Nowy numer 48/2020 Archiwum

W każdym czasie wydać dobry owoc

– Święty Franciszek spotkał mnie jako pierwszy. Zostałam przy nim z moimi siostrami i braćmi na dobre i na złe – mówi s. Zofia Jasińska.

Nie noszą habitów, a są w zakonie. Składają profesję według Reguły, a mają swoje rodziny. Żyją charyzmatem Biedaczyny z Asyżu i w życiu codziennym podążają jego wskazaniami. Franciszkański Zakon Świeckich (FZŚ, skrót łaciński OFS) od XIII wieku zrzesza ludzi świeckich, formując ich w duchowości franciszkańskiej. W naszej diecezji funkcjonują m.in. w Ostródzie przy parafii św. Franciszka. – Te osoby są nam najbliższe – mówi o. Kazimierz Brzozowski OFM Conv, asystent ostródzkiej wspólnoty franciszkanów świeckich. – Święty Franciszek, prowadząc swoje dzieło, założył trzy zakony: pierwszy dla braci, drugi dla ubogich sióstr (późniejsze klaryski), a trzeci dla osób świeckich żyjących w różnym stanie poza wspólnotą zakonną – tłumaczy o. Kazimierz. – Od samego początku nasz założyciel stworzył trzeci zakon, który jest dla nas wsparciem – dodaje.

Niekochana miłość

Członkowie zakonu w przeszłości byli nazywani Braćmi i Siostrami od Pokuty św. Franciszka. – Gdy usłyszałam tę nazwę, zrozumiałam, że to miejsce dla mnie – mówi s. Ewa Gruszczyńska, przełożona Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Ostródzie. – To był czas, gdy powstawała nasza parafia, a razem z nią wspólnota FZŚ. Odpowiedziałam na zaproszenie Jezusa i staram się Go wciąż poznawać – opowiada. Od 28 lat jest we wspólnocie. Podkreśla, że ważne znaczenie ma dla niej rozważanie słowa Bożego. – Święty Franciszek był zakochany w słowie Bożym. Tłumaczył, że jest to źródło niewyczerpane. Odkrywam radość z rozważania słowa Bożego tak jak on i staram się „wycisnąć” z tych medytacji życiodajną wodę łaski. Pierwszy punkt naszej Reguły dotyczy przecież życia Ewangelią. Uczę się ciągle tego, jak przechodzić z Ewangelii do życia i z życia do Ewangelii – dodaje s. Ewa. Ważnym przesłaniem założyciela jest dla niej zdanie: „Miłość nie jest kochana”. – Te słowa zawsze mnie wzruszają i wyznaczają mi konkretny kierunek. Z biegiem lat dzięki formacji widzę, że Jezusa mam wciąż na nowo odnajdywać w drugim człowieku, czerpiąc siłę z Eucharystii i słowa Bożego. Nawrócenie to dla nas zawsze aktualne zadanie w zakonie – wyjaśnia. – Od samego początku wzięłam sobie do serca słowa „Franciszku, odbuduj mój Kościół” – mówi s. Krystyna Kuzaka.

– Oczywiście, zrozumiałam te słowa pierwotnie jak św. Franciszek. Byłam od samego początku przy budowie naszego kościoła i organizowania parafii. Można wyliczać wiele: praca w kuchni, kancelaria, sprzątanie kościoła – wymienia. – Jednak najważniejsza jest troska o człowieka i jego relację z Bogiem. Mimo różnych przeciwności, jak choroba męża i taty, a później ich śmierć, nigdy nie chciałam poddać się zwątpieniu i dzięki Bogu to się udało. Wspieramy naszych ojców i kapłanów nie tylko zaangażowaniem, ale też przeżywaniem naszego cierpienia i radości. W ten sposób budujemy Kościół – wyjaśnia.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama