Nowy numer 42/2020 Archiwum

Jak zrobić ten krok?

– Ta grupa to owoc troski Maryi o ludzi młodych, którzy nie zdążyli jeszcze założyć rodziny – mówi pani Maria-Emanuel.

Są zapracowani, zmęczeni i brakuje im czasu na budowanie relacji. Chcą znaleźć swoją drugą połówkę, ale czują się w tym wszystkim zagubieni. Dlatego powstają mające im to ułatwić portale randkowe oraz organizowane są tzw. szybkie randki. Takich inicjatyw nie brakuje również we wspólnocie Kościoła. Jedną z nich jest grupa Niespokojni Nadzieją (nazywana biurem matrymonialnym Bractwa NMP Królowej Korony Polskiej), która spotkała się ostatnio na Warmii.

Boża swatka

– Nazwę zaproponował nam abp Wacław Depo, gdy zgłosiłam się do niego z propozycją spotkań dla tzw. singli. Zaznaczył, że w Kościele katolickim nie ma nazwy „single” i podsunął nazwę Niespokojni Nadzieją. To są słowa zaczerpnięte od św. Jana Pawła II, który też jest patronem naszych małżeństw – wyjaśnia Maria-Emanuel Dziemian, starsza bractwa. – W obecnych czasach widzimy wyraźnie kryzys tożsamości osoby i tożsamości rodziny – uważa o. Roman Wit OSPPE, opiekun bractwa.

– Na przestrzeni dziejów człowiek często gubił się, ale w historii nie mieliśmy aż tylu niezdeklarowanych dróg życiowych. Łatwo dzisiaj ulec manipulacji; człowiek, który nie ma rodziny, może zostać wykorzystany i pozbawiony wsparcia – uważa. – Ludzie boją się dzisiaj brać odpowiedzialność za drugiego człowieka: za przyszłą żonę, męża, dzieci. Pojawiają się pytania, czy ja sobie poradzę, czy nie będzie to zbyt duża odpowiedzialność... – dodaje.

Wyłącznym celem funkcjonowania wspólnoty jest spotkanie życiowego partnera lub partnerki w celu zawarcia sakramentu małżeństwa i założenia rodziny w oparciu o wartości wiary katolickiej. – Chcemy, by te osoby mogły spotkać się ze sobą i odkryć siebie. Często są to ludzie zapracowani i zabiegani: pracujący w korporacjach, prawnicy, naukowcy. Większość z nich jest uformowana w różnych wspólnotach katolickich. Można powiedzieć, że to „dobry materiał na żonę i męża”. Jednak potrzebują konkretnego wsparcia, by móc wreszcie zrobić krok w kierunku małżeństwa – mówi pani Maria-Emanuel.

Pod płaszczem Niepokalanej

Do tej pory we wspólnocie zrodziło się 60 katolickich małżeństw, z czego 17 w ubiegłym roku. Grupa korzysta z różnych form spędzania czasu: rekolekcje, wyjazdy wakacyjne, spotkania sylwestrowe czy też andrzejkowe.

Podczas ich trwania mają możliwość budowania wspólnoty, pogłębienia relacji z Bogiem i poznania się przez wspólne spędzanie czasu na tzw. szybkich randkach, spływach kajakowych czy też zabawach tanecznych. – To się odbywa w sercu Niepokalanej Królowej Polski. Ktoś musi te łaski im wyprosić i uporządkować to, co w jakiś sposób jest poranione, by mogli dobrze przygotowani wejść w życie małżeńskie. Najlepiej to przecież zrobić z Maryją, bo dla Niej nie ma rzeczy niemożliwych. Ta grupa to owoc Jej troski o ludzi młodych, którzy nie zdążyli jeszcze założyć rodziny – tłumaczy pani Maria-Emanuel. Na Warmii w kilkudniowym spotkaniu uczestniczyło niespełna 100 osób – tyle samo kobiet, co mężczyzn. Jednym z punktów było zawierzenie się sercu Maryi.

– Przede wszystkim cenne są relacje, które tutaj budujemy. To kolejny wyjazd, na którym poznajemy się bliżej – mówi Maciej Suchodoła. – Nasz pobyt tutaj to droga bliskości do Maryi: Gietrzwałd, Stoczek Warmiński, które odwiedziliśmy, pokazują nam, jak Ona jest ważna – dodaje. – Zawierzenie przybrało dla mnie formę przyjaźni z Maryją. Mogę Jej oddać wszystko: moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – tłumaczy Klaudia Kościelniak. – Zawierzam Maryi moją przyszłą żonę i zupełnie inaczej patrzę na moją przyszłość. Ona pokazuje drogę, daje łaskę pokoju w tym moim poszukiwaniu – dodaje Przemysław Krzyżowski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama