Nowy numer 3/2021 Archiwum

Uśmiech przez uchylone drzwi

Obecna sytuacja jest szczególnie trudna dla osób starszych i mieszkających w pojedynkę. Z myślą o nich Bank Żywności w Olsztynie realizuje Akcję „Zupa”.

Jest wiele osób samotnych, ich rodziny mieszkają daleko i nie ma kto im pomóc, choćby ugotować obiad. My posiłki przygotowujemy w kuchni Kuźni Społecznej, a następnie – przez sieć wolontariatu – rozwozimy je do 47 osób w Olsztynie. Dzięki ochotnikom ta akcja ma szansę na powodzenie – podkreśla Jolanta Markiewicz, kierownik promocji Banku Żywności w Olsztynie.

Trzeba poznać wszystkie adresy

Już po raz drugi jako wolontariusz w akcji bierze udział Bartosz. – Decydując się na to tym razem, już wiedziałem, z czym się tę zupę je – uśmiecha się. – Lubię emocje, które mi towarzyszą, kiedy przychodzimy do osób starszych, a oni z prawdziwą wdzięcznością przyjmują naszą pomoc. Ma się poczucie solidarności, że robi się coś pożytecznego w czasie, gdy apeluje się do seniorów, by pozostali w domach. Pomagamy osobom faktycznie potrzebującym. A one uśmiechają się, przez uchylone drzwi pozdrawiają, kierują do nas słowa wdzięczności. Te starsze osoby są często samotne, więc jakikolwiek kontakt z drugim człowiekiem jest dla nich wartościowy. Oczywiście zachowujemy odpowiedni dystans, pozostawiamy posiłki przed drzwiami – wyjaśnia Bartosz.

Na początku nie było łatwo, bo czasami okazywało się, że podany adres jest w jakimś zaułku. – Jeździmy w takie zakątki Olsztyna, o których istnieniu nie miałem nawet pojęcia. Niby jest to dla nas, wolontariuszy, tylko rozwożenie obiadów, ale na początku trzeba wszystkie adresy poznać – przyznaje.

Walka z nową rzeczywistością

Młodzi coraz chętniej decydują się na wolontariat. – Mamy swoje studia, szkoły, jakieś zajęcia. Ale mimo to dysponujemy sporą ilością czasu wolnego. Można go spędzić bezczynnie, zmarnować na mało wartościowe rzeczy, a czy to nam, młodym, pozwoli się rozwijać? Czy przed snem mamy poczucie dobrze wykorzystanego czasu? – pyta retorycznie Bartosz. – Od marca żyjemy w totalnej niepewności. Sytuacja jest zmienna. Myślę, że nasza aktywność to próba podjęcia walki z tą nową rzeczywistością, przeciwstawienia się jej, próba włączenia się w przynoszenie ulgi innym. Chodzi o to, byśmy mieli poczucie, że człowiek coś znaczy, jest największą wartością tego czasu. Oprócz tego, że siedzimy w domach i próbujemy być solidarni, to możemy wyjść i coś zrobić dla drugiego – podkreśla Bartosz.

Skąd się bierze ta potrzeba pomocy? – Dość często zadaję sobie to pytanie – uśmiecha się wolontariusz. – Myślę, że to złożone zagadnienie. Na pewno kluczowe znaczenie ma wychowanie w rodzinie, przekazane przekonania i system wartości, plus czysto ludzka empatia. Latami to kiełkuje w ludziach. Motywacje są tak różne i barwne, że nie da się tego ująć jednym zdaniem – uważa Bartosz.

Mogę pomóc

Kiedy człowiek „rozsmakuje się” w pomocy, zaczyna zachęcać do aktywności innych. – Namówiłem dwoje przyjaciół, żeby również włączyli się w rozwożenie posiłków. Szybko się zdecydowali i dziś robimy to wspólnie – opowiada Bartosz. Dołączyli do niego Marta i Jakub. – Lubię pomagać ludziom, a starsi potrzebują zainteresowania, pomocy i zwykłej rozmowy. Jeśli mogę coś dla nich zrobić, to dlaczego nie – mówi Marta. – Nigdy nie rozwoziłem jedzenia. Dziś robię to pierwszy raz. Fajnie jest komuś pomóc. Taką potrzebę pomagania przekazali mi rodzice – dodaje Jakub.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama