Nowy numer 33/2020 Archiwum

Barczewo. Odpust u franciszkanów

W parafii św. Andrzeja Apostoła w Barczewie obchodzono odpust ku czci św. Bonawentury, franciszkanina i doktora Kościoła.

- Ta uroczystość w naszym kościele utrzymuje się od wieków - mówi proboszcz o. Dawid Szulc OFM. Mimo tego, że w okresie kasaty klasztorów w zaborze rosyjskim od 1819 r. do 1890 r. świątynia była zamknięta, otwierano ją na odpusty. - Wówczas naszym kościołem opiekowali się księża diecezjalni i otwierali go na odpusty, także w dzień wspomnienia św. Bonawentury. Dzięki temu kult i pamięć o tym świętym przetrwała wśród mieszkańców Barczewa i okolicznych miejscowości - podkreśla o. Szulc.

Mszy św. odpustowej przewodniczył o. Ksawery Bolek OFM. - Dziś Ewangelia mówi, aby być solą dla świata i światłem. Powołaniem chrześcijanina jest to, by być drogowskazem życia zgodnego ze słowem Bożym. Dobrym przykładem jest dla nas św. Bonawentura, wielki franciszkanin, doktor Kościoła, drugi założyciel zakonu braci mniejszych - mówi franciszkanin.

Przyznaje, że zachwyca go pokora tego świętego. - Zawsze wszystkich wysłuchiwał, dla każdego miał czas. Myślę, że tak wypełniał swoje powołanie wypływające ze słowa Bożego. Przez swoją naukę jest i dla nas przykładem, jak wypełniać naukę Chrystusa. Jako biskup i kardynał kochał naukę Kościoła. Myślę, że dziś dla nas może być przykładem posłuszeństwa tej nauce. Obecnie jest wiele filozofii, prądów myślowych i idei, a my z pokorą winniśmy spojrzeć na naukę Kościoła, która nas wszystkich kieruje ku zbawieniu, mówi, jak wypełniać Ewangelię Chrystusową, by droga naszego życia do chwały Bożej była prosta - podkreśla o. Ksawery Bolek OFM.

Warto dziś pamiętać zakończenie jego dzieła "Wędrówka duszy do Boga": "Jeśli zatem pytasz, jak to się dzieje (tzn. jak osiąga się zjednoczenie z Bogiem przez miłość), zapytaj o to łaskę, a nie naukę; pragnienie, a nie zrozumienie; westchnienie modlitwy, a nie refleksję i lekturę; oblubieńca, a nie nauczyciela; Boga, a nie człowieka; ciemność, a nie jasność; nie pytaj światła, lecz pytaj ogień, który wszystko rozpala i przenosi w Boga za pomocą impetu skruszonego serca i rozpalonego do granic miłosnego uczucia".

Giovanni Fidanza, bo tak właściwie nazywał się św. Bonawentura, urodził się około roku 1221 w Bagnoregio niedaleko Viterbo we Włoszech. Legenda głosi, że jako maleńkie dziecko został cudownie uzdrowiony przez wstawiennictwo św. Franciszka.

W latach 1236-1242 studiował filozofię na fakultecie sztuk wyzwolonych uniwersytetu paryskiego. Następnie, pod czujnym okiem Aleksandra z Hales, podjął studia teologiczne. Już w roku 1248 został bakałarzem biblijnym, a w 1250 komentatorem Sentencji Piotra Lombarda. Trzy lata później został nominowany na profesora w szkole franciszkańskiej w Paryżu.

2 lutego 1257 r. został wybrany generałem zakonu franciszkańskiego. Ze względu na jego zaangażowanie w uporządkowanie oraz reorganizację zakonu, który po śmierci św. Franciszka ogromnie się rozrósł, Bonawenturę nazwano drugim założycielem zakonu. W 1273 roku został biskupem Albano oraz kardynałem. Umarł 15 lipca 1274 roku podczas obrad Soboru w Lyonie, którego był jednym z głównych organizatorów. W Lyonie został też pochowany. W 1588 roku papież Sykstus V wyniósł go do godności Doktora Kościoła.

Św. Bonawentura jest patronem kobiet oczekujących potomstwa, dzieci, teologów, robotników, tragarzy, wytwórców jedwabiu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama