Nowy numer 40/2022 Archiwum

Mówią o prawdziwej radości

Do drewnianego kościółka w Rychnowie, który jeszcze przed dekadą stał nieużywany, dziś w pierwsze soboty miesiąca zjeżdżają wierni z Olsztyna, Ostródy, Olsztynka, Iławy, a nawet z Giżycka. Co ich tu przyciąga?

Okazuje się, że rozważanie radości Matki Bożej może pomóc wielu z nas w przeżywaniu trudnego czasu pandemii. Mówią o tym osoby, które w pierwsze soboty miesiąca przyjeżdżają do Rychnowa, gdzie w zabytkowym, drewnianym kościele odprawiane jest nabożeństwo do Siedmiu Radości Matki Bożej.

– Ono przyciąga wielu wiernych. Ludzie dzwonią, dopytują się. Wielu przyjeżdża spoza parafii. Mówią o doświadczeniu prawdziwej radości, są wdzięczni za nabożeństwa, za konferencje, za klimat modlitwy – mówi ks. Krzysztof Niespodziański, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Rychnowie, dodając, że najczęściej wierni przyjeżdżają prosić Maryję o poczęcie dziecka i szczęśliwe narodzenie.

By kościół żył

– Kiedy dziewięć lat temu rozpoczęliśmy nabożeństwa ku czci Matki Bożej Radosnej, miałem nadzieję, że nasze spotkania z Maryją przetrwają. Powierzałem Jej te myśli, bo tak po ludzku człowiek zastanawiał się, czy to nabożeństwo się przyjmie – wspomina ks. Krzysztof. Nie ukrywa, że gdy wprowadzał tę modlitwę, chodziło mu o to, by jego parafianie dojrzewali w wierze. – Jednak też o to, aby zaczął żyć nasz drewniany kościółek – przyznaje. Jak wyjaśnia, jeszcze przed erygowaniem parafii liturgia była sprawowana w kaplicy, która znajduje się w pałacyku, gdzie przebywały siostry ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus.

– Kiedy jeszcze nie było duszpasterza, to one zajmowały się katechezą, troszczyły się o to, aby zaprosić kapłana, by odprawił tu Mszę św., a nawet go przywieźć. Kiedy została erygowana parafia, kościół nie był używany. Chciałem, aby on żył, by była w nim sprawowana liturgia. Świątynia jest jak dom – nieużywana obumiera. Dlatego wpadłem na pomysł, by w kościele zorganizować nabożeństwa maryjne, by one nas zwoływały do świątyni. Przecież parafia jest pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – opowiada proboszcz.

Od zwiastowania do wniebowzięcia

– Na początku myślałem, że będzie to nabożeństwo związane z wniebowzięciem. Maryja idzie do nieba, pokazuje nam kierunek – o co mamy się starać. Cały czas myślałem o wniebowzięciu – uśmiecha się ks. Krzysztof. – Jednak odezwał się we mnie zdrowy rozsądek: „Proboszczu, nie szalej. Jest tyle nabożeństw do Matki Bożej. Po co tworzyć nowe?” – opowiada. W tym czasie odwiedził go znajomy kapłan, o. Stanisław Wódz OMI. – Zacząłem mu opowiadać o tym wszystkim. „Jest średniowieczne nabożeństwo do Siedmiu Radości Matki Bożej. Na dzisiejsze czasy, w których wiara kojarzy się z czymś smętnym, nudnym, jest doskonałe. Maryja uczy nas radośnie przeżywać wiarę. Chrześcijaństwo to przecież radość” – radził – wspomina ks. Niespodziański.

Proboszcz zaczął szukać i odkrył, że faktycznie w średniowieczu było takie nabożeństwo. – Ta modlitwa polegała na rozważaniu siedmiu radości. Są to: Zwiastowanie, Nawiedzenie św. Elżbiety, Narodzenie Pana Jezusa, Pokłon Mędrców, Znalezienie Jezusa w świątyni, Zmartwychwstanie Chrystusa oraz Wniebowzięcie i ukoronowanie Maryi – wyjaśnia kapłan. Pomysł wprowadził w życie. I tak od dziewięciu lat w Rychnowie odbywają się nabożeństwa do Siedmiu Radości Matki Bożej.

– Rozpoczynamy Eucharystią. Jest konferencja dotycząca wybranej tajemnicy radosnej, w odniesieniu do naszego życia, by zobaczyć, jak przeżywamy je w kontekście życia Matki Bożej. Potem przywołujemy intencje, z którymi przyjeżdżają ludzie. Na koniec jest indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem – wyjaśnia ks. Krzysztof i zaprasza w pierwsze soboty miesiąca (od kwietnia do października) na 19.00.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy