Nowy numer 32/2022 Archiwum

Kreatywność od zaraz

– Swoją postawą możemy dać tym dzieciom Pana Boga, bo mamy być Jego świadkami – mówi Elżbieta Mieczkowska.

Wakacyjny czas ograniczony obostrzeniami związanymi z czasem pandemii z pewnością pokrzyżował plany organizatorom niejednych letnich kolonii dla dzieci. Fromborska Caritas, gdzie od wielu lat organizowano takie wakacje, nie poddała się i dzięki temu dzieci mogą wziąć udział w wypoczynku. Jednak oczywiście by zorganizować taki czas, trzeba było sprostać dodatkowym wymogom sanitarnym.

Jesteśmy przygotowani

– Trudno było dostosować się do wymogów związanych z koronawirusem – przyznaje ks. Krzysztof Jabłoński, dyrektor młodzieżowego schroniska Caritas Archidiecezji Warmińskiej we Fromborku. – Przez obostrzenia nie możemy przyjąć takiej liczby dzieci, jak w poprzednich latach. Te, które do nas przyjeżdżają, to w większości podopieczni naszej Caritas. Dla wielu z nich to jedyna forma spędzania wakacji poza domem. Dlatego nie chcieliśmy zrezygnować z organizacji tych kolonii – tłumaczy. W tym roku w planie są cztery turnusy, z czego w każdym może uczestniczyć 36 dzieci. – Mieliśmy już kontrole sanepidu i kuratorium – i wszystko poszło dobrze, co świadczy o tym, że jesteśmy przygotowani – mówi Elżbieta Mieczkowska, kierownik kolonii Caritas. W letni wypoczynek dzieci zaangażowana jest od 2008 roku. Nie ukrywa, że obostrzenia zakazujące zwiedzania są pewną niedogodnością. – Co roku jeździliśmy do Gdańska, Pieniężna czy Braniewa. Tym razem zwiedziliśmy jedynie fromborską katedrę tutaj, na miejscu. Ta sytuacja uczy nas kreatywności w dobrym wypełnianiu dzieciom czasu – tłumaczy. Szczególną uwagę zwraca na kadrę zajmującą się dziećmi. – Kolonie zawsze zależą od kadry. Funkcjonowanie wewnątrz naszej grupy opiekunów warunkuje funkcjonowanie naszych dzieci. Emocje, które przeżywamy, oddziałują na dzieci. Jeśli między nami jest dobrze, to wiem, że kolonie będą udane – dodaje pani Elżbieta.

Znalazłem przyjaciół

Opiekunowie cieszą się z tego, że mogą swój czas poświęcić dzieciom. – Swoją postawą możemy dać tym dzieciom Pana Boga, bo mamy być Jego świadkami – mówi pani Elżbieta. – Możemy im też dać trochę radości i trochę zabawy – dodaje Agnieszka Kisielińska. – Poznają nas bliżej i z biegiem dni coraz bardziej nam ufają. Jesteśmy w tym czasie dla nich jak rodzice i przyjaciele. Staramy się oba te zadania spełniać jak najlepiej – zapewnia. – Bycie tutaj to przede wszystkim możliwość podzielenia się miłością z tymi dziećmi. Staramy się im dać jak najwięcej, ale też sami wiele uczymy się od nich – uważa Agata Mieczkowska, która sama wcześniej była uczestniczką kolonii, a dzisiaj jest już wychowawczynią. – Od tych dzieci uczę się radości z podstawowych rzeczy. Sam fakt braku wycieczek powoduje, że nasi podopieczni cieszą się czasem spędzonym ze swoimi rówieśnikami – mówi Aleksandra Dąbrowska. Faktycznie, dla dzieci było ważne, by po tak długiej przerwie spotkać znów kolegów. – Tęskniłam za spotkaniami w grupach z innymi dziećmi, stąd też bardzo się cieszę z przyjazdu tutaj. Nasze opiekunki starają się jak najlepiej zorganizować nam czas na miejscu i za to je podziwiam – zapewnia 13-letnia Karolina. – Poznałem tutaj bardzo dużo nowych osób, z którymi się zaprzyjaźniłem. Cieszę się, że mogę się z nimi bawić się, ale też porozmawiać o tym, co trudne. Bo przyjaciel to ten, z którym można spędzić czas na zabawie i któremu można zaufać – dodaje 13-letni Olivier.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama