Nowy numer 48/2020 Archiwum

Żyjmy tak, jak wierzymy

– Konferencja nie jest skierowana przeciw komukolwiek, chcemy przede wszystkim informować, a każdy podejmie takie decyzje, jakie uzna za słuszne – mówi Andrzej Kuc z Tutum Domus.

W Olsztynie odbyła się konferencja „LGBT – aspekty etyczne i prawne. Jak zabezpieczyć dzieci przed deprawacją seksualną?”. Spotkanie zorganizowane przez Ruch Tutum Domus – Bezpieczny Dom oraz Duszpasterstwo Rodzin Archidiecezji Warmińskiej rozpoczęło się Mszą św. w kościele Chrystusa Odkupiciela Człowieka.

– Chcemy dziś rozmawiać o tym, co istotne dla naszego życia w wymiarze najważniejszym, w wymiarze międzyludzkich relacji. Chcemy zapraszać na ten czas konferencji i naszych rozważań Pana Boga, otwierać się na Jego światło. Musimy być świadomi naszych praw, obowiązków, aby nasze życie było wiarygodne, byśmy stosowali w nim te prawdy, które są tożsame z naszą wiarą – mówił podczas Mszy św. ks. Wojsław Czupryński, diecezjalny duszpasterz rodzin, który przewodniczył wspólnej modlitwie.

Bardzo istotne „i”

Podczas Eucharystii homilię wygłosił ks. prof. Marian Machinek. – W Ewangelii słyszymy, jak Jezus mówi, że błogosławieni są ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają. To „i” jest bardzo istotne. Człowiek musi postępować według tego, w co wierzy, każdego dnia, w naszej szarej codzienności – a jest ona związana również z naszym zaangażowaniem społecznym i naszymi codziennymi decyzjami. Chrześcijanie bywają naznaczeni duchową „schizofrenią” – w coś tam niby wierzą, ale to w domu, a w przestrzeni publicznej zachowują się tak jak ci, którzy w Boga nie wierzą – mówił ks. Machinek.

– Tymczasem dopiero kiedy te dwie przestrzenie zostaną połączone, kiedy żyję tak, jak wierzę, dopiero wtedy może się ujawnić błogosławieństwo Jezusa, ta uszczęśliwiająca pewność, że jestem w dobrych rękach. To nie oznacza, że chrześcijanin ma walić jak obuchem wziętymi z Biblii prawdami po wszystkich innych głowach. To oznacza, że przejmuję odpowiedzialność za to, co do mnie należy, i chcę żyć tak, jak wierzę. To chcemy właśnie dziś robić – jesteśmy wolnymi ludźmi i wolno nam dyskutować również na trudne tematy, i wolno nam to śmiało wypowiadać. A temat przez nas omawiany jest rzeczywiście tematem trudnym, a jednocześnie jednym z tych, które będą decydowały o przyszłości – zaznaczył ks. Machinek.

Nie chodzi o walkę z ludźmi

Po wspólnej modlitwie zebrani udali się do oratorium, gdzie miała miejsce konferencja. – Chcemy rozmawiać. Opieramy się na faktach, oficjalnych wytycznych WHO, konwencji stambulskiej. Będziemy się zastanawiać, czy LGBT jest dla nas i naszych dzieci zagrożeniem, czy nie, a jeśli jest, to jak możemy się przed tym bronić. Konferencja nie jest skierowana przeciw komukolwiek, chcemy przede wszystkim informować, pokazać, jakie mogą być konsekwencje wprowadzania ideologii do szkół, a każdy podejmie takie decyzje, jakie uzna za słuszne – tłumaczy Andrzej Kuc z Tutum Domus.

– Nie chodzi nam o walkę z ludźmi, ale z pewną ideologią, z pewną grupą nacisku. Według definicji ideologia to „zbiór poglądów wyrażających interesy jakiejś klasy, mobilizujących ją do walki o władzę i uzasadniających utrzymanie władzy w celu przekształcenia rzeczywistości zgodnie z interesem tej klasy i jej widzeniem świata”. W mojej opinii to, czego jesteśmy świadkami, spełnia wszystkie znamiona tej definicji – stwierdził podczas swojej prelekcji ks. Marian Machinek. O przypadkach wprowadzania szkodliwych zapisów w prawie opowiadał Adam Chmielewski ze Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk, a prelekcję na temat aspektów karno-prawnych tzw. marszów równości wygłosiła Marta Kowalczyk z Instytutu Ordo Iris. Mówiła m.in. o zaangażowaniu władz samorządowych w ich organizację czy zwiększającej się liczbie miast, w których podobne wydarzenia są organizowane.

– W wielu przypadkach trudno mówić o oddolności organizacji, np. marsz w Nowym Sączu organizowany był przez komitet, który organizuje marsz w Krakowie. Bardzo często właśnie marsze w mniejszych miastach organizowane są przez fundacje czy stowarzyszenia z większych miast – mówiła M. Kowalczyk. – Nasze granice, zakres tego, co nas szokuje, jest cały czas przesuwany, dlatego wychodzimy z inicjatywą, by wprowadzić monitoring tzw. marszów równości, by doprowadzić do tego, że osoby, które dopuszczają się różnego rodzaju naruszeń, będą ponosiły odpowiedzialność – dodała M. Kowalczyk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama