Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wróciła po 75 latach

– Siostry żyły w Gdańsku w trudnych warunkach. Panowały głód i strach. Ona w tym czasie wspierała każdą na duchu, a gdy brakowało jedzenia, oddawała z tego, co odkładała. Dzieliła się wszystkim do końca swoich dni – mówi s. Angela Krupińska CSC.

Od 2004 r. trwa proces beatyfikacyjny 16 sióstr katarzynek, które zostały brutalnie zamordowane w czasie II wojny światowej. Armia Czerwona po wkroczeniu na Warmię nie oszczędzała ludności cywilnej, duchowieństwa i osób zakonnych. W obronie pokrzywdzonych stawały katarzynki, które przypłaciły tę postawę męczeńską śmiercią.

Heroizm wiary

Jednym z etapów procesu beatyfikacyjnego jest ekshumacja doczesnych szczątków kandydata na ołtarze. – Znamy miejsce pochówku siedmiu sióstr, a są to Gdańsk, Olsztyn i Orneta. Niestety brakuje nam informacji o pozostałych – mówi s. Angela Krupińska, wikaria prowincji polskiej zgromadzenia.

– Wszystkie nasze siostry męczennice są ofiarami wojny, tak więc prace ekshumacyjne prowadzone są przy współpracy z IPN. W takim wydarzeniu uczestniczymy również my, jako przedstawicielki zgromadzenia, oraz o. Arkadiusz Czaja OFM, delegat biskupa warmińskiego – tłumaczy. Pierwsza ekshumacja miała miejsce w Gdańsku i dotyczyła sługi Bożej s. M. Caritiny Fahl. Urodziła się ona w 1887 r. w Miejskiej Woli. Śluby zakonne złożyła w 1912 roku. Najpierw pracowała w Braniewie, a następnie w Kętrzynie. Tam uczyła religii, zajmowała się wychowaniem dzieci i pełniła posługę organistki.

– Chętnie pracowała z dziećmi: nie tylko je uczyła, ale też przygotowywała z nimi przedstawienia. Miała dar macierzyński. Tam, gdzie pracowała, zawsze otaczała troską innych, stawała się matką – opowiada s. Angela. W zgromadzeniu s. M. Caritina pełniła urząd sekretarki generalnej, a od 1940 r. była wikarią generalną. – Podczas wojny, gdy trwało bombardowanie Braniewa, zajmowała się siostrami, szczególnie starszymi i schorowanymi. Bomby zniszczyły nasz cmentarz, a ona – zanim opuściła Braniewo – uporządkowała go – mówi s. Angela. W 1945 r. nastąpiła przymusowa ewakuacja i wraz z siostrami dotarła najpierw do Świętej Siekierki, a następnie do Gdańska-Wrzeszcza.

Żywa pamięć

– Potrafiła oddać resztki tego, co miała, potrzebującym. Dzieliła się wszystkim do końca swoich dni. Siostry widziały w niej matkę i myślały o niej jak o swojej przyszłej przełożonej generalnej – tłumaczy katarzynka. Po wkroczeniu do Gdańska Armii Czerwonej siostry stały się ofiarami żołnierzy, którzy napastowali młode siostry i nowicjuszki. Siostra Caritina stawała w ich obronie. Zasłaniała je własnym ciałem, więc pobito ją kolbami. Na skutek tortur zmarła 5 czerwca 1945 roku. Została pochowana przy kościele na Brętowie. Po 75 latach jej doczesne szczątki wróciły do Braniewa.

– To było ważne wydarzenie dla naszej wspólnoty. Ona była w tej wspólnocie, gdy musiała uciekać, i tutaj też wróciła jako pierwsza z męczennic. Teraz spoczywa na cmentarzu, który tuż przed opuszczeniem przywróciła do porządku po bombardowaniu – opowiada s. Angela. – Byłam wzruszona, ponieważ na jej grobie w Gdańsku zawsze były kwiaty i znicze. Gdy przyjechałam na ekshumację, dwie panie zaczepiły nas i spytały, dokąd zabieramy „ich siostrę”. Ksiądz proboszcz zachował tablicę nagrobną, która ma być symbolem po jej grobie – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama