Nowy numer 2/2021 Archiwum

Schować się w miłujących ramionach

– Czasami czujemy lęk i obawę. W tej bezradności biegnę do Maryi, by polecić Jej wszystko – mówi Magdalena Sztelman.

Od lat powojennych na Warmii jest rozkrzewiony kult Matki Bożej Ostrobramskiej. Przywieźli go ze sobą przybysze z Wileńszczyzny, którzy osiedlili się w wielu miejscowościach regionu, a przyjęli go także inni mieszkańcy. W diecezji są dwa sanktuaria poświęcone Matce Bożej Miłosierdzia, wiele ołtarzy i obrazów dedykowanych Jej czci, a Jej obraz peregrynował po archidiecezji w latach 2014–2015. – Matka Boża Miłosierdzia ma ważne miejsce w naszej diecezji. Ludzie nadal odnajdują w Niej swoją patronkę – mówi Magdalena Sztelman, katechetka.

Piękna bez ozdób

Na co dzień pani Magdalena posługuje w parafii św. Jakuba, gdzie w bocznym ołtarzu znajduje się wizerunek Matki Miłosierdzia – ten, który peregrynował po archidiecezji. – Przy tym obrazie modli się bardzo dużo osób. Widać nawet, że niektóre specjalnie siadają podczas Mszy św. tak, by widzieć Matkę Miłosierdzia – opowiada. – Jestem zachwycona obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej, przede wszystkim takim bez złotych i srebrnych sukienek. Właśnie taki był w moim rodzinnym kościele parafialnym i taki kochałam od lat dziecięcych – mówi s. Lucyna Gibowicz RM. Pochodzi z parafii, która graniczy z Litwą. – Lubiłam na Maryję patrzeć i być blisko Niej. Pamiętam sprzed lat, że w mojej rodzinnej parafii to właśnie obraz Matki Miłosierdzia peregrynował po rodzinach – wspomina.

Od wielu lat mieszka w Olsztynie. – Nie wyobrażam sobie poranka bez spojrzenia w Jej zatroskane oblicze i pomodlenia się przed Jej cudownym wizerunkiem. Każdego dnia dziękuję Bogu za wstawiennictwem Matki Bożej Ostrobramskiej, za dar powołania, za wszystkie otrzymane w życiu łaski, bo Bóg tak sprawił, że właśnie w święto Matki Bożej Miłosierdzia przekroczyłam furtę klasztorną. Wierzę i ufam, że Maryja dalej mnie prowadzi – tłumaczy siostra.

Szkoła dobroci

Obraz Matki Miłosierdzia pochodzi z przełomu wieków XVI i XVII. Ukazuje Maryję w stanie błogosławionym, ze skrzyżowanymi na piersiach rękoma. Nawiązuje do postaci apokaliptycznej Niewiasty obleczonej w słońce. – Bardzo mi się podoba, że na tym obrazie Maryja nie trzyma w dłoniach Pana Jezusa, bo w modlitwie mogę odnaleźć swoje miejsce w Jej ramionach – wyjaśnia pani Magdalena. – Myślę, że czcząc Jezusa i ufając Mu jako naszemu miłosiernemu Zbawcy, blisko nam już do Matki Miłosierdzia, która w tym wizerunku jest bez Dzieciątka na ręku, ponieważ jest w stanie błogosławionym z Jezusem pod sercem – wyjaśnia s. Lucyna.

– Może w tym trudnym czasie warto częściej spojrzeć na Maryję spodziewającą się Jezusa, na Matkę Miłosierdzia, która kieruje nasz wzrok na Syna, na swoje nienarodzone jeszcze Dziecko – dodaje. – Czasami czujemy lęk i obawę. W tej bezradności, którą czuję na różnych płaszczyznach, biegnę do Maryi, by polecić Jej wszystko – mówi pani Magdalena. Podkreśla, że Maryja uczy postawy miłosierdzia względem drugiego człowieka. – Modlę się: weź mnie w swoje ramiona i chroń mnie. Wiem, że Maryja prowadzi mnie do Jezusa i uczę się od Niej, jak ja mam okazywać miłosierdzie. Przede wszystkim to dla mnie szkoła miłującej obecności, bez słów – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama