Nowy numer 42/2020 Archiwum

Praca dla tych, którzy kochają ziemię

– Kiedy oddajesz jej swoje serce, trudzisz dłonie, to ona odwdzięczy się swoimi owocami – mówi pan Marek.

Co roku przez trzy dni wierni w Srokowie przygotowują się do uroczystości odpustowych, które są okazją do dziękczynienia za plony, za błogosławieństwo, jakim obdarza miejscowych rolników Pan Bóg.

Droga do Boga

Rok nie zapowiadał się na dobry. Kwietniowa susza spędzała sen z oczu rolnikom. – Ale późniejsze opady pomogły uprawom i zboża dały bardzo dobry plon. Przynajmniej u nas, w regionie – mówi Marek Stachurski z Silca.

Wraz z sąsiadami przyjechał na dożynki parafialne. – To jest nasza tradycja, która sięga dalekiej przeszłości. Ale to nie jest najważniejsze. Zebraliśmy plony, mamy za co dziękować – podkreśla. Współcześnie łatwiej jest uprawiać ziemię – rolnik ma do dyspozycji nowoczesny sprzęt i następuje informatyzacja, ale i tak – jak dawniej – trzeba wcześnie wstać, pojechać na pole, obejrzeć, jak wzrastają rośliny, skosić łąki, by zwierzęta zimą miały co jeść, w porę wyjechać na żniwa, doglądać bydła pasącego się na łąkach... – To praca dla tych, którzy kochają ziemię. Nowoczesny sprzęt i większa wiedza nie wystarczają. Wie to każdy, kto żyje blisko przyrody. Bo tak naprawdę mamy niewielki wpływ na to, jakie będą plony. Stąd ta nasza droga do Boga, pokora, której nabywamy z biegiem lat. Cały rok prosimy o łaskę dobrej pogody, są coniedzielna Eucharystia i modlitwy. A dziś szczególny dzień, który jest zwieńczeniem naszej współpracy ze Stwórcą i porą dziękczynienia – mówi pan Marek.

Dobry czas

W tym roku wieniec dożynkowy z Silca okazał się najpiękniejszy. Zadowolenia nie kryje sołtys wsi Sonia Radomska. – Nasz wieniec robiliśmy przez trzy tygodnie. Staramy się, by jak najwięcej osób włączyło się w jego wykonanie, by nas jednoczyć, starszych, młodszych, dzieci. Zresztą bez pomocy seniorów z naszej wsi to by się nie udało. My, młodsi, uczymy się tej sztuki cały czas – podkreśla. Już przed żniwami trzeba zebrać odpowiednie kłosy, owies, pszenicę czy żyto. Później przebrać je, odpowiednio przygotować, by w konsekwencji cieszyły oczy uczestników dożynek. – Czas, który spędza się na wykonaniu wieńca dożynkowego, ma swój ogromny urok. Spotykamy się, starsi snują opowieści z dawnych czasów. Wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć. Widać, jak starsi cieszą się, że mogą się spotkać z innymi, spędzić inaczej czas, że są potrzebni nam, bez nich świat nie byłby tak piękny. Mam nadzieję, że będziemy przez lata kontynuować tę tradycję – uśmiecha się pani Sonia.

Jest za co dziękować

Odpust Podwyższenia Krzyża Świętego jest od lat czasem parafialnych dożynek. – Uroczystości poprzedzone są naszą modlitwą, adoracją Najświętszego Sakramentu, licznymi Eucharystiami – wyjaśnia proboszcz ks. Kazimierz Sawostianik. – Jest u nas trochę gospodarzy, choć znacznie mniej niż dawniej. Zajmują się uprawą roli i hodowlą bydła. Dobrzy ludzie, żyją blisko Boga. A praca ciężka. Ziemie nie są najgorsze, a w tym roku Bóg pogodą pobłogosławił. Mszy św. przewodniczył ks. Wojciech Kotowicz. – Święto Podwyższenia Krzyża Świętego i dożynki parafialne łączy Eucharystia, która z greckiego oznacza „dziękczynienie”. A mamy za co Bogu dziękować. Za plony, za chleb powszedni i za odkupienie, które dokonało się na krzyżu – mówi ks. Kotowicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama