Nowy numer 32/2022 Archiwum

Podzielić się światłem

Na Warmii pojawiła się nowa tradycja.

Jakub Wilk z Kabikiejm Dolnych postanowił wraz z przyjaciółmi wprowadzić na Warmii zwyczaj lania świec na kole. Takie wydarzenie odbywa się raz w roku, pod koniec stycznia – tak by świece były gotowe na święto Matki Bożej Gromnicznej.

Przykład ze Starej Białej

– Chcemy przygotować „światło do Kościoła”, bo tak się dawniej mówiło, ale chcemy to zrobić w tradycyjny sposób, czyli lać świece na kole – tłumaczy Jakub Wilk. Jest pszczelarzem, tak że temat wosku czy przygotowania świec jest mu bliski. Wcześniej zrobił już paschał do kościoła w Cerkiewniku.

– Od tego się zaczęło. Chciałem, żeby paschał był prawdziwie „owocem pracy pszczelego roju”, tak jak słyszymy podczas liturgii w Wielką Sobotę. Mierziło mnie, bo miałem świadomość, że tak naprawdę to nie był owoc pracy pszczół. Pomyślałem, że tak się nie godzi, i postanowiłem zrobić to porządnie, tak jak być powinno. To była moja pierwsza praca, pierwsze zetknięcie z tym, by przygotować coś, co pozwoli ubogacić liturgię, o to przecież w tym wszystkim chodzi, o większą chwałę Bożą – tłumaczy J. Wilk. Przygotowując się do pracy nad paschałem, natrafił na informacje o bractewnych z parafii św. Jadwigi Śląskiej w Starej Białej niedaleko Płocka. To grupa mężczyzn, którzy kultywują ponad 90-letnią tradycję lania świec gromnicznych na kole. – Zachwyciłem się tym i postanowiłem, że warto spróbować i u nas, na Warmii – opowiada pszczelarz.

Gromy nie tylko z nieba

Razem z przyjaciółmi przygotowali wosk (prawie 50 kg), sprowadzili i poddali renowacji stare, przedwojenne koło od wozu i w końcu, w męskim gronie, spotkali się na wspólnym laniu świec. – Koło jest zawieszone pod sufitem, do niego przymocowane są knoty, które polewamy stopionym woskiem, i tak te świece stopniowo „rosną” – opowiada J. Wilk. Dodaje, że dawniej odlewanie świec było przywilejem, na który trzeba sobie było zasłużyć.

– Mam nadzieję, że ta tradycja przyjmie się również u nas. To, co tu robimy, to nie tylko spotkanie przy wspólnej pracy. Każdy z nas ma świadomość, że tu chodzi o coś więcej, o uwielbienie Boga, o podzielenie się wiarą. Dlatego zaczynamy nasze spotkanie od modlitwy, wspólnie śpiewamy, jemy posiłek, rozmawiamy. Świece mają symbolizować Chrystusa, my chcemy, by to światło promieniowało również na innych. Mam nadzieję, że to światło każdy zabierze do domu, poniesie dalej i ono będzie się rozprzestrzeniać – dodaje. – W dzisiejszych czasach, kiedy istnieją instalacje odgromowe, gromnica w oknie może się zdawać niepotrzebna, ale są różne gromy, które mogą padać na dom, ja zamierzam te świece testować przede wszystkim wtedy, kiedy będą padały... gromy małżeńskie – mówi ze śmiechem J. Wilk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama