Nowy numer 43/2020 Archiwum

Patrz zawsze na Pana jak kwiaty na słońce

– Często spoglądamy na świętość jak na zawody olimpijskie i zdobywanie trofeów. Tymczasem święty został nam dany jako dar, który mamy wciąż na nowo odkrywać – mówi dr hab. Katarzyna Parzych-Blakiewcz, profesor UWM.

Towarzyszy nam w wielu świątyniach – m.in. w olsztyńskiej katedrze, w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie czy w Lechowie. Patronuje pełniącym czyny miłosierdzia oraz rolnikom. – Bóg Ojciec w swoim niezmierzonym miłosierdziu dał nam swojego Syna i daje nam także świętych jako dar. Chcemy na św. Notburgę patrzeć nie tylko ze względu na jej zasługi, ale przede wszystkim dlatego, że jest cenna dla Boga – mówi dr hab. Katarzyna Parzych-Blakiewcz.

Nauczycielka modlitwy

Święta Notburga urodziła się w Rattenbergu w 1265 roku. Ważną rolę w jej życiu duchowym odegrała matka, która uczyła ją od dziecka miłości do Boga i drugiego człowieka. Robiła to, posługując się obrazami z dnia codziennego. Gdy w polu oglądały kwiaty, mówiła: „Jak te kwiatki podnoszą główki do słońca, tak i ty wznoś się sercem do Boga”.

– Często patrzymy na świętość jak na zawody olimpijskie i zdobywanie trofeów. Tymczasem święty został nam dany jako dar, który mamy wciąż na nowo odkrywać. Święta Notburga jest dla nas nieoszlifowanym diamentem. Odkrycie jej to zadanie dla nas – tłumaczy pani Katarzyna. W rodzinnej miejscowości rozpoczęła pracę na zamku szlacheckim u Henryka. Pracowała jako klucznica, a następnie przejęła obowiązki nadzorującej pracę w kuchni i nad żeńską służbą. Cieszyła się szacunkiem wśród podwładnych i troszczyła się o wspólne modlitwy pracowników. Odwiedzała chorych i zajmowała się nimi, chętnie pomagała ubogim, rozdając jałmużnę ze swojego wynagrodzenia, jak również za zgodą pana wydawała resztki jedzenia ze stołu. Cieszyła się szacunkiem i ludzie chętnie przychodzili do niej na rozmowy.

Wiszący na niebie sierp

Jej postawa budziła zazdrość u pani domu. Oskarżyła ją ona o kradzież i obłudę, a następnie wygoniła. Notburga rozpoczęła wówczas pracę na polu. Pewnego dnia, gdy wieczorem dzwony biły na Anioł Pański, chciała iść pomodlić się do kościoła. Gospodarz jednak nie chciał pozwolić jej na to, ponieważ był czas żniw. Święta chwyciła sierp i powiedziała: „Niech Bóg rozstrzygnie: jeśli ten sierp zawiśnie w powietrzu, będzie to znak, że mam wieczór poświęcić modlitwie, jeśli spadnie, będę pracować”. Sierp zawisł w powietrzu, w wszyscy uklęknęli i rozpoczęli modlitwę. Szlachcic Henryk zauważył, że gdy wyrzucił Notburgę, opuściło go Boże błogosławieństwo. Przeprosił ją za wyrządzoną krzywdę i poprosił, by wróciła na zamek. Tam została już do swojej śmierci.

– Człowiek nie chce cierpieć, a jest to jednak wpisane w jego życie. Potrzebujemy konkretnych przykładów i pomocy w rozumieniu i przetrwaniu tego doświadczenia. Święta pomaga nam zrozumieć sens cierpienia. Ona wytrwała wiele upokorzeń i nie poddała się w miłości do drugiego człowieka – zauważa profesor. Święta z XIII w. obecna w wielu kościołach na Warmii przypomina o tym, że dla wielu tu mieszkających była ważną orędowniczką i patronką. – Odkryjmy ją też jako patronkę naszego czasu. Mamy wielu świętych patronów dzieł miłosierdzia, niech i ona wspiera nas w tym dziele – dodaje pani Katarzyna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama