Nowy numer 32/2022 Archiwum

Dlaczego tak? Bo chcemy żyć!

Młodzi ludzie postanowili zawalczyć o swój czas, relacje i tak po prostu – o swoje życie.

Ksiądz Mateusz Pstrągowski wraz z młodzieżową wspólnotą Jednomyślni z Biskupca rozpoczęli projekt „...bo chcemy żyć”. Polega on na rezygnacji z korzystania z aplikacji na telefonach, internetu itp. i wykorzystania tego czasu na pasję, naukę, czytanie książek czy po prostu sen. Łatwo nie jest, ale już widzą efekty i – jak podkreślają – we wspólnocie dużo łatwiej osiągnąć ten cel.

Tracimy coś więcej niż czas

Na pomysł wpadł ks. Mateusz. – Pewnego razu, przeglądając YouTube, trafiłem na człowieka, który tłumaczył, jak różnego rodzaju platformy czy aplikacje wpływają na nasze życie. Zacząłem się nad tym zastanawiać, dostrzegłem, że coś w tym musi być. Przyglądałem się sobie, potem powiedziałem o tym młodzieży i wspólnie zrobiliśmy tygodniowy detoks, całkowite odcięcie od tego, co nas w jakiś sposób uzależniało, czemu poświęcaliśmy zbyt dużo czasu – opowiada kapłan.

Po tym pierwszym kroku postanowili zrobić kolejny, już może nie tak radykalny, dostosowany również do każdego uczestnika. – Każdy ma swój indywidualny plan „odcinania się”, każdy ma inny problem, silna wola też nie działa u każdego tak samo, dlatego jedni rezygnują z czegoś od razu i całkowicie, a inni np. próbują najpierw godzinę mniej dziennie używać jakiejś aplikacji, za jakiś czas dokładają kolejną – tłumaczy ks. Pstrągowski, dodając przy tym, że ich celem nie jest całkowite odcięcie się od technologii.

– Zdarza się, że kiedy wchodzimy do grupy ludzi młodych, utalentowanych, którzy mogliby wiele osiągnąć, to biją od nich zniechęcenie, nuda, czasem smutek. Dzieje się tak m.in. dlatego, że telefony, komputery zabierają nie tylko nasz czas, ale również energię i chęć do działania. Ile razy, kiedy mam coś zrobić, mówię sobie: „już, już, jeszcze tylko sprawdzę co tam na...” i tak sięgam po telefon. Dzięki naszemu projektowi „...bo chcemy żyć” chcemy odzyskać władzę nad naszym życiem. To my chcemy decydować, kiedy sięgniemy po jakieś urządzenie, a nie na odwrót – podkreśla ks. Mateusz.

Znów cieszyć się sobą

Projekt planowany jest na trzy miesiące, co jakiś czas będą się odbywać spotkania podsumowujące. Na razie młodzież z Biskupca pracuje nad sobą dwa tygodnie. – Wiadomo, że bywają gorsze dni, ale jest dobrze. Zaczęłam robić rzeczy, na które wcześniej nie miałam czasu. Teraz zamiast oglądać filmy czytam książki, więcej się uczę albo po prostu idę na spacer. Okazuje się, że zagospodarowanie nagle wolnego czasu też jest pewną trudnością – w miejsce starych aplikacji, z których zrezygnowałam, pojawiały się nowe, tak że trzeba ograniczać kolejne – przyznaje Aleksandra Warda.

– Biorę udział w projekcie, ponieważ widzę, że muszę zmienić coś w swoim życiu. Bardzo dużo go marnuję, siedząc całe dnie w telefonie, nie widząc, że omija mnie wiele innych, ciekawszych chwil. Mam czas, by się pouczyć, zająć się swoimi hobby, a moje samopoczucie jest dużo lepsze. Są gorsze dni, jednak mam nadzieję, że dam radę, bo warto i jest mi to potrzebne – dodaje Maria Kubarewicz. – Od dłuższego czasu sporo osób zwracało mi uwagę, że cały czas używam telefonu, dokądkolwiek idę – cały czas mam go przy sobie. Sama zauważyłam też, że poza oglądaniem TikToka albo przeglądaniem Instagrama nie robię w ciągu dnia nic kreatywnego, nie robię nic, co wiąże się z moimi pasjami. Dlatego wzięłam udział w projekcie, aby zacząć znów cieszyć się z tych najmniejszych rzeczy, a nie dołować się tym, że w telefonie widzę ludzi, którzy stwarzają pozory idealnego życia, a ja taka nie jestem – mówi Weronika Kisiel. Młodzi ludzie przyznają, że we wspólnocie łatwiej jest osiągnąć założony cel, bo wspierają się i motywują wzajemnie.

– Wcześniej bywało, że podczas spotkań, kiedy wszyscy wyciągali telefony, samemu też się po niego sięgało, bo nie było odzewu z drugiej strony. Kiedy mamy ten sam cel, łatwiej się nam porozumieć – podkreślają. Przyznają, że stare nawyki ciągle są żywe. – W telefonie mam puste miejsce po ikonce TikToka i czasem mimowolnie nadal w to puste miejsce klikam – śmieje się Weronika Kulesz. Każdy jednak podkreśla, że plusów jest więcej niż minusów. – Mam więcej czasu dla siebie, na naukę, hobby i przede wszystkim na wysypianie się – mówi Jan Warda.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama