Nowy numer 16/2021 Archiwum

Zaczerpnąć ze skarbca

– Ryt posoborowy i trydencki bardzo się różnią. Nie jest to tylko kwestia języka czy postawy kapłana, ale też kładzenia akcentu na poszczególne treści. Chętnie korzystam z obu form sprawowania Mszy św., bo najważniejsze jest spotkanie z Jezusem Chrystusem – mówi Adam Trepner.

Papież Benedykt XVI w 2007 r. w liście apostolskim motu proprio „Summorum pontificum” napisał, że „w niektórych regionach liczni wierni przywiązali się i wciąż pozostają przywiązani z taką miłością i zaangażowaniem do wcześniejszych form liturgicznych, które głęboko naznaczyły ich kult i ducha”. Dlatego zachęcił księży, by nie zostawiali wiernych, którzy proszą o odprawienie Mszy św. w rycie według Mszału Rzymskiego z 1962 r., czyli tzw. Mszy św. trydenckiej. A osób pragnących korzystać z tej formy nie brakuje.

Oaza milczenia

– Wielu wiernych słusznie uważa starszą formę sprawowania Mszy św. za bogactwo Kościoła, z którego można czerpać inspirację i bogactwo duchowe również dzisiaj. Zainteresowanie tym sposobem zawsze gdzieś w Kościele było obecne. Starannie sprawowana, uroczysta liturgia z jej muzyką, szatami czy ołtarzem jest niewątpliwie piękna – uważa ks. Bartłomiej Koziej, diecezjalny duszpasterz wiernych przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Zaznacza, że tym, co urzeka ludzi uczestniczących w Eucharystii sprawowanej w tej formie, jest cisza. – Być może w świecie, który jest przepełniony różnymi hałasami i potokiem słów, tak sprawowana liturgia staje się swoistą oazą milczenia. Z doświadczenia wielu świętych doskonale wiemy, że Bóg przemawia właśnie w ciszy. Jedna z wiernych wyznała mi kiedyś, że przychodzi na „tridentinę” (potoczna nazwa Mszy św. sprawowanej według starszej formy rytu rzymskiego), bo ma dość Mszy św. „przegadanych” i czasami „udziwnianych” różnymi zbędnymi rzeczami przez samych odprawiających – wyjaśnia duszpasterz. Ponieważ coraz więcej młodych ludzi chętnie uczestniczy w tej Mszy św., kapłan podkreśla, że ta forma sprawowania liturgii może stać się szkołą modlitwy. – „Stara” Msza św. może być ubogaceniem tej sprawowanej według zasad ogłoszonych po Soborze Watykańskim II. Sposób sprawowania starszej formy liturgii może uwrażliwić współczesnego młodego człowieka na sferę sacrum, jak również stać się miejscem spotkania z językiem Kościoła, jakim nie przestała być łacina – uważa ks. Koziej.

Bogactwo różnorodności

Ksiądz Bartłomiej widzi ją również jako miejsce swojej własnej formacji. – Urzeka mnie w niej jej starożytna dostojność i skierowanie całej uwagi na Boga. Widać to nawet zewnętrznie, ponieważ kapłan i wierni w czasie modlitwy patrzą w tym samym kierunku – ku krzyżowi. Doświadczam w niej sacrum i pomaga mi w głębszym przeżywaniu tej codziennej Mszy św. sprawowanej według Mszału Pawła VI – opowiada. Podczas celebracji ważna jest posługa ministranta. – Ta Msza św. pomaga mi zrozumieć istotę każdej Eucharystii, a mianowicie że jest to ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu – mówi Adam Trepner, który służy do Mszy św. od ponad pięciu lat – wcześniej w Bydgoszczy, a od września w Olsztynie. – Dzięki posłudze przy ołtarzu siłą rzeczy jestem bliżej tajemnicy obecności Boga, co wymaga ode mnie większego zgłębiania treści. Z tej Mszy św. chcę przede wszystkim uczyć się włączać w ofiarę krzyża Jezusa, nie ograniczając się jedynie do liturgii, ale czyniąc to też w swoim życiu codziennym – wyjaśnia. – Ryt posoborowy i trydencki bardzo się różnią. Nie jest to tylko kwestia języka czy postawy kapłana, ale też kładzenia akcentu na poszczególne treści. Chętnie korzystam z obu form sprawowania Mszy św., bo najważniejsze jest spotkanie z Jezusem Chrystusem – podkreśla. Osoby gromadzące się na Mszy św. nadzwyczajnej, jak inne wspólnoty, są częścią Kościoła powszechnego i dowodem bogactwa w różnorodności. – Stanowią pewną wspólnotę wewnątrz Kościoła. Tak jak w przypadku innych wspólnot działających w parafiach istnieje szereg niebezpieczeństw związanych z właściwym zrozumieniem swojego miejsca we wspólnocie ludzi wierzących. Z całą pewnością nie możemy zapominać, że to parafia jest dla każdego katolika pierwszą i podstawową wspólnotą oraz miejscem modlitwy. Źle by się działo, gdyby wierni uważali się za „lepszych katolików”, których sposób modlitwy jest jedynie słuszny i ważny – mówi ks. Bartłomiej. – Myślę, że największym niebezpieczeństwem w tym względzie może być zatrzymanie się też tylko na literze prawa, przy zapomnieniu, że również ta forma modlitwy wymaga przede wszystkim zaangażowania ducha – dodaje.

Łaciński wychowawca

– O Mszy św. trydenckiej dowiedziałam się w dzieciństwie od mamy, która zauważyła po soborze dużo nowości i nie rozumiała, dlaczego nastąpiły, a nikt jej tego dobrze nie wyjaśnił – wspomina Joanna Wrona. – Później życie potoczyło się swoim torem – wyszłam za mąż i urodziłam dzieci. Wciąż szukałam odpowiedzi na pytanie: jak być dobrą żoną i matką? Odpowiedź odnalazłam we Mszy św. trydenckiej. Ona porządkuje mi wiele spraw w życiu i stawia wymagania. Dzięki temu przeniosłam to na grunt życia codziennego. Chcę dzieciom przekazać to, co najważniejsze – zbawienie – wyjaśnia. Zaznacza walor wychowawczy formy nadzwyczajnej liturgii. – Pamiętam, jak pierwszy raz poszłam na Msze św. trydencką z dziećmi. Powiedziałam im jedynie, że będzie w innym języku, a ksiądz będzie stał tyłem. Ku mojemu zdziwieniu, mój najmłodszy syn powiedział: „Mamo, ale ksiądz nie stał przecież tyłem”. Miał wyczucie właściwego kierunku – w stronę Boga. Dało mi to do myślenia i zauważyłam, że dzieci były bardzo wyciszone po tej Mszy św. – wspomina. Jej zdaniem język łaciński nie jest barierą. – Dziś wielu młodych ludzi biegle zna kilka języków. Zatem nie jest wielkim trudem nauczenie się kilku zwrotów i modlitw w języku łacińskim. Poza tym przecież są książeczki, w których bardzo dobrze jest wytłumaczony tekst – argumentuje. W diecezji głównym miejscem spotkań wspólnoty jest parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie. Pojawiają się też nowe miejsca celebracji – parafia Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie czy też sanktuarium maryjne w Świętej Lipce. – Śmiało można powiedzieć, że liczba wiernych zainteresowanych tą formą modlitwy wzrasta i stanowi już grupę, którą należy liczyć w dziesiątkach i setkach osób. Systematycznie zgłaszają się również nowi kapłani, którzy podejmują się nauki celebracji tej Mszy św. Cały czas potrzeba nam ministrantów, a nade wszystko wiernych, którzy zajęliby się tradycyjnym śpiewem liturgicznym, czyli chorałem – wymienia ks. Koziej.


Msze św. trydenckie w Olsztynie

  • parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, niedziela o 15.00 (z wyjątkiem II niedzieli miesiąca)
  • parafia Chrystusa Odkupiciela Człowieka, niedziela o 17.30 (dolny kościół)
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama