Nowy numer 32/2022 Archiwum

Lokata z milionowym oprocentowaniem

– Świat wokół się nie zmienił, problemy pozostały, jednak dziś nie denerwuję się, mówię: „Jezu, oddaję Ci moje troski, pomóż mi” – opowiada pani Teresa.

Rzym, 28 marca 1998 r. Ksiądz Tadeusz Marcinkowski pisze: „Mimo iż dzielą nas tysiące kilometrów, codzienna Eucharystia przybliża nas i jednoczy w mistycznym Ciele Jezusa Chrystusa (...). Raduję się ogromnie waszą wiernością Panu. Uwielbiajcie Go sercem, gdy przebywacie z Nim na górze Tabor, ale także wtedy, gdy Duch Święty wyprowadza was na górę Golgotę. Troszczcie się też o ducha jedności między wami, we wspólnocie, w parafii. Delikatnie, z pokorą, coraz bardziej objawiajcie wspólnotę w parafii przez dzieła, które Duch Święty wzbudzi w waszych sercach i umysłach. Tęsknię za wami. (...). Bliska memu sercu wspólnoto Winnica Pana, pragnę cię serdecznie pozdrowić, dziękując Jezusowi Chrystusowi za każdy akt uwielbienia, który ogarnia wasze serca. Wytrzymajcie przy Panu do końca, do czasu, gdy On, Król żyjący na wieki, powoła was do siebie. W krzyżu Chrystusa jest wasze zwycięstwo nad samotnością, cierpieniem, grzechem, diabłem i śmiercią (...). Piszę te słowa z Placu Świętego Piotra, oczekując na modlitwę Anioł Pański z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, którego błogosławieństwo pragnę dziś przyjąć w waszym imieniu. Z modlitwą i wdzięcznością, ks. Tadeusz”.

Początki z wielką mocą

Ksiądz Tadeusz Marcinkowski do parafii św. Wojciecha w Nidzicy przyszedł w 1995 roku. – Zaczął organizować spotkania, pokazując, że trzeba otwierać się na działanie Ducha Świętego. Przyglądałam się temu i zapragnęłam, żeby Duch Święty był obecny w moim życiu. Pojechałam na Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy do Stoczka Warmińskiego. Tak stałyśmy się pionierkami wspólnoty w Nidzicy. Ksiądz Tadeusz wybrał mnie na pierwszego lidera. Msze św. o uzdrowienie gromadziły setki osób z wielu miejscowości. W pierwszych REO w parafii uczestniczyło kilkaset osób. Początki były z wielką mocą – wspomina Anna Gruszkiewicz. Zastanawiali się, jak nazwać swoją wspólnotę.

– Prosiliśmy Pana Jezusa, żeby wybrał sam. Modliliśmy się i otrzymaliśmy fragment z Pisma Świętego mówiący o winnicy Pana. I tak zostało – „Winnica Pana”. Później ks. Tadeusz wyjechał na studia do Rzymu. Jednak nigdy nie zapomniał o nas. Zawsze, kiedy wybijała godz. 21, szedł do kaplicy, żeby łączyć się z nami w modlitwie i udzielać nam błogosławieństwa. W tym czasie my, w Nidzicy, odmawialiśmy „Pod Twoją obronę”, łącząc się z nim w modlitwie. Do dziś codziennie o tej porze modlimy się, przyjmując błogosławieństwo Boga – mówi.

Wyjmuje zeszyt, a z niego list z Rzymu od ks. Tadeusza. – Mieliśmy mocne podwaliny w jego osobie i do dziś dziękujemy Bogu, że przysłał go do nas, że posłużył się nim, by powstała nasza wspólnota. A Duch Święty, którego pragnęłam poznać, dokonywał, dokonuje i będzie dokonywać w moim życiu tego, co dobre. Nieustannie zapraszam Go do swojego życia, doświadczam Jego obecności. Jeśli słuchamy Ducha Świętego, nawet jeśli sprawy niekoniecznie układają się po naszej myśli, mamy świadomość, że On wie, co jest dla nas lepsze – opowiada pani Anna.

Gdzie On jest?

W Nidzicy w parafii św. Wojciecha rozpoczęły się Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy (REO).

– Po dwóch latach przerwy odbyło się pierwsze spotkanie. W zeszłym roku ograniczenia związane z pandemią nie pozwoliły nam na jego przeprowadzenie. Ku naszej radości, przyszło ponad 30 osób pragnących wejść w głębszą relację z Panem Bogiem i Kościołem. Cieszymy się tym bardziej, że nie są to rekolekcje proste, polegające jedynie na słuchaniu. Trzeba samemu pracować, rozważając codziennie słowo Boże, znaleźć na to czas, włożyć w to wysiłek. Poza tym odbywają się cotygodniowe grupy dzielenia. Trzeba otworzyć się na ludzi, których się nie zna, podzielić się z nimi tym, co leży w moim sercu, co przeżywam, jaka jest moja wiara. Dla wielu jest to duże wyzwanie. Przecież mówi się, że wiara to prywatna sprawa. Przeżywamy ją w sobie i niewiele o tym mówimy, nawet w domu. Chodzimy razem do kościoła, może nawet czasem pomodlimy się razem, jednak czy siadamy całą rodziną, czytamy słowo Boże i pytamy: „Co Bóg do ciebie mówi? Jak to rozumiesz?”? Zresztą, człowiek często nawet sam z sobą w sercu nie podejmuje dialogu na temat wiary. I to jest największa trudność REO – że nie tylko mam słuchać, muszę mówić – podkreśla duszpasterz wspólnoty ks. Kamil Podlaszuk.

Na spotkaniach wierni odkrywają, że pokładanie nadziei tylko w sobie, w swoich siłach i planach nie jest rozwiązaniem. – Pan Bóg obiecuje, że jeżeli dasz Mu coś z siebie, choćby czas, to On ci odda dziesięć tysięcy razy więcej. Taka jest Jego obietnica. To jak lokata z milionowym oprocentowaniem – uśmiecha się ks. Kamil. Jego zdaniem, o Duchu Świętym w kościołach niewiele się mówi. – On gdzieś tam jest. Gdzie? Te rekolekcje przynoszą odpowiedź na to pytanie. Uświadamiają, jak wejść z Nim w relacje. Pokazują, jak On działa w życiu. I tak uczestnicy odkrywają Ducha Świętego. Dla wielu jest to zaskoczenie – mówi duszpasterz.

Niedługo zacznę biec

– Usłyszałam, że będą rekolekcje, że to droga pójścia za Jezusem. Już wcześniej chciałam iść tą drogą, jednak nie wiedziałam, jak to zrobić. I już na pierwszym spotkaniu, podczas czytania słowa Bożego, poczułam, że wszystko odnosi się do mojego życia. Czułam, że serce moje pochłania Bóg. Później już nie mogłam doczekać się kolejnego niedzielnego spotkania REO. Coś mnie na nie ciągnęło. I na grupach dzielenia otwieraliśmy się na siebie, dzieliliśmy się swoim życiem – wspomina Teresa Dąbrowska, która dwa lata temu przeżyła REO w parafii. Po rekolekcje zdecydowała się zostać we wspólnocie. – Bóg wyprostował moje ścieżki. Chodziłam do kościoła, jednak nie przeżywałam tego, tylko byłam. Na REO poczułam, że Bóg mnie kocha, że jestem Jego wybranką – mówi, zapewniając, że przejęcie towarzyszy jej do dziś.

– Zapragnęłam gruntownej spowiedzi z całego życia. Po niej rozpłakałam się... Poczułam rękę Boga na ramionach, oczyściłam serce. Podczas REO zobaczyłam, co zalega na dnie mojego serca. I oddałam to Bogu, przyjęłam Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Do dziś chcę być mu wierna. Świat wokół się nie zmienił, problemy pozostały, jednak dziś nie denerwuję się, mówię: „Jezu, oddaję Ci moje troski, otaczające mnie zło, pomóż mi”. Jest mi po prostu łatwiej – mówi pani Teresa. Opowiada, że kiedyś Pismo Święte w jej domu stało na regale. Dziś trzyma je przy łóżku. – Kładę się spać – czytam, wstaję – czytam. Tak rozmawiam z Bogiem. Idę, stawiam małe kroczki. Myślę, że jeśli wytrwam, to niedługo zacznę biec – dodaje.

Wymarzone miejsce

Obecną liderką wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Winnica Pana” jest Alicja Jakubowska. – Cieszymy się, że mogliśmy rozpocząć REO w parafii. Przeżywamy przecież trudny czas, kiedy ludzie izolują się od siebie, a Bóg powołuje nas do wspólnoty, do dzielenia się swoimi talentami, do wspierania się, pomocy. Nieustannie trwaliśmy w modlitwie. Wiele osób prosi nas o nią. Ogarniamy nią całą Nidzicę, kapłanów. A kiedy ktoś prosi, rozsyłamy esemesy z intencją, włączamy go do naszych próśb kierowanych do Boga. Czujemy we wspólnocie miłość i jedność. Posługa tu jest wielkim darem. Kiedy wchodziłam do wspólnoty osiem lat temu, bałam się wszystkiego. Poznałam Boga, dla którego jestem wyjątkowa, kochana i niepowtarzalna – mówi.

Przyznaje, że wszystko zaczęło się, gdy rozpadła się jej rodzina. Była pogrążona w bólu i żalu. Kiedy poszła do spowiedzi, usłyszała, że ma jechać na rekolekcje REO do Dobrego Miasta. – Mimo wątpliwości pojechałam i doświadczyłam wielkiej miłości, jaką może człowiekowi dać tylko Jezus, miłości, która nigdy nie zawiedzie, która nigdy nie zdradzi – wspomina pani Alicja.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama