Nowy numer 9/2021 Archiwum

Otworzyć się na Słowo

– Życzmy sobie, by, jak pisał św. Paweł, „Chrystus zamieszkał przez wiarę w naszych sercach” – mówił podczas uroczystości ks. Marian Machinek.

Wspólnota parafii św. Arnolda w Olsztynie świętowała odpust ku czci swojego patrona. Święty Arnold Jansen urodził się 5 listopada 1837 roku, w 1861 r. otrzymał święcenia kapłańskie, a we wrześniu 1875 r. założył w Holandii seminarium misyjne, dając tym samym początek Zgromadzeniu Słowa Bożego. Zmarł w 1909 r., a świętym ogłosił go w 2003 r. papież Jan Paweł II.

Odpustowej Mszy św. w olsztyńskiej parafii przewodniczył ks. prof. Marian Machinek MSF, który wygłosił również homilię. – Tegoroczny odpust jest inny od poprzednich, ale wszystko jest inne w tym czasie. Jesteśmy już zmęczeni tą sytuacją, mamy już tego dość. Jednak to też szansa, której nie powinniśmy pominąć – musimy się otworzyć na Zbawcę, na Słowo Ojca, które do nas przychodzi. To nie pandemia bowiem powoduje, że Boga może być mniej na świecie, to nie koronawirus stanowi przeszkodę, ale ludzkie „nie” dla Jego przyjścia – tłumaczył ks. Machinek. – Teksty liturgiczne, które dziś czytamy, szczególnie prolog Ewangelii św. Jana, są wyjątkowe. Słowo przychodzi, staje w centrum ludzkiej nędzy i tego już nic i nikt nie zmieni. To nie była kurtuazyjna wizyta wśród biedaków, Bóg wszedł w ludzki świat ze wszystkimi tego konsekwencjami – oprócz grzechu. Teraz wszystko jest w naszych rękach. Od nas zależy, czy Chrystus zamieszka w naszym życiu, czy też będziemy Go obserwować z bezpiecznej odległości. Przyjęcie Słowa oznacza zaproszenie Chrystusa i jednoczesne otwarcie swojego serca i umysłu na to, co On ma nam do powiedzenia – mówił kapłan. Zwrócił uwagę, że św. Arnold żył w czasach, kiedy pojawił się w Kościele wielki zapał misyjny.

– W tym czasie powstało wiele zgromadzeń, które za cel postawiły sobie, by słowo dotarło wszędzie, gdzie jeszcze nie było słyszane. To nie było łatwe zadanie, to były czasy Darwina, Nietzschego, Bismarcka, ale św. Arnold i jego towarzysz św. Józef Freinademetz byli zdeterminowani i nie było dla nich złych czasów – było tylko Boże słowo, które najpierw trzeba przyjąć, a potem głosić je swoim życiem. Oni zapraszają nas, by iść ich śladami. Wielu ludzi pewnie powie, że to niedobry czas na słowo. Ale, jak mawiał św. Augustyn, nie ma złych czasów, są tylko nasze. I to jest właśnie ten moment, by na nowo otworzyć się na słowo – podkreślał ks. Machinek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama