina.


Gdzie i kiedy?

Uroczystości odpustowe we Lwowcu

19 lipca: o godz. 12

Uroczystości Królowej Szkaplerza Świętego w Spręcowie

15 lipca: 17.00 – Msza św.

16 lipca: 9.00 – Msza św.; 16.00 – nieszpory; 17.00 – główna Msza św. odpustowa

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama