Nowy numer 2/2021 Archiwum

Spełnił swoje zadanie

– Był skromny, więcej słuchał niż mówił, koncentrował się na innych, własne sprawy zostawiał na koniec. Nie unosił się, nie stwarzał barier i był taki zwyczajny – mówi ks. Maciej.

Urodził się w 1955 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1980 r. Pracował jako wikariusz w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Węgorzewie i św. Jakuba w Olsztynie. Przez wiele lat swojego kapłańskiego życia związany był z Wyższym Seminarium Duchowym „Hosianum”. Był prefektem, wicerektorem, a w latach 1991–2004 – rektorem.

Mądre i krytyczne spojrzenie

– Pamiętam, że był bardzo dobrym współpracownikiem ks. Emila Rzeszutka, ówczesnego rektora, i przejmował cały szereg spraw po nim. Moja decyzja o mianowaniu go rektorem była dla mnie logiczna – mówi abp Edmund Piszcz. – Jako wicerektor odznaczał się wszystkimi walorami, by pełnić funkcję rektora. Ceniłem w nim mądre i krytyczne spojrzenie na wiele zagadnień odnoszących się do życia seminaryjnego. Spełniał rolę rektora bardzo dobrze, dbał o wspólnotę seminaryjną – tłumaczy. Arcybiskup senior podkreśla pedagogiczne zdolności ks. Jana, którymi wykazał się jako wychowawca. –

W seminarium za jego czasów było wielu kleryków, tak więc orientował się, w jaki sposób prowadzić młodych ludzi i przygotowywać ich do kapłaństwa. Oczywiście nie było to łatwe zadanie i musiał podejmować wiele trudnych decyzji, ale radził sobie z tym bardzo dobrze – uważa abp Piszcz. Przez 33 lata ks. Guzowski był wykładowcą teologii moralnej. – Księdza Jana poznałem 20 lat temu, kiedy został recenzentem mojej pracy magisterskiej na studiach pedagogicznych, potem przyjmował mnie do seminarium w Olsztynie – wspomina ks. Maciej Bartnikowski. – Te dwie dekady pozwoliły mi poznać księdza rektora, usłyszeć wiele cennych rad i pouczeń, doświadczyć wiele życzliwości – dodaje.

Był blisko ludzi

Ksiądz Guzowski przyczynił się do powstania wydziału teologii na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, gdzie pełnił funkcję prodziekana w latach 1991–2005. – Był bardzo serdecznym i przyjacielskim człowiekiem, zaangażowanym w sprawy wydziału – mówi o. dr hab. Antoni Jucewicz SVD. – Jego zasługi są nieocenione, gdy chodzi o jego powstanie i rozwój. Przez wiele lat był wicedziekanem. Dbał o publikacje pracowników, troszczył się, byśmy spełniali wszystkie kryteria jako wydział. Dbał o jego naukowość – wylicza o. Antoni. Zaznacza, że ks. Jan zawsze żywo interesował się sprawami studentów i chętnie im pomagał.

– Przez lata był prodziekanem ds. studentów. Oni zawsze go cenili. Gdy szli do niego w jakiejkolwiek sprawie, zawsze starał się im pomóc – wspomina. – Był zawsze na czasie, na bieżąco, to budowało jego autorytet u studentów i tych, których spotykał – dodaje ks. Maciej. Jego szczególną pasją było nauczanie Pawła VI i je popularyzował. Swoją ostatnią książkę zatytułował: „Paweł VI – piewca świętości”. Przez 20 lat posługiwał w niedziele i święta w klasztorze sióstr karmelitanek w Spręcowie. – Z wielką wdzięcznością wspominamy jego dyspozycyjność. Przyjeżdżał do nas niezależnie od swojej kondycji zdrowotnej i dało się odczuć jego sympatię do nas. Zawsze miał przygotowane kazanie i ludzie, którzy przychodzą do nas na Msze św., darzyli go dużą sympatią. Angażował z tłumu ministrantów, by służyli na liturgii – wspominają siostry.

– Był blisko ludzi i lubił ich spotykać, z nimi rozmawiać, zawsze życzliwie, z szacunkiem, bez pośpiechu i z uśmiechem. Swoim życiem pokazał, że mając mądrość i wiedzę, można z odwagą występować przed ludem Bożym. Przez zwyczajne, skromne życie i pracę pozwalał innym dostrzegać i doświadczać Bożej obecności – dodaje ks. Maciej. W ostatnich latach ks. Jan chorował. – Nie narzekał, nie poddawał się. Miał przecież świadomość, że i tak wszystko jest w rękach Pana Boga. Odszedł nagle i niespodziewanie. Widocznie był już gotowy, widocznie spełnił już swoje zadanie – uważa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama