Nowy numer 48/2020 Archiwum

Długa historia

Olimpijczycy, medaliści mistrzostw świata i Europy stopniowo trafiają do kartonów.

Kolejne gabloty pustoszeją. Pan Tomasz starannie układa wszystkie eksponaty w kartonach, dokładnie opisuje ich zawartość. Puchary, fotografie, dyplomy i życiorysy sportowców na wiele miesięcy trafią do magazynu.

– Tysiące sportowych pamiątek. Każda z nich to jakaś historia, to entuzjazm i radość z osiąganych sukcesów, tak często poprzedzonych tytaniczną pracą. Bo ile trzeba wysiłku, by wspiąć się na sportowe szczyty, wiedzą tylko zawodnicy i trenerzy. Jako kibice zbyt często oceniamy wyłącznie wyniki, podium, złoty medal. Nie możemy o nich zapomnieć – o sportowcach z Warmii i Mazur, którzy złotymi zgłoskami zapisali się w historii polskiego i olimpijskiego sportu. To jest przecież nasza tożsamość, to przykłady dla młodych, że warto podjąć trud, warto mieć marzenia i konsekwentnie je realizować. Jeśli my nie będziemy przypominać młodzieży, kim byli medaliści olimpijscy, mistrzowie Europy i świata z Warmii i Mazur, to będzie wielka strata. Oczywiście historia sportu nie jest najważniejsza na świecie, ale jest na tyle ważna, by o niej pamiętać – mówi Tomasz Lenkiewicz, który od czternastu lat prowadzi Muzeum Sportu w Olsztynie.

To nie sklep

Wiadomość o remoncie hali widowiskowej Urania w Olsztynie wiele osób przyjęło z radością. Ponad 40-letni obiekt zostanie poddany gruntownej przebudowie. To tu mieści się Muzeum Sportu im. Mariana Tadeusza Rapackiego, prowadzone przez Ośrodek Sportu i Rekreacji w Olsztynie. Jednak do końca roku Urania musi opustoszeć. Właśnie dlatego wszystkie eksponaty trafią do magazynu. Na ile lat? Zapewne na trzy. – Nasze wystawy w Uranii są eksponowane od szesnastu lat. Samo muzeum istnieje już trzydzieści dwa lata. Długa historia, choć zapewne wielu mieszkańców regionu nawet nie wie, że istniejemy – podkreśla pan Tomasz.

Początki muzeum związane są ze stadionem Stomilu. Jego założycielem był Marian Tadeusz Rapacki. W 1988 r. postanowił społecznie utworzyć tę placówkę. – Kontynuował swoją ideę z dużym powodzeniem. Po pewnym czasie zbiory były tak liczne, że zainteresowało się nimi miasto, które stosowną uchwałą przejęło je i przeniosło do Uranii. Liczne wydarzenia sportowe i kulturalne przyczyniły się do tego, że większa liczba osób dowiedziała się o istnieniu muzeum. Ludzie przychodzący na imprezy musieli przez nie przejść, gdyż jest ono usytuowane w ciągu komunikacyjnym drugiego piętra. Pamiętam niejedną sytuację, kiedy kibice, wychodząc z hali, rozglądali się i pytali: „A co to? Sklep?”. „Nie, to muzeum sportu” – odpowiadałem – uśmiecha się pan Tomasz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama