Nowy numer 2/2021 Archiwum

Spełnił swoje zadanie. Wspomnienie o ks. Janie Guzowskim

- Swoim życiem pokazał, że mając mądrość i wiedzę, można z odwagą występować przed ludem Bożym. Przez zwyczajne, skromne życie i pracę pozwalał innym dostrzegać i doświadczać Bożej obecności - mówi ks. Maciej Bartnikowski.

Przed kilkoma dniami w związku z uroczystością Wszystkich Świętych Halina Bortnowska w rozmowie z dziennikarzem przypomniała, że jest taki piękny żydowski zwyczaj: "Nie wystarczy wspominać ludzi i być im wdzięcznymi za to, czego nas nauczyli, ale trzeba jeszcze kogoś tej rzeczy nauczyć. Skoro pokazali nam coś dobrego, to powinniśmy skorzystać z tej nauki i w ich imieniu przekazać tę umiejętność".

Życie śp. ks. Jana Guzowskiego wypełniło dobro, którym się dzielił z innymi, wypełniła mądrość, która budowała, nie dzieliła. Trzeba z tej nauki korzystać i przekazać innym. Odszedł 1 listopada 2020 r., nagle, niespodziewanie. Wszystkich to nas zaskoczyło i zasmuciło. Bo tak po ludzku można powiedzieć, że odszedł za wcześnie, nie w porę. Widocznie był już gotowy, widocznie spełnił już swoje zadanie. A ci, którzy zostali, z którymi się spotkał, na których formację miał wpływ, wykorzystają jego doświadczenia, historię życia, dokonania – uszanują je, przekażą dalej, udoskonalą, uaktualnią.

Księdza Jana poznałem 20 lat temu, kiedy został recenzentem mojej pracy magisterskiej na studiach pedagogicznych, potem przyjmował mnie do seminarium w Olsztynie. Był promotorem mojej pracy magisterskiej na teologii i kaznodzieją prymicyjnym. Te dwie dekady pozwoliły poznać księdza rektora, usłyszeć wiele cennych rad i pouczeń, doświadczyć wiele życzliwości. Był skromny, więcej słuchał niż mówił, koncentrował się na innych, swoje sprawy zostawiał na koniec. Nie unosił się, nie stwarzał barier, był taki zwyczajny.

Pochodził z Ostródy. Ukończył Warmińskie Seminarium Duchowne "Hosianum", w którym później pracował jako prefekt, wicerektor i rektor. Przez 40 lat służył Bogu i ludziom przez modlitwę, codziennie sprawowaną Mszę św., działalność naukową, wychowawczą i społeczną. Przez 33 lata wykładał teologię moralną, większość swojego kapłańskiego życia poświęcił młodemu pokoleniu: alumnom "Hosianum" i studentom Wydziału Teologii UWM w Olsztynie. Bardzo sobie cenił te dwie uczelnie, zostawił w nich kawałek siebie. Posługiwał siostrom karmelitankom w Spręcowie, wspierał księży na parafiach, spowiadał, głosił homilie, rekolekcje. Był blisko ludzi i lubił ich spotykać, z nimi rozmawiać, zawsze życzliwie, z szacunkiem, bez pośpiechu, z uśmiechem. Swoim życiem pokazał, że mając mądrość i wiedzę, można z odwagą występować przed ludem Bożym, przez zwyczajne, skromne życie i pracę pozwalał innym dostrzegać i doświadczać Bożej obecności.

Wiele czasu i pracy poświęcił zgłębianiu nauczania świętych papieży Pawła VI i Jana Pawła II. Temu pierwszemu poświęcił wiele publikacji, zebrał całą bibliografię, tłumaczył homilie, orędzia, listy. Zebrał i opracował beatyfikowanych i kanonizowanych przez Pawła VI błogosławionych i świętych.

Dziwiły go, czasem bolały trudne sprawy w Kościele, Polsce i świecie. Odważnie o nich mówił, nie krył się ze swoimi poglądami, nawet wtedy, kiedy innych zaskakiwały czy denerwowały. Dużo czytał, oglądał programy publicystyczne, krytycznym, ale nie krytykanckim okiem patrzył na wszystko, co dzieje się w polityce i nie tylko. Ciekawie było rozmawiać z ks. Janem i wymieniać poglądy. I co najważniejsze, z uwagą i cierpliwie słuchał, nawet tych, którzy mieli inne zdanie, których poglądy całkowicie różniły się od jego postrzegania rzeczywistości.

Pasjonował się filmem, zgromadził bogatą filmotekę, zbierał wycinki z gazet, śledził nowości, miał ulubionych reżyserów, aktorów, ulubione filmy. Półki zapełniał książkami. Był zawsze na czasie, na bieżąco, to budowało jego autorytet u studentów i tych, których spotykał.

W ostatnich latach dokuczały ks. Janowi różne dolegliwości. Nie narzekał, nie poddawał się. Miał przecież świadomość, że i tak wszystko jest w rękach Pana Boga. Próbował trochę Panu Bogu pomóc, zaczął częściej chodzić na spacery, mniej pracował, więcej odpoczywał. Niestety, Boże plany były inne.

Żegnając ks. rektora Jana Guzowskiego i dziękując Mu za wszystko, można za św. Pawłem VI, papieżem, powiedzieć na podsumowanie, że kochał Kościół, służył mu, wspierał, budował, każdym swoim talentem, z całym oddaniem, z bezgraniczną cierpliwością i pokorą. Przeszedł przez życie odważnie i pozostawił ślad. Nam pozostaje skorzystać z tej nauki i w Jego imieniu przekazać dalej, następnym pokoleniom.


Ksiądz Maciej Bartnikowski jest dyrektorem Warmińskiego Wydawnictwa Diecezjalnego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama