Nowy numer 25/2021 Archiwum

Ważne powroty

– Spotkanie z nim sprawiło, że stał się dla mnie kimś niezwykle bliskim, jak tata – mówi Małgorzata Jabłońska-Sokołowska.

Jan Paweł II podczas wizyty w Olsztynie w 1991 r. odwiedził konkatedrę św. Jakuba. Tam odbyło się nabożeństwo słowa Bożego z udziałem laikatu. – Papież podszedł do sektora, w którym byłam z moim narzeczonym. Wrażenie niesamowite, poczucie, że papież jest nami zainteresowany, że patrzy mi w oczy i mnie rozumie. W pewnej chwili dotknął mojej wyciągniętej dłoni. Byłam bardzo szczęśliwa. Po spotkaniu jeszcze przez długi czas nosiłam w sercu to doświadczenie – wspomina Małgorzata Jabłońska-Sokołowska.

Być dla innych

– Pamiętam z tego spotkania, że ze znajomymi z oazy biegliśmy na ul. Grunwaldzką przy moście św. Jana i na schodach machaliśmy do niego, śpiewaliśmy „Barkę”, a on pomachał w naszym kierunku. Towarzyszyło nam wiele emocji i szczęścia – wspomina Magdalena Sztelman. Największym przeżyciem dla niej było wówczas spotkanie z papieżem w konkatedrze. – Tam miałam go na wyciągnięcie ręki. Potem jeszcze oglądałam zdjęcia z tego wydarzenia. Było widać, ile było w nim ciepła, czułości i chęci spotkania z człowiekiem – dodaje. Papież podczas swojego przemówienia zwrócił uwagę na rolę świeckich w Kościele, odnosząc się do nauczania Soboru Watykańskiego II.

Podziękował za zaangażowanie w apostolstwo i odpowiedzialność za Kościół. Przypomniał o konieczności głębszego włączania ludzi świeckich w życie eklezjalne. Szczególną uwagę zwrócił również na potrzebę przynależności człowieka do wspólnoty: „Wejście do autentycznej wspólnoty pomaga [człowiekowi] przełamać braki i odnaleźć siebie poprzez głębsze bycie z innymi i dla innych” – mówił Ojciec Święty. – Pamiętam, że papież podkreślał wartość laikatu w Kościele i potrzebę małych wspólnot, które pogłębiają wzajemne relacje i wiarę. Dla mnie osobiście ważne z jego nauczania jest przesłanie o tym, żeby we wszelkich działaniach w Kościele nie zagubić Jezusa i żeby działać w jedności i prawdzie; by przylgnąć całym sercem do Jezusa, bo to sprawi, że nasze działanie nie będzie aktywizmem – mówi Magdalena Sztelman.

Nie zatracić ducha

Każde osobiste spotkanie z Ojcem Świętym pozostaje w człowieku nie tylko jako wspomnienie, ale zostawia również na nim swój ślad na wiele lat. – Papież był dla mnie od początku pontyfikatu kimś bardzo ważnym, niekwestionowanym autorytetem. Spotkanie z nim sprawiło, że stał się dla mnie też kimś niezwykle bliskim, jak tata – mówi Małgorzata. – Był i jest dla mnie nauczycielem życia, cierpienia i umierania. Towarzyszy mi także dzisiaj, w trudnych sytuacjach życiowych, przy podejmowaniu ważnych decyzji. Proszę go o wstawiennictwo – dodaje.

– Gdy patrzę na zdjęcie ze spotkania w katedrze, na którym papież wyciąga dłoń jakby w moją stronę, to śmieję się, że mówił: „Ty to będziesz katechetką”, bo w tamtym roku zaczęłam pracę katechetyczną – mówi Magdalena. Jak nie zatracić ducha jego nauczania? – Powinniśmy zwrócić uwagę na osobowość papieża, jego świadectwo życia, podejście do ludzi, jak również powrócić do tego, co do nas mówił. Na nowo wsłuchać się w te słowa i skonfrontować ze swoim życiem, myśleniem i zachowaniem – uważa Magdalena. – Powinniśmy dbać o miejsca pamięci związane z Janem Pawłem II i jego pobytem w Olsztynie, propagować nauczanie papieskie, a przede wszystkim wcielać je w życie – dodaje Małgorzata.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama