Nowy numer 25/2021 Archiwum

Dajmy słowu szansę

– Jesteśmy zaproszeni do tego, by odkrywać Ojca, który przyjmuje nas do siebie zawsze – mówił o. Michał Deja OFMCap.

Dzieło Biblijne im. św. Jana Pawła II od 2009 r. zachęca w ramach Tygodnia Biblijnego do czytania Pisma Świętego. W tym roku obchodzimy go pod hasłem: „Zgromadzeni na świętej wieczerzy”.

Ono przychodzi nam z pomocą

Tydzień Biblijny rozpoczyna się każdego roku w III niedzielę wielkanocną – jest to również dzień Narodowego Czytania Pisma Świętego, a w następującym tygodniu w wielu parafiach trwają różne akcje mające zachęcić do czytania słowa Bożego. W tym czasie w kościołach odbywa się wspólne czytanie Biblii, duszpasterze rozdają fragmenty Pisma Świętego, zachęcają do lectio divina. Tak było m.in. w parafii Najświętszej Maryi Panny Ostrobramskiej w Olsztynie, gdzie o. Michał Deja OFM Cap poprowadził modlitewne spotkanie ze św. Józefem „Ojciec przyjmujący”. – W mitologii greckiej, jeśli ktoś od początku był zły albo dobry, to taki pozostawał na zawsze. Czy to bogowie, czy herosi, czy ludzie – charakterystyczne dla nich było to, że się nie zmieniali.

Czasami w podobny sposób traktujemy świętych Kościoła – tak jakby byli gotowi od początku do końca, urodzili się święci i tacy pozostali do końca ziemskiego życia. Jednak oni – podobnie jak każdy z nas – musieli dorastać do świętości, przechodzili przez różne etapy swojego życia, bywało, że związane z poważnymi kryzysami. Wszystkie te doświadczenia pozwalały im przeżywać swoją wiarę i dojrzewać w życiu duchowym – tłumaczył o. Deja. Zaznaczył, że podobnie było w przypadku św. Józefa. – Poznajemy go jako człowieka sprawiedliwego, lojalnego wobec Boga i prawa, a jednocześnie stającego w obliczu wyzwań, które się w prawie nie mieszczą. Mało tego – one się w głowie nie mieszczą – mówił duszpasterz. – W życiu każdego z nas jest wiele takich wydarzeń, wobec których stajemy często bezradni. Wtedy przychodzi nam z pomocą słowo Boże – ono ma moc usensownienia tego, co wydaje się nie mieć sensu. Musimy tylko dać mu szansę, by zaczęło działać.

Etapy dojrzałości

Podczas wspólnej modlitwy o. Deja przekonywał, że podobnie jak człowiek dojrzewa pod względem fizycznym, doskonali swoje umiejętności czy rozwija umysł, podobnie o dojrzałości można mówić w przestrzeni duchowej. – Kiedy byliśmy mali, wystarczało nam nazywać Boga „Bozią”. Na tym etapie wystarczało wiedzieć, że jest Ktoś ważniejszy od mamy i taty, nie widać Go, do Niego modlą się rodzice. Ten etap w końcu kończy się i przychodzą kolejne. Można np. odkryć Boga jako tego, który ratuje z opresji. Pamiętam z mojego młodzieńczego życia, że najmocniej modliłem się, kiedy coś spsociłem. Wtedy zanosiłem modlitwę gorliwie i z ufnością, że Bóg mnie uratuje – opowiadał o. Deja. Podkreślił, że na drodze wiary potrzebny jest kolejny etap.

– Boga nie można traktować wyłącznie jako Tego, który wyciąga z tarapatów. Musi przyjść taki moment, kiedy odkrywamy, że Bóg prawdziwie jest miłością i poza Jego miłością niczego więcej nam nie potrzeba – przekonywał duszpasterz. – Po rozmnożeniu chleba lud szukał Jezusa. On bardzo precyzyjnie określił ich pragnienia, mówiąc: „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta” (J 6,26). Może to zabrzmieć jak wyrzut, jednak Chrystus określając ich stan, zaprasza ich w istocie do tego, by ci, którzy Go szukali, przeszli z etapu zabezpieczenia życia, chęci sytości do odkrywania tego, co Jezus pokazuje przez znaki. Jezus chce, by odkryli Boga, który jest Miłością – tłumaczył kapucyn. – Jesteśmy zaproszeni do tego, by odkrywać Ojca, który przyjmuje nas do siebie zawsze, nawet jeśli nie potrafimy kochać i w miłość rzadko kiedy wierzymy. Przyjmuje nas i obdarowuje swoją bliskością i miłością po to, byśmy wzrastali w naszej wierze, a dzięki temu przeżyli swoje życie jako największy skarb – nie jako ciężar, a powód do szczęścia – mówił o. Deja.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama