GN 39/2020 Archiwum

Pomagają nie tylko misjonarzom

„Dobry Bóg nie pozostawia nas bez swojej opieki na drogach naszego życia” – napisał bp Jerzy Mazur SVD.

Tegorocznym obchodom tygodnia św. Krzysztofa przyświecały słowa: „Umocnieni Eucharystią niesiemy Chrystusa”. Eucharystia jednoczy nas, uświadamia, że nawet jeśli dzielą nas wielkie odległości, łączą nas miłość i ofiara. Ona również uzdalnia nas do odważnego świadectwa wiary, niesienia Chrystusa innym. Dlatego św. Krzysztof patronuje od lat akcji prowadzonej przez MIVA Polska niosącej wsparcie misjonarzom, której celem jest zakup środków transportu na ich potrzeby. Takie działania podejmują również księża misjonarze z Pieniężna.

Za każdy kilometr

– Nasze działania to Werbistowska Akcja Pomocy Kierowców na rzecz Misyjnych Środków Transportu, znana szerzej jako Akcja św. Krzysztofa. W tym roku już po raz 26. chcemy wspomóc misjonarzy i misjonarki w zakupie, remoncie lub utrzymaniu samochodów, ambulansów, łodzi, motocykli czy rowerów. Włączając się w to dzieło, możemy pomóc nie tylko samym misjonarzom i misjonarkom, ale także ludziom, wśród których oni pracują. To właśnie najróżniejsze misyjne środki transportu służą nie tylko ewangelizacji, ale są wykorzystywane w bieżącej pomocy wspólnotom misyjnym. Niejednokrotnie też ratują życie i zdrowie ludzi powierzonych opiece misjonarzy – wyjaśnia o. Wiesław Dudar SVD, dyrektor referatu misyjnego księży werbistów w Pieniężnie.

„Ośmielam się w tym trudnym czasie zwrócić się do wszystkich wiernych z serdeczną prośbą o życzliwy i wielkoduszny udział w misyjnej akcji św. Krzysztof – 1 grosz za 1 kilometr szczęśliwej jazdy na środki transportu dla misjonarzy. Dobry Bóg nie pozostawia nas bez swojej opieki na drogach naszego życia i podróżowania. Okażmy Mu naszą wdzięczność za każdy kilometr bezpiecznej jazdy i wspomóżmy na miarę możliwości naszych misjonarzy i misjonarki potrzebujących środków transportu” – pisze w liście do wiernych bp Jerzy Mazur SVD, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

Nie dla wygody

Ojciec Wiesław Dudar z całym przekonaniem mówi, że gdyby nie pomoc w ramach Akcji św. Krzysztofa, wielu wiernych nie miałoby możliwości systematycznego uczestniczenia we Mszy św., nie mogłoby dotrzeć do szpitali i przychodni, nie otrzymałoby koniecznego wsparcia, a także nie byłoby możliwości budowy wielu kaplic i kościołów. Podaje przykład Indii, gdzie przez lata pracował sługa Boży o. Marian Żelazek SVD. – Pracował w Puri, jednym z najświętszych miast hinduistów. Dostrzegając wszechobecną nędzę wśród trędowatych oraz pogardę społeczeństwa wobec nich, o. Żelazek wprowadził dla nich pomoc. Utworzył kolonię trędowatych.

Cały czas w ramach tej akcji wspieramy to miejsce. Tam mieszkają ludzie bez kończyn, ludzie poranieni, dotknięci trądem. Im naprawdę jest się ciężko poruszać. To jest Boże błogosławieństwo dla tych ludzi, kiedy mają jakiś środek lokomocji. Tam potrzebne są ambulanse, które wyjeżdżają na ulice Puri i zbierają chorych ludzi, niosą im pomoc – mówi o. Dudar. Wraca do swoich doświadczeń z Papui-Nowej Gwinei. – Pracowałem w parafii Bogia, która miała długość 70 km, a szerokości prawie 40 km. Było siedem miejsc, gdzie odprawialiśmy Msze św. Trzeba było tam dotrzeć. Pragnęliśmy prowadzić regularne duszpasterstwo, co bez samochodu było po prostu niemożliwe. Druga parafia w górach – Porgera.

Drogi szutrowe obejmowały zaledwie połowę parafii. Odległości duże. W niedzielę przemierzaliśmy dziesiątki kilometrów, by dotrzeć do kaplic, by wierni mogli uczestniczyć w Eucharystii. Samochodem przewoziliśmy żywność, leki, naftę, sól i listy. Sam wielokrotnie woziłem kobiety do szpitala, gdy podczas porodów dochodziło do komplikacji. Tak samo chorych – opowiada werbista. Wspomina swoje doświadczenia z Angoli i s. Różę Gąsior SSpS, która była pielęgniarką i jednocześnie kierowcą ambulansu. – Dostała go właśnie z datków zebranych w ramach Akcji św. Krzysztofa. Gdyby go nie posiadała, nie mogłaby nieść pomocy, przewozić chorych, docierać do miejsc, gdzie nie ma lekarzy – podkreśla. W Angoli również pracuje o. Krzysztof Ziarnowski SVD.

– Otrzymał ciężarówkę Star. Dzięki temu mógł wozić materiały na budowę kaplic, kościołów, przychodni i szkół. Woził parafian do miasta na zakupy. Zabierał dzieci i młodzież na wycieczki – wymienia. – Widziałem miejsca, gdzie wiara kwitnie, a ludzie są biedni. Oni się z misjonarzem podzielą. Dadzą kilka cebul, trochę ziemniaków, kilka kapust. Ale nie są w stanie zebrać pieniędzy na zakup środków transportu, często nawet na zakup paliwa do tych, z których korzystają misjonarze – podsumowuje o. Wiesław Dudar SVD.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama